Wcześniak

Sobota, 18 lipca 2015 · Komentarze(9)
Dziś motywatory do wcześniejszego wstania były dwa: przymus pojawienia się w pracy na 11-tą (nie do przejścia) oraz zapowiadany na późniejsze godziny ukrop (nie do przejścia). Bohatersko udało mi się zwlec z łóżka w granicach 6:40 i kilkadziesiąt minut później ocierając z czoła pot, który pojawił się nanosekundę po wyjściu na dwór, ruszyć. Szanując swoje zdrowie psychiczne nie miałem zamiaru kombinować z jakimiś wyszukanymi trasami i pojechałem w tę i nazad - przez Mosinę ido Sulejewa plus nawrót.

W nocy prawdopodobnie padało. Możecie mówić mi "Sherlocku", bo wydedukowałem to z wysychających powoli kałuż. Ale nie tylko, bo jadąc przez Wielkopolski Park Narodowy ćpałem i zaciągałem się TYM zapachem mokrego lasu. Najlepszym na świecie. W Luboniu, gdy dziarsko jechałem wszystkim, co możliwe, a co nie było podobno istniejącym tam kostkowym ciągiem pieszo-rowerowym, wyprzedził mnie radiowóz - ale o dziwo chłopaki zachowały się tak, jak powinni - czyli nie zwrócili na mnie uwagi :)

Zdążyłem przed największym ukropem, ale i tak wylądowałem w domu w formie skroplonej. Na ostatnim odcinku - jak w 99% przypadków - zamknął mi się przed nosem przejazd kolejowy za Łęczycą, więc pojechałem objazdem. Dzięki temu spotkała mnie rzecz szokująca - na Opolskiej w Poznaniu, chwilę po tym jak zwolniłem, żeby przepuścić mający zamiar wyjechać z zatoczki autobus linii 75, dostałem od kierowcy tegoż to pojazdu podziękowanie światłami. No proszę - kulturalnie koegzystować na tej wspólnej asfaltowej przestrzeni można? Moszna :) Trzeba tylko chcieć.

Komentarze (9)

Pochwaliłbym się, tylko niestety ten blog jest tylko dla rowerzystów, a ja jakbym miał już pisać posty, to wolałbym i o tym jak mi się biegało, gdzie biegałem itp. i o jeździe. Szanuję porządek, więc nie będę w sumie niczego pisać oprócz komentarzy. :) Dziś obmyśliłem nową trasę. Około 360km... :) Jednak na to potrzebowałbym trochę czasu, którego nie mam. :( Poza tym GÓRY... :/No, ale kiedyś ją pyknę.

juna 13:41 niedziela, 19 lipca 2015

Panowie, mój rodzinny rejon to prawdziwy miks kulturowy - ziemie odzyskane przyjmowały wszystko: od ludzi zza Buga do tych ze Śląska i z zachodu. Ja staram się mówić i używać poprawnej polszczyzny, nie mam naleciałości, choć już podobno czasem zaciągam po poznańsku. W moim domu się chodziło na dwór, nie na pole, ale faktycznie u znajomych z Krakowa to nie do pomyślenia :)

Przemek - czemu nie chwalisz się swoją rumuńską wczorajszą stówą? Dodaj wpis :)

Dariusz - fajny zapach, przyznaję. Mikrofala jest na miejscu trzecim :)

Jurek - prawda! :)

Trollking 09:02 niedziela, 19 lipca 2015

No ja “na pole“ słyszałem też od ludzi z okolic Wałbrzycha.

juna 23:13 sobota, 18 lipca 2015

Na pole to się wychodzi w małopolsce ! :-) Prawda ?

Jurek57 19:50 sobota, 18 lipca 2015

Drugie miejsce na liście zapachów u mnie zajmuje woń palonego ogniska. Dziwne? Wiem że dziwne ale już tak mam. Ogień kocham niezmiennie od czasów dzieciństwa albo nawet dużo wcześniej.

lipciu71 18:41 sobota, 18 lipca 2015

Chciałoby się trochę deszczu u mnie. Niestety pogoda pokazuje, że deszcz spaść może dopiero we wrześniu... :/ A od dziś coraz cieplej (upalniej). PS. To u ciebie też mówi się na dwór? Nie na pole? ;)

juna 16:07 sobota, 18 lipca 2015

Kuba - od tak pachnących drobnoustrojów mogę nawet umrzeć, śmiercią wonną i przyjemną :) PS. "Polityka" to moja ulubiona gazeta.

Remik - a gdzie tam. I tak go za chwilę wyprzedziłem. Chciałem być po prostu uprzejmy. Wiem, ciężko uwierzyć :)

Trollking 13:53 sobota, 18 lipca 2015

Przepuściłeś autobus? No, no w tunelu aero zachciało się jeździć czy co?

rmk 12:59 sobota, 18 lipca 2015

Z tym zapachu deszczu to trzeba uważać ;- naukowo udowodnili, ze za taki naturalny perfum odpowiadają chociażby drobnoustroje ;-) więcej w Polityce. NIe dziekuj, nie trzeba :D

A tak, to uwielbiam poranne zapachy, rześkie powietrze zwłaszcza po deszczu ;)

bobiko 12:46 sobota, 18 lipca 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa jazyc

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]