Kolejny, nawet cieplejszy niż wczoraj, dzionek. Idzie ku dobremu! Wiatr się mocno trzyma i nie odpuszcza, brutalnie likwidując zakusy na przyzwoite prędkości, ale nie ma co narzekać. Może jedynie na to, że chciało się dziś pokręcić dalej, ale praca wzywała i skończyło się na banalnych pięciu dychach.
Odświeżyłem sobie trasę katowaną kiedyś dość często, czyli przez Starołękę i Krzesiny do Tulec, potem Krzyżowniki, Śródka i skręt w Dachowej na Robakowo, a stamtąd Koninko, Głuszyna i znów poznańska Starołęka. Nic się na niej nie zmieniło, choć miałem nadzieję, że może ktoś wpadł na taki abstrakcyjny pomysł, żeby na odcinku Dachowa - Gądki położyć nowy asfalt, ale gdzie tam. Dziś nawet nie udało mi się rozpędzić za bardzo przy zjeździe, bo bałem się, że wpadnę w jakiś tamtejszy krater i wyjadę na Antypodach.
Rowerzystów o dziwo mniej niż wczoraj. Może to kwestia niedzieli oraz wczesnej pory. A jako że dziś nic godnego nie wydarzyło się podczas jazdy to jest okazja nawiązać do dyskusji pod którymś z moich wcześniejszych wpisów na temat... kebaba. Od jakiegoś czasu bowiem na to hasło od razu otwiera mi się klapka z utworu wielbionych przeze mnie prześmiewców przaśnej polskiej mentalności rodem z remizy (mam wszystkie płyty w oryginale, zakupione w dniach ich premier). Ów moment zaczyna się gdzieś w okolicach 2:30 minuty TEGO SONGU, ale od siebie polecam całość, oczywiście jeśli ma się tolerancję za sposób przekazu - u mnie w robocie już nie ma pożegnania kogoś z pracowników bez tekstu z refrenu :)
Komentarze (2)
Praca to przyjemność. Pomoc ludziom, przyjemność z wzajemnych relacji, satysfakcja z zadowolenia drugiej osoby.
Kasa jest tylko dodatkiem.
...............
Cholera, dziś jest trzeci, a nie pierwszy kwietnia!!!! Cofam, cofam!!!! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"