PoSępnie

Sobota, 9 lipca 2016 · Komentarze(12)
Nocą nad Poznaniem przeszła solidna burza, która pozostawiła po sobie na dzisiejszy dzionek zachmurzone niebo i wichurę, bo banalnie "silnym wiatrem" tego co urywa łeb nazwać nie można. Ja, jako że trafiła się wolna sobota, miałem przywilej wyspania się, zjedzenia śniadania i podjęcia decyzji czy, kiedy i przede wszystkim jakim rowerem wyjadę. Patrząc na mknące, coraz bardziej sine chmury i minimalne, przelotne opady wybrałem crossa.

O słuszności tego wyboru przekonałem się już chwilę po ruszeniu, bo pewnie pierwszy podmuch zawinąłby mną i szosówką tak, że do zdejmowania mojej niezbyt puszystej sylwetki z najbliższego komina trzeba by było zatrudnić aspirantów ze straży pożarnej. Co prawda nie mieliby daleko, bo takowa szkoła znajduje się jakieś 500 metrów od mojego domu, ale po co chłopaki miałyby się fatygować? :)

Powoli, ciężko parłem przed siebie. Chciałem posłuchać audiobooka, ale nic z tego - zamiast akcji miałem w uszach jedno wielkie "wiuuu"... Na Opolskiej kątem oka zauważyłem, że usiadł mi na kole jakiś szoszon. No spoko, nie bronię. Tylko że mijały kolejne kilometry, a on wciąż łaskawie raczył bohatersko bronić moich pleców, ani myśląc dawać jakiekolwiek zmiany. Nie wiem czy ja mam taki atrakcyjny tyłek czy po prostu traktował mnie na jako substytut czołgu chroniącego przed wiatrem, jednak nawet przy tej drugiej wersji dziwię się, że mając szybszy sprzęt zadowalał się tymi moimi marnymi 25-26 km/h. Rozumiem, gdybym to ja kręcił szosą, a on czymś innym, wtedy sytuacja byłaby jasna, ale w takim układzie? Kocham, po prostu kocham weekendowców. Sępa pozbyłem się na około trzynastym kilometrze, po minięciu Lubonia i Wirów, na skrzyżowaniu w Komornikach, gdzie zdecydował się w końcu na zmianę kierunku, szukając pewnie nowej rowerowej padliny do "wspólnej" jazdy. Szerokiej drogi.

Im byłem dalej w trasie tym bardziej Urwiszon się rozkręcał. Momentami mój maks to było 20 km/h, a co najgorsze nawet po zmianie kierunku za Trzcielinem i Dopiewem postanowił robić mi pod górkę. Wiem, że nikt nie uwierzy, ale wciąż wiał - w najbardziej przyjaznej wersji - z boku... Nawet z pojedynczych hopek nie miałem jak się rozpędzić. Finalnie, po przebrnięciu przez Palędzie, Dąbrówkę i Plewiska udało mi się dotrzeć do domu. Wymęczyłem się jak na ostrym górskim wyjeździe - pełne pięć dych musiałem pedałować non stop, żeby w ogóle poruszać się do przodu. Wynik - masakra. A korciło - zostać w domu :)

Mój dzisiejszy motywator - nowa płyta emerytów z In Extremo.

Komentarze (12)

Ja bym nawet sępić na sępach nie dał rady. ;) No może w przeręblu, a raczej przy ich tworzeniu. ;)

mors 22:12 poniedziałek, 11 lipca 2016

Morsie, ale ja Ciebie nawet nie posądzam! Od Morsa do sępa za daleko :)

Trollking 19:39 poniedziałek, 11 lipca 2016

To się pisze "spokojnie, poza internet to nie wycieknie" ;))

Weekendowy to ja na pewno nie jestem, a prędkości mam jeszcze gorsze. xD

mors 21:35 niedziela, 10 lipca 2016

Spoko, to tylko między nami. Nikt się nie dowie :)

Trollking 22:52 sobota, 9 lipca 2016

Ja mam, ale tym cicho sza ;-)

lipciu71 22:39 sobota, 9 lipca 2016

Ja nie! Tylko dlatego, że nie posiadam wiatrówki :)

Trollking 20:48 sobota, 9 lipca 2016

http://epoznan.pl/news-news-68426-Jasna_Rola_rowerzysta_strzelal_z_wiatrowki_do_samochodow._17_uszkodzonych_aut

Który się przyzna ;-)???

lipciu71 20:36 sobota, 9 lipca 2016

Ej no! Nie rób ze mnie pederasty!

Dziś szosowców zostawiałem z tyłu :)

Trollking 20:15 sobota, 9 lipca 2016

Czołgiem przy takim zefirku? Błagam, litości. To już jest chyba zniewieścienie ;-)

lipciu71 19:57 sobota, 9 lipca 2016

Jurek - dzięki. Pokonanie tego odcinka to zawsze prawdziwa masakra. I jednocześnie chyba jedyny punkt na świecie, na którym dla swojego dobra korzystam z chodnika, bo każda inna opcja zagraża mojemu życiu i zdrowiu.

Starsza - no i fajnie, że ktoś nad nami czuwa ;)

Trollking 18:05 sobota, 9 lipca 2016

O, a ja dostałam takiego samego smsa jak tutejszy komentarz :P

starszapani 17:38 sobota, 9 lipca 2016

Dzisiaj przed 5 rano w Komornikach za cmentarzem w kierunku na Poznań widziałem wypadek z udziałem rowerzysty. Nie wyglądało to najlepiej.
Uważaj na siebie tam ... !

Jurek57 17:04 sobota, 9 lipca 2016
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa jiree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]