Snując
Hurra :(
W związku z tym, że zafundowano mi wizytę w tym przybytku wyjątkowo na godzinę 11-tą to też musiałem zwlec się z łóżka o koszmarnie bezsensownej porze - 7:20. Ruszyłem na wschód i po raz kolejny okazało się, że nie tylko bimber, ale również zaspanie przyczyną ślepoty, a nawet głupoty, bo dopadła mnie jakaś wersja pomroczności jasnej i na rondzie w okolicach Minikowa zachowałem się niczym przeciętny polski puszkarz, w zamyśleniu wymuszając pierwszeństwo. Fakt faktem, że rondo jest zbudowane koszmarnie, ale to mnie nie tłumaczy. Wyjątkowo bez szemrania przyjąłem na klatę dźwięk klaksonu i przeprosiłem skruszony. Cóż, nawet saper musi się kiedyś pomylić.
Sytuacja mnie zdecydowanie orzeźwiła i potem jechałem już odpowiedzialnie - przez Krzesiny, Jaryszki, Gądki, Krzyżowniki, Tulce oraz znów Jaryszki i Starołękę. Pogoda genialna - chłodno jak na lato, wiaterek umiarkowany, lekko coś tam pokropiło z nieba - mój ulubiony klimacik. Powinienem za to dostać honorowe obywatelstwo w Wielkiej Brytanii. A już na pewno tamtejszy zasiłek :)








