NÓda :)

Sobota, 30 lipca 2016 · Komentarze(4)
Dziś bez spektakularnych wydarzeń, historii, tragedii, nagłych zmian akcji, pościgów, trupów w szafach, nawet deszczu. Jednym słowem - nuuuuda. Klasyczny "kondomik" od strony Lubonia, Puszczykowa, Mosiny, Łodzi, Stęszewa i Komornik po prostu się wykonał. Oczywiście nie mogło jednak zabraknąć dwóch elementów, bez których wyjazd istnieć nie może - wiatru, który solidnie dziś dawał o sobie znać, oraz debili poruszających się czterema kółkami. Szczególne pozdrowienia dla dziada w Tico, który wyprzedzając przed Dymaczewem dostawczaka jadącego z naprzeciwka uznał mnie za - sam nie wiem - ducha? Pęd powietrza? Kibola Legii? W każdym razie za coś, co w jego oczach nie powinno zasługiwać na uwagę, a może i istnienie, więc minął mnie o centymetry. Tylko dlatego w tak wielkiej odległości, że przykleiłem się do linii łączącej pobocze z regularnym polem. Eh, to, że zawsze znajdzie się choć jeden taki as też jest nudne...

Po powrocie podjechałem sobie jeszcze crossem na Półwiejską (robiąc dodatkowe 11 kilosów, ale nie mam ich gdzie wpisać, więc oficjalnie nie istnieją), gdzie wczoraj najzupełniej przypadkowo odkryłem sklep rowerowy, o istnieniu którego do niedawna o dziwo nie miałem pojęcia. Cel: wymiana siodła i przy okazji sztycy, bo po ostatnich dwóch stówach z trzeszczącym poddupiem już więcej wstydzić się przed ludźmi nie miałem zamiaru :) No i tym samym problem mi się rozwiązał. Mam za niewielką kasę jedno i drugie, przetestowane na razie na krótkim dystansie, a co najlepsze - mimo kręcących się po sklepie ludzi z miliardem pytań nie musiałem nawet sam całości montować, choć to sprawa banalna, bo bez pytania zrobiono mi to gratis. W sumie fajny sklep w samym centrum Poznania, a i widać pasję, bo właścicielem jest były kolarz zawodowy. Polecam.

Jutro rano wyjazd na kilkudniową rzeź mentalną, czyli polskie morze w sezonie. Boję się o swoją psychikę :)

Komentarze (4)

Dokładnie. Nie znam innej osoby, której wszystko tak pasuje, nie przeszkadza i w ogóle pełna gęba zgody na rzeczywistość. No dobra, może poza pozostałymi 99% ludzkości :)

Oj, ja świadomie co miesiąc pomijam jakieś sto kilosów przejechanych łącznie rowerem miejskim do i z pracy (oczywiście nie poza "sezonem", gdy takowy nie egzystuje). Więc co to jest 11 km? :)

Trollking 20:06 sobota, 30 lipca 2016

Trollking przecież słynie z nienarzekania :P

11 km, które oficjalnie nie istnieją, bo nie ma ich gdzie wpisać? Co to za skandaliczne podejście?! Gdzie odpowiedni nacisk położony na bikeSTATS?!!! ;)

michuss 19:58 sobota, 30 lipca 2016

Czy ja kiedykolwiek na coś narzekałem? :)))))))

Trollking 19:35 sobota, 30 lipca 2016

Urlopuj i nie narzekaj ! :-)

Jurek57 19:32 sobota, 30 lipca 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa angie

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]