O PRM słów kilka
A teraz o PRM, czyli Poznańskim Rowerze Miejskim. Skrót mi się kojarzy z PMS i chyba nie jest to zbyt daleka od prawdy teoria. O czym poniżej.
Do tej pory z sytemu firmy Nextbike nie korzystałem, bo nie widziałem dla siebie zastosowania. Zmobilizowałem się dzięki informacji, że w poniedziałek (czyli wczoraj) otwiera się kilkanaście nowych stacji, w tym ta jedna, która mnie interesowała - przy pętli tramwajowej na Dębcu. Zarejestrowałem się w weekend, wpłaciłem minimalnie wymagane 10 PLN i postanowiłem w niedzielę zrobić test przed pracą, na krótkim odcinku między Rynkiem Wildeckim a centrum. Wypięcie roweru za pomocą numeru telefonu i PIN-u poszło zaskakująco sprawnie, rower wybrałem pierwszy z brzegu i ruszyłem. Kwestie estetyczne (ten koszyczek...........) pominę, techniczne też (skrzypiał lekko) - ważne, że turlał się do przodu. Zadowolony dojechałem do celu, chciałem zwrócić rower i... nie działał automat. Chcąc nie chcąc musiałem zadzwonić na infolinię (numer stacjonarny) i w ten sposób potwierdzić, że już dojechałem. Do pracy, zamiast być wcześniej, się spóźniłem.
Wieczorem, nie zrażony, a nawet mądrzejszy, bo zainstalowałem sobie aplikację na komórkę (gdzie wyświetla się hipster po każdym logowaniu - boshhh), znów wypożyczyłem rower na tę samą trasę, tylko odwrotnie. Chwilę po wyruszeniu, jakieś 200 metrów od startu, ale już niestety za światłami... spadł mi łańcuch. Spoko, przecież nic takiego, założę. Taaa.... Konia z obrokiem dla tego, kto dostanie się do mechanizmu bez rozkręcania roweru. Tym sposobem dotarłem na przystanek piechotą, z rowerem pod pachą. W międzyczasie uciekły mi trzy tramwaje. W domu byłem 15 minut później niż zazwyczaj.
Wczoraj po południu postanowiłem zrobić test ostateczny i zainaugurować stację na Dębcu (i chyba faktycznie byłem pierwszy). Wypożyczyłem, skierowałem się do centrum, bo miałem kilka spraw do załatwienia. Jechało się w miarę ok, wyciągnąłem nawet średnie przekraczające 20 km/h (hehe), gdy nagle... odpadła mi reklama przyczepiona do tyłu rowerku. Dzięki temu wiem, że mocowane są one na rzepy :) A gdy chciałem zwrócić rower przy Półwiejskiej system mi na to nie pozwolił - znów musiałem dzwonić. Problem w tym, że przez to przekroczyłem bezpłatny cas 20 minut (jechałem około 12, walka z technologią zajęła mi ponad 10) i zeszło mi 2 złote. Nie majątek, ale przez to na koncie zostało mi tylko 8, co uniemożliwia wypożyczenie roweru, do czasu gdy nie będzie znów minimum 10. Eh. I tu ukłon w kierunku administratorów systemu - dla zasady napisałem maila z opisem sytuacji i rano miałem te astronomiczne 2 złote zwrócone. Miło.
No nic, będę testował dalej. Z drżeniem serca :)








