Coś nie tak stało się z pogodą. Pięknie, słonecznie, ciepło, a przede wszystkim - niemal bezwietrznie! O co chodzi? Gdzie jest podpucha? Tak dziś jechałem i jechałem, czekając na cokolwiek, co przypomni, że żyjemy w polskich warunkach, gdzie wieje w pysk nawet gdy powinno w plecy, gdzie deszcz pojawia się dokładnie w momencie, gdy siadamy właśnie na siodełko, a umiarkowana temperatura oznacza albo plus 40 albo minus 15. I... nic. Zero niedogodności.
A może to ja jestem zbyt podejrzliwy? Może takie dzionki się zdarzają ot tak, bez żadnego "ale"? Następuje bliżej nieokreślone błogosławieństwo pozwalające po prostu cieszyć się jazdą? Jeśli tak - wielkie gracias, danke i inne fenk ju :) Bo było genialnie. Trasa to w te i we wte z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Rogalinek do Rogalina i Mieczewa, tam nawrót i kurs powrotny przez Mosinę. O dziwo nawet bez żadnych niebezpiecznych manewrów po stronie kierowców, ale tu trochę pomogłem szczęściu odkurzając kamerkę i montując ją na kierownicy. Co prawda nic ciekawego nie nakręciłem, ale zyskałem +30 do umiejętności "postrasz puszkę i żyj".
Pewnie tak. W sumie: na pewno tak. Tak jak chlejący i napruty katolik bijący żonę. Różnica, że te "katolickie" łatwiej odróżnić, bo widać więcej niż same oczy :)
A na poważnie: słyszałem wypowiedzi wielu kobiet wychowanych w islamie, którym to odpowiada, i tak samo tych, które czują się poniżane/dyskryminowane. To są bardziej różnice kulturowe niż religijne, choć oczywiście kamienowanie za zdradę w naszej cywilizacji na szczęście nie przejdzie. W ramach rewanżu kiedyś fundowano palenie na stosie. Dziś już de mode.
Tak, przekonanie o swojej stuprocentowej nieomylności i słuszności, których w żaden sposób nie da się udowodnić to arcyciekawe zagadnienie. Co najlepsze - jeśli to my najedziemy jakąś odległą krainę i narzucimy swoją wiarę - znaczy to, że czynimy to zgodnie z przykazaniami. Jeśli ktoś nas najedzie i chce zrobić to samo to jest on barbarzyńcą i nie ma prawa tego robić. No, chyba że akurat jesteśmy członkiem tej ostatniej grupy, wtedy optyka odwraca się na korzyść pierwszej. Paranoja :)
Religia jak dla mnie jest ok, jeśli pozwala komuś być lepszym w humanistycznym rozumieniu, to znaczy: żyj i daj żyć innym, nie zmuszaj nikogo na siłę do przyjmowania danego systemu wartości. Tak jak napisałem, aktualnie choćby Kościół katolicki zrezygnował z palenia na stosach i skupił się jedynie na wpływach politycznych. Mając w tym temacie wiernych popleczników. Gorzej z islamem, którego wyznawcy póki siedzą w swoim grajdołku i nie wyznają roboczo nazwanego przeze mnie iSSlamu to jeszcze jest ok, gorzej gdy bawią się w krucjaty polegające na krzewieniu lepszej wizji świata poprzez wysadzenie w kosmos połowy świata.
Poza tym religia sama w sobie hamuje rozwój nauki, bo po co wytężać umysł skoro można uznać, że jakieś zjawisko jest wynikiem zemsty wrednego bożka, a nie reakcją fizyczną.
Rozpisałem się, bo temat rzeka i nie da się go skończyć, a nawet znaleźć kompromisu. Kiedyś Pudelsi, jeszcze ci pierwotni, z Piotrem Markiem na wokalu, śpiewali: "wiara jest jak dupa, trzeba ją mieć". Veto - można, nie trzeba jak dla mnie :)
Jak dla mnie to każdy człowiek ma potrzebę aby w coś wierzyć. To rozumiem. Ale nie rozumiem tego, że większość ludzi wierzy w to, że ich wiara jest jest tylko wtedy prawdziwa gdy wierzą ślepo w to co mówią inni, którzy uważają się za wybrańców. Czy to księża, koheni, popowie czy też mułłowie. Bawi mnie to :)
Oczywiście. Ale ilu zginęło przez to, że wierzą, że śmierć męczeńska, koniecznie połączona z wymordowaniem jak największej ilości innowierców, da im życie wieczne? Kiedyś była to specjalność chrześcijan, teraz islamistów. Dobrze, że choć ci pierwsi w tym temacie się ogarnęli, może na drugich też przyjdzie kiedyś czas :)
Ogłupiające? Nikt tego nigdy nie obliczy, ale gdyby ludzie nie wierzyli, że zakazane "odgórnie" jest zabijanie, kłamanie czy kradziejstwo, to wielu z nich tak by czyniło w sytuacjach, w których nie groziły by im konsekwencje doczesne.
Osobiście uważam większość religii za ogłupiające człowieka (może prócz buddyzmu, jeśli uważać go w ogóle za religię). Islam w takowym wydaniu jest nawet gorszy niż istne zło, czyli inkwizycja. Szkoda mi tylko ludzi, którzy wyznają jego pokojową wersję, bo są w czarnej... burce.
Hehe ja zanim nie zacząłem poznawać go świadomie to jeszcze go tolerowałem. Doszło do tego, że język znałem jak oni ale go nie używałem. I zostało mi tak do dziś :D
Ja jak słyszę niemiecki, to w pierwszej kolejności widzę Hitlera. Chyba że żeński niemiecki - wtedy widzę przysłowiową wielką Helgę germańskiej "urody". ;]
Ja z lat dziecięcych pamiętam ich (Niemców) szwargot zza okna, gdyż mieszkając w centrum Hirschbergu nie dało się nie usłyszeć turystów-(potomków)-repatriantów wracających sentymentalnie na swoje ziemie. Wtedy nienawidziłem tego dźwięku - źle mi się kojarzył.
Im bardziej go poznawałem już świadomie - tym bardziej mi się podobał. Szczególnie w muzyce. Jest w nim coś perwersyjnie okrutnego, ale też szlachetnego. Nie do określenia :)
Remik. można lubić czy nie lubić, ja uwielbiam ich język, a co do reszty komentarzy to humor iście zza zachodniej granicy. Nie żebym potępiał, wręcz przeciwnie :)
Lato TAK !!! Matko i córko, jak ja nie mogę doczekać się upałów i zrzucenia tych wszystkich przyodziewków !!! Może mi średnia podskoczy jak przestanę wozić ze sobą tyle ciuchów :D
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"