Dziś, gdy rano "otwarłem se internety", przeżyłem lekkie deja vu - dokładnie tak jak wczoraj prezentowała się bowiem analiza kierunku wiatru. Na szczęście nie wyglądało na to, żeby wiało jakoś mocno, więc stwierdziłem, że jadę na czuja. Tym czujem był wschód. Oczywiście jak zwykle wybrałem źle, bo gdzie zakręciłem tam był powiew. Ale jechało się mimo wszystko całkiem fajnie - zdążyłem przed upałem, nie chciało mi się spieszyć, jak również cieszyłem się z dawno nieodwiedzanej trasy - przez Jaryszki, Tulce, Krzyżowniki, Dachową, poznańską Głuszynę i Starołękę.
W okolicach Szczodrzykowa mijałem się z pewnym kolarzem, tak uśmiechniętym i zadowolonym, że mnie pozdrawia (a pewnie, że i ja jego), że serce rosło. Żadnego zacięcia na twarzy, żadnej analizy średniej prędkości szprychy w interwale związanym z danym segmentem, tylko radość z jazdy. I oto chodzi - i kieruję te słowa do wszystkich rasowo wyższych "pro", którzy machnięcie paznokciem od lewego kciuka uważają za akt łaski dla tych żałosnych amatorów, którzy nie mają sprzętu za 10 koła. A jedynie dwa koła. Rowerowe :)
A taki asfalcik jak w Krzyżownikach to ja sobie życzę, a nawet żądam:
W temacie ceny dywanów i przetargów made in Poland, gdzie najniższa cena jest priorytetem, to może być na styku. Tu mamy przykład dywaniku za 134 tsyięcy euro: https://www.carpetvista.com/collectible/Kom/carpet_115392-Kom_jedwab_sygnowany_Shirazi.html
Tylko czasami nie zdradzaj gdzie jest taki asfalt, bo za chwilę będą tam tłumy kolarzy albo jaki TOUR tam zrobią. Jak mi szepniesz gdzie to jest to ja już nikomu tego nie powiem. No chyba, że coś komuś szepnę ;-).
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"