Glut 2/2 - serwisowy

Piątek, 8 lipca 2016 · Komentarze(4)
Etap drugi dzisiejszego planu z założenia był trudniejszy. Chyba nikt nie lubi jeździć ze świadomością, że używany pojazd ma defekt, ja wyjątkiem nie jestem. Skleiłem wczoraj taśmą latającą szprychę, żeby mi nie dzwoniła i z duszą na ramieniu (przyznać trzeba, dość aerodynamiczną, bo nie czułem specjalnego oporu z jej strony) ruszyłem powoli przez inną niż rano część Lubonia. Starannie zwalniałem przed torowiskami, a ścieżki zaliczyłem jedynie te niezbędne, otoczone zakazem jazdy rowerem normalną drogą.

Jechałem wolno, więc miałem czas zabawić się w miłosiernego samarytanina. A to przepuściłem TIR-a, pokazując że może wyprzedzać, ja zjadę (dostałem podziękowania, to zawsze cieszy), a to zapalając led-a na kierownicy dawałem znać, że brak jest zapalonych świateł w puszkach z naprzeciwka.... Zresztą z tym ostatnim był dziś chyba jakiś ogólnopolski trend, bo przed Mosiną zamrugałem trzem samochodom pod rząd.

W końcu dotarłem do serwisu, specjalnie trochę później niż obiecałem, żeby kolega na spokojnie wchłonął kawkę. Sklep/serwis troszkę się przerzedził względem wczorajszej foty, ale wciąż jeszcze było tego sporo. Między innymi składany był bicykl jednego ze stałych klientów, który zaliczył glebę na zakręcie przy prędkości 70 km/h. Sam on się zresztą pojawił na chwilę, opisując dosadnie całą sytuację. Wnioski wizualne wyniosłem takie, że z mając do wyboru skasowanie płotu albo przeoranie bokiem asfaltu warto wybrać to drugie, bo rany się szybciej goją :)

Wymiana szprychy poszła sprawnie, niestety wstępne obserwacje potwierdziły to, czego się obawiałem. Po trzech latach i jakichś plus minus 40 tysiącach kilometrów koło ledwo zipie, miejmy nadzieję, że jeszcze trochę wytrzyma. Dziś nie miałem już czasu wybrać i zamówić czegoś konkretnego w zamian, ale będę musiał się tym zająć. Jest jeden pozytyw - podobno piasta trzyma się bardzo ładnie, więc z koła po ponownym zapleceniu jeszcze może coś być. Oby.

Jak zwykle podziękowałem za mega szybką i profesjonalną pomoc serwisowi nad serwisami z Mosiny. Eh, jak szkoda, że chłopaki wynieśli się przez te cholerne remonty z Dębca :/ Miałbym tak jak kiedyś nieocenioną pomoc prawie pod oknem, a nie 30 kilosów w tę w i z powrotem.

Wracając - już trochę szybciej, ale i tak nie nadrobiłem etapu ślimaczego - wstąpiłem jeszcze w Luboniu do oddziału mojego kołchozu po sprzęt, a potem już w pośpiechu ogarnąłem się i do roboty. W sumie z tego dziwnego dnia wyszło łącznie ponad 63 kilometrów. A że dwoma rowerami? Taka schizofrenia mi nie przeszkadza :)

Komentarze (4)

Pod prawdziwy rząd i pod prąd jestem na co dzień. Tym razem pudło :)

Jakoś poszło z tymi kilosami. I szprychami :)

Trollking 19:37 poniedziałek, 11 lipca 2016

"zamrugałem trzem samochodom pod rząd" - i znów ta polityka. ;))

40kkm w 3 lata ;] moje 40kkm na góralu trwało 15 lat... ale za to nic nigdy nie pękło. Tzn. pękło pierwszy i jedyny raz przy 41kkm, ale nie od jazdy, a po odebraniu z serwisu... ;]

mors 21:42 niedziela, 10 lipca 2016

Taaaa.......... :) szczególnie na autostradzie.

Trollking 15:08 sobota, 9 lipca 2016

70km/h? Tak szybko to ja się nie poruszam nawet autem ;-)

lipciu71 21:54 piątek, 8 lipca 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa nyidr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]