Odniepoczyn: kontynuacja

Piątek, 29 kwietnia 2016 · Komentarze(0)
Po wczorajszym wpisie naiwnym byłby ktoś, kto by uważał, że sobie odpocznę, bo muszę iść do pracy. Tak to niestety nie działa. W robocie się pojawiłem, ale musiałem na jakiś czas z niej wyskoczyć, żeby zabawić się w miejskiego nawigatora i niczym Mojżesz przez Morze Czerwone poprowadzić samochód mojej rodziny (a w sumie to jej części) Morzem Korków, czyli miastem Poznań na dzień przed długim weekendem. Rzadko znajduję się w puszce i dziś jeszcze bardziej uświadomiłem sobie czemu. Pokonanie kilku kilometrów zajęło tyle, że spacer byłby bardziej efektywny, a gdybym nie znal objazdów to pewnie stalibyśmy jeszcze gdzieś do teraz. W każdym razie cel (Radzewice, agroturystyka) został osiągnięty, ale podobno za miastem wcale lepiej nie było. Brr. A ja do pracy wróciłem zmasakrowany.

Aha, zapomniałem że to blog rowerowy :) Rano udało mi się zrobić obowiązkową pięćdziesiątkę, przy akompaniamencie niskiej temperatury, ale i o dziwo ładnie świecącego słoneczka. Za to wiatr (no nie odpuszczę sobie, sorry, póki gnój się nie uspokoi) jak zwykle mnie uwalił, w jedną stronę wiejąc w pysk, a w drugą z boku. Trasa: Dębiec - Luboń - Wiry - Puszczykowo - Mosina - Sowiniec - Krajkowo, tam nawrót przy krzyżu (jak rasowy miłośnik rządu) i powrót swoimi śladami. 

Licznik padł całkowicie, na szczęście mam ultra hiper pro rezerwowy z Lidla, więc ten mój właściwy służy mi jako zegarek. Choć to. Do tego chyba zarżnąłem już jedną z zębatek kasety, bo zaczyna przeskakiwać :/ 

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa zogad

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]