4k

Piątek, 8 kwietnia 2016 · Komentarze(3)
Spojrzałem sobie dziś z ciekawości w statystyki i okazało się, że  pyknąłem już w tym roku ponad 4200 kilosów. No proszę, jak ten czas na grzybkach leci. Póki mogę to korzystam, bo pogoda mimo że jeszcze idealna nie jest to swoje wykręcić mi pozwala. I oby tak było dalej.

Bliski dziś byłem nawet pochwalenia wiatru, bo początkowo wydawało się, że odpuścił sobie kierunkowego PMS-a, ale dobrze, że się wstrzymałem. Finalnie stwierdzam, że wiał klasycznie - w pysk, w pysk, a czasem w pysk. Choć nie aż tak silnie, jednak skutecznie uwalił mi średnią, podobnie jak korki w Luboniu oraz Plewiskach. Bo właśnie te miejscowości nawiedziłem na początku i pod koniec trasy, która w środku zawierała jeszcze Wiry, Komorniki, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo oraz Dąbrówkę. 

W Poznaniu rozpoczął się Pyrkon. Do naturalnych zombie krążących codziennie po galeriach handlowych dołączyły te stylizowane, widziane od dziś pod Targami :)

Komentarze (3)

Dariusz - ja tam ich lubię. Ciężko odróżnić od mieszkańców niektórych dzielnic Poznania albo uchodźców, ale przynajmniej stać ich na bilet wstępu :)

Mors - dziękuję :) ale wierz mi, moje średnie to naprawdę dolne granice przeciętności. Wiatr traktuję tylko jako wytłumaczenie swoich ułomności, choć przyznam - raz przejechać te moje pięć dych i zobaczyć jak to jest - nęcące!

Trollking 21:38 piątek, 8 kwietnia 2016

Jakże Ty chcesz nie mieć pod wiatr, skoro on rzadko ma wyższe średnie od Ciebie? Nawet jak masz z wiatrem, to i tak masz pod wiatr. :)

mors 20:00 piątek, 8 kwietnia 2016

Pyrkon = tłumy = zgroza

lipciu71 19:46 piątek, 8 kwietnia 2016
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa botem

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]