Poranna analiza portali pogodowych w temacie kierunku wiatru dała jeden wniosek: "synoptycy nie mają pojęcia, ale zgodnie z zasadami logiki choć jeden musi mieć rację, więc sam sobie wybierz". Miałem - zależnie od otwieranej strony www - pełną gamę: wschód, zachód, północ, południe, jak również wszystkie na raz. I rzeczywistość niewiele odbiegała od tej ostatniej wersji. Do tej chwili nie wiem jaka była właściwa odpowiedź, prócz jednej - że przeważnie miałem w pysk.
Ruszyłem z grubsza na południe, ale najpierw na północ, a potem na wschód :) Czyli z Dębca na Starołękę, gdzie, zaraz za torami - idiota ze mnie - zachciało mi się wpuścić przed siebie takie oto coś: Jak wyglądało, tak jechało. Momentami widziałem, że kierowca nie boi się zajrzeć śmierci w oczy i rozpędzał się z górki do tych astronomicznych 31 km/h. Generalnie jednak prędkość oscylowała w okolicach 27-28, wyprzedzić się tego nie dało z powodu ruchu z naprzeciwka, ale gdzieś pięć kilometrów dalej, w Czapurach, gdy przy 24 km/h wyprzedził nas ślimak winniczek z całą rodziną i kolegami z wojska, mnie również się to udało. Co za ulga!
Potem już bez tego typu atrakcji do Rogalinka, skręt na Rogalin i Mieczewo, tam nawrót tą samą trasą, z tym że już prosto, do Mosiny, skąd na Poznań. Zaliczyłem jeszcze podjazd ulicą Jarosławską w Puszczykowie (rekord osobisty wg Stravy) oraz caaaaalutki Luboń, bo najkrótsza droga była oczywiście zablokowana przez zamknięty przejazd kolejowy. Patrząc na ilość samochodów - od jakiejś doby. Ten ostatni kawałek niestety popsuł mi wynik, ale cóż tam, są ważniejsze sprawy na świecie. Na przykład śniadanie :)
Komentarze (6)
Próbowałem, ale kask mi haczył o druty wysokiego napięcia i nie dałem rady :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"