Rzadko kiedy jeździ mi się tak komfortowo jak zdarzyło się to dziś. Idealna temperatura - 18 stopni. słońce nierzeźnicze, wiatr solidny, ale do ogarnięcia, puste drogi... Nawet ja nie miałem na co marudzić - skandal :) Pokręciłem sobie na zachód, przez Plewiska, które trudno jest ominąć, Skórzewo, Wysogotowo, gdzie skręciłem wzdłuż DK307 w kierunku na Sierosław, potem Więckowice, Dopiewo, Palędzie i znów Plewiska. Japa mi się cieszyła, bo średnia w końcu pojawiła się jako tako przyzwoita.
W Plewiskach wyprzedziłem jakąś niewiastę na wypasionym szosowym sprzęcie, z lemondką i pełnym wyposażeniem, zwyczajowo mówiąc przy tym "cześć". Napotkałem ciszę i minę zamyślonego cyborga. No dobra, każdemu może się zdarzyć chwilowa blokada umysłowa. Jednak gdy kawałek dalej zwolniłem przed rondem w Skórzewie i znów zobaczyłem tę personę przed sobą, gdy przejechała beze mnie bez słowa, postanowiłem zrobić jeszcze jeden test i ponownie podczas wyprzedzania za kościołem znów pozdrowiłem. I zgadnijcie - znów nic, nawet grymasu. Ja wiem, że może nie jestem do końca pro, moja koszulka teamu Vacansoleil jest zdeka nieaktualna, spd-ów nie używam, a i rower w jakimś mega wielkim dwukołowym markecie sprzedawany byłby z najniższej półki, a do tego nie miałem czasu go ostatnio wyszorować, ale kurde. Jakaś kultura chyba (?) obowiązuje. Tym samym mogę się pochwalić spotkaniem na trasie wyjątkowego egzemplarza kobiety-buca. Czyli krótko mówiąc bucki :)
Na szczęście w dalszej drodze honor płci przeciwnej został uratowany, bo kolarki sztuk dwie ładnie pozdrowiły i to z uśmiechem. Dobrze, bo seksizm rodzi się z małych rzeczy :) Jeśli chodzi o tę samą sprawę w przypadku facetów to dziś 100% rowerowej poprawności zostało utrzymane.
Mieszkając w Laponii pisałbym "- + 18" jako ewenement :)
Ręce sprawnie obsługiwały lemondkę, więc ten trop odpada :) a co do kolarek w WLKP jest duuużo lepiej, bo na dystansie 50 km spotkałem sztuk trzy, z czego tylko 33,33% okazały się buckami :)
Morsie, no cóż, mów mi UberMors :) a na poważnie to na przyszłość - gdy wstawiam temperatury poniżej zera to między minusem a cyfrą nie robię spacji :) lub piszę po prostu "minus" :) Aktualnie mało znam "kolarek" z lubuskiego. Jeśli ta była ich przedstawicielką to tym bardziej się cieszę :)
Michuss - nie miała, specjalnie spojrzałem. Poza tym pozdrowienia ręką nie da się olać problemami ze słuchem. No cóż. Bucyni pełną gębą :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"