Oj tak, takiego roweru przejazdu było mi potrzeba! W końcu bez żadnej awarii, choć pierwsze 17 kilometrów jechałem z rozklekotanym pedałem, który został mi w Mosinie na miejscu i za free wymieniony na nowy. W końcu nie na rozgrzanej na maksa patelni, ale w temperaturze 22 stopni. No i najważniejsze - notować, notować - wiatr postanowił być sprawiedliwy i przeszkadzał mi jedynie przez 70, a nie - jak zwykle - 90% trasy :)
Jechało mi się naprawdę fajnie. Może dlatego, że dziś w czerwonym, więc musiało być szybciej :) Wykonałem "kondomika" od strony Lubonia, Puszczykowa, Mosiny przez Łódź, Stęszew i Komorniki, poszerzonego o objazd komornickich korków przez Rosnowo. I nawet wyjątkowo dziś tylko jeden kretyn planował zrobić ze mnie trollową marmoladę podczas próby wyprzedzania na ślepo TIR-a. O dziwo jednak się wycofał, być może przestraszony widokiem mojego nowego nabytku na kierę, który wczoraj prezentowałem. Więc za te 11 PLN mam nie tylko LED-a, o funkcji kominiarki, maski gazowej dla chomika oraz czapki UFO, a i odstraszacza. Mój najlepszy zakup ever, na to wychodzi :)
Komentarze (26)
A co takiego "wolnego" proponuje Korwin prócz broni do ręki i prócz gospodarki liberalnej? :)
Jak wiesz to tylko elementy lewicowości. Nie ze wszystkim się trzeba zgadzać, tak samo jak będąc prawicowcem ślepo łykać wszelkie absurdy. Wystarczy kilka :)
Poetycko to się określa jako jeżdżenie z pustymi taczkami (z braku czasu na załadowanie). ;]
Riposta nie musiała być cięta - wystarczyłaby celna. ;pp Na pewno przypisana lewicy jest otwartość na obcych i multikulti. A owe kwoty to tylko narzędzie, by wszystkich "uszczęśliwić" z typowo lewicową "logiką"...
Rozmawialiśmy o źródłach z jakich czerpali twórcy i liderzy lewicy ;p zasugerowałeś, że z Biblii, więc pytałem o inne przykłady. ;p
Lewica i wolność? Np. parytety albo "kwoty" imigrantów do przyjęcia bez względu na to, czy im się tu podoba, czy nie? :DDD Co do prawicy wolnościowej, to akurat JKM przebija wszystkich - w większości punktów także lewicę. ;ppp
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"