Randka ze skrytobójcą

Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 · Komentarze(7)
Po weekendzie (o dziwo wolnym) przyszedł czas na powrót do brutalnej rzeczywistości, czyli roboto witaj. A skro witaj to trzeba było być za pan brat również z wczesnym wstawaniem, co jest zadaniem wybitnie trudnym, ale wykonalnym. Choć siły drzemiące w budzikowej funkcji "drzemka" są przeogromne :)

I tak o 8:45 wystartowałem i.... stanąłem. Pokonanie pierwszego kilometra zajęło mi bowiem coś około wieczności. Jeśli trochę przesadziłem to przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie poruszając się szosą z prędkością o wartościach ujemnych. Wahadło, objazd, przejazdy kolejowe, autobusy wyjeżdżające z zatoczki, śmieciarka oraz ludzie kursujący z misją samobójczą z jednej na drugą stronę, oczywiście nie zwracający uwagi na to czy akurat trafili na pasy (czy nie trafili, bo ta opcja zdecydowanie była bardziej popularna). Po wydostaniu się z piekła z moich ust wyrwało się jedno wielkie "uffffff...." i pozostało mi nadrabiać stracony czas.

Nadrobiłem niewiele, głównie za sprawą wiatru, co to niby go nie było, a przynajmniej nie widziało się go zerkając na liście (tak, pojawiły już się takowe gdzieniegdzie), ale z zapałem skrytobójcy wbijał zimne ostrza w poszczególne fragmenty próbującego się rozwinąć kolarza. Skończyło się "tak se", ale co tam. Trasa: Dębiec - Plewiska - Gowarzewo (serwisówką) - Dąbrówka - Dopiewo - Trzcielin - Konarzewo - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań. Dość zimno.

Komentarze (7)

Faktycznie - wszystko :) w sumie ja tam się nie dziwię :)

Trollking 13:07 wtorek, 19 kwietnia 2016

Z browarem to m się wszystko rymuje.

Browar - z Kowar

Piwo - zostało jedno ino

Beer - niczym na świecie mir

Jedno jasne - niech przyklasnę

Zimny Leszek - ...... ok wystarczy bo mnie o 6:00 z chaty wygarną ;-)

lipciu71 22:09 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

KIm za tłusty... i okulary średnio zjadliwe jak na moje :)

Bory... pięknie się rymują z b(row)ary... Hmm :)

Trollking 21:56 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

To zjem Kim Dzong Una. W czym problem??

W Borach Tucholskich są piękne asfalty w lasach. Byłem widziałem. I już się rodzi jakiś plan ;-)

lipciu71 21:40 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Dariusz - z takim podejściem widzę u Ciebie potencjał! Piękna, godna postawa! Kim Dzong Un z pewnością przywitałby Cię z otwartymi ramionami. Widzę tylko jeden problem - w Korei Północnej głównym pożywieniem są korzonki, z Twoim ukochanym mięskiem krucho :)

Remik - ja też. I się zastanawiam czemu jest tak mało asfaltów w lasach na szosę. Cholerni ekoterroryści! :)

Trollking 20:42 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Gdy wieje uciekam do lasu. Sprawdza się ta taktyka ;)

rmk 20:21 poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Gdybyś nie brał dni wolnych od pracy, wówczas powrót do niej każdego dnia by nie był taki trudny. Ot taka chińska myśl techniczna :)

lipciu71 20:05 poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa eswej

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]