Szoping

Środa, 6 lipca 2016 · Komentarze(11)
Jaka może być pogoda w dniu, który mam wolny i czemu do dupy? Rozsądnej odpowiedzi na to pytanie nikt do tej pory nie raczył mi udzielić. Choć w sumie nawet jakbym ją poznał to nie byłoby mi łatwiej, więc muszę się męczyć z tym zagadnieniem filozoficznym z błogosławieństwem znaku zapytania.

Zgodnie z planami najpierw się wyspałem, zjadłem śniadanie i lekko po dziesiątej byłem gotowy do wyjazdu, przezornie szykując na dziś crossa, a nie szosę, bo wiatr dziś nie wiał. On założył się z jakimś cholernym kosmicznym odkurzaczem, że jako pierwszy zmiecie wszystko co porusza się po ziemi innym pojazdem niż jakiś pancerny samochód. Przekonałem się o tym jednak dopiero z pół godziny później, bo zanim ruszyłem to lunęło. No tak... nic nowego.

Odczekałem, postanowiłem zaryzykować. Pierwsze kilka kilometrów nawet dawały szansę na jako takie przyzwoite warunki. W miarę suchy minąłem Górczyn i skręciłem na Plewiska, gdzie musiałem zacząć rozglądać się za czepkiem, tak się rozpadało. Nie znalazłem żadnego po drodze, postanowiłem więc uskutecznić szoping. A konkretnie - schować się pod kawałkiem daszku wystającym z przydrożnej szopy. Tak spędziłem dobrych kilkanaście minut.

W końcu przestało, pojechałem dalej, a po chwili... pojawiło się słońce, które towarzyszyło mi aż do Więckowic, do których dotarłem przez Zakrzewo i Sierosław. Urwiszon tak dawał po pysku, że najwięcej energii wkładałem nie w jazdę, ale utrzymanie się w pionie, szczególnie gdy na głównej drodze mijały mnie co solidniejsze TIR-y. Powrót, przez Fiałkowo, Dopiewo, Palędzie, Gołuski i znów Plewiska, poszedł ciut łatwiej, choć ponownie w deszczu, a i bez specjalnej pomocy podmuchów. Eh, życie :)

Mimo wszystko fajnie mi się jechało. Bo, bawiąc się w jakiegoś chorego optymistę, wolę deszcz, wiatr i kilkanaście stopni od tych porąbanych upałów z końca czerwca. A poza tym jazda crossowym czołgiem, bez patrzenia na średnią, a jedynie na przeżycie, to znakomity relaks względem szosy.

Kończąc wątek - oby Walia dziś utarła nosek i przypudrowała żelik Krystynce! :)

Komentarze (11)

To podpowiem, że koszt wymiany pewnie zmotywuje Cię do kupna nowego telefonu :)

Trollking 20:36 piątek, 8 lipca 2016

Tel to samsung galaxy trend. Koszt jeszcze nieznany :)

Bitels 20:26 czwartek, 7 lipca 2016

Dariusz - no to chyba parkowałem wczoraj w deszczu koło ej Twojej komórki :)

Bitels - pozostaje pogratulować :) jaki model telefonu i szacowany koszt naprawy?

Trollking 19:12 czwartek, 7 lipca 2016

Ooo jak to się chwalą co mają :)
Ja też mam tel i to komórkowy i nawet udało mi się rozbić w nim szybkę wczoraj :)

Bitels 05:05 czwartek, 7 lipca 2016

My starsi też mamy telefony i też je trzymamy w komórce. Zaraz koło pyr i cebuli ;-)

lipciu71 21:52 środa, 6 lipca 2016

My, młodzi, mamy już nawet telefony komórkowe!

Wiem, szok.

Co to "telefon komórkowy" polecam poszukać w "Encyklopedii PWN" pod literką "T".

Choć nie wiem czy będzie :)

Trollking 21:29 środa, 6 lipca 2016

Ciężko w dzisiejszych czasach młodych przeskoczyć. Nawet krany mają ;-)

lipciu71 21:25 środa, 6 lipca 2016

Też mam!!!! Też mam!!!!

Nie zaimponujesz mi :)

Trollking 21:02 środa, 6 lipca 2016

Nigdy się wszystkim nie dogodzi.

Acha, nie chwaląc się ja mam jeszcze kran(y) :)

lipciu71 21:00 środa, 6 lipca 2016

Nie mam wanny, tylko prysznic. Dlatego dziś trochę pokręciłem. Hehe :P

Niestety, Krycha jak zwykle ma fuksa. Szkoda. W końcu w półfinale jego zespół prawdopodobnie wygra jakiś mecz :)

Trollking 20:31 środa, 6 lipca 2016

Moje motto: moczyć to ja się mogę.... w wannie. Dlatego zostałem w domu. Suchy hehe.

Sorry Winnetou, Krycha strzela i asystuje :)

lipciu71 20:15 środa, 6 lipca 2016
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa jiree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]