Cześć ofiarom Dębca

Niedziela, 12 lipca 2015 · Komentarze(8)
Wolna, leniwa niedziela, relaks, cisza, spokój.

To nie u mnie. Dziś wyszła u mnie niedziela pracująca :/ W związku z tym zwleczenie się z łóżka musiało nastąpić wcześnie, bo po siódmej, żeby delikatnie po ósmej ruszyć w trasę. Jako że był ranek, był dzień święty i w ogóle zero ruchu na ulicach to przejechanie pierwszych 500 metrów zajęło mi zaledwie... dziesięć minut. Kij z dwoma wahadłami na Dębcu, ale szlaban zamknął mi się przed pyskiem i już wiedziałem, że zanim się rozgrzeję będę miał okazję zrobić sobie odpoczynek, dzięki tutejszym słynnym dróżnikom, którzy zamykają rogatki w Poznaniu gdzieś chwilę po otrzymaniu informacji, że pociąg wyjechał z Leszna. Na wszelki wypadek.

Potem Luboń, dla którego pojęcie "niedziela" nie istnieje, a na światłach kwitnie się tak samo jak w dni pełne korków, Wiry, Puszczykowo, Mosina, Dymaczewo i skręt na Będlewo, gdzie nawróciłem. Nie się, tylko rower, coby nie było :) W międzyczasie oczywiście zmienił się kierunek wiatru, więc miałem w pysk, ale lata doświadczeń spowodowały, że dziwię się temu jedynie częściowo.

Jadąc znów przez Mosinę, zaraz za Tesco (a bardziej "tesco", i to z małej), przy niedawno zbudowanym pasażu zobaczyłem, że ktoś mnie pozdrawia. Jako że był to ten jedyny moment, gdy wiaterkowi zachciało się łaskawie chwilowo mi pomagać to zdążyłem tylko odmachać ze zdziwieniem, ale kątem oka zauważyłem samochód z rowerami na pace, a na witrynie napis "Bike Inc." Cholera, przecież to mój zaprzyjaźniony serwis zaraz pod domem! Na rondzie kawałek dalej, długo się nie zastanawiając zrobiłem pełne kółko, żeby się cofnąć i chwilę później gadałem z chłopakami ze sklepu. Co się okazało? Remonty, wahadła i całkowite odizolowanie od świata żywych placówki na Dębcu, przy Czechosłowackiej, przez służby budujące przejazd pod torowiskiem ich wykończyły, zaczęli szukać nowej lokalizacji - i stanęło na Mosinie. Wybór może dziwny, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że będą centralnie widoczni przy zjeździe z podpoznańskiej mekki rowerowej, czyli Osowej Góry to... może jest w tym metoda? Minus jest taki, że stracę zaufane służby szybkiego reagowania spod nosa, ale już dostałem obietnicę pomocy na miejscu, a nawet poza, "jakby co" oraz darmowych kaw. A przy okazji - dziś się jeszcze montowali, ale w środę jest otwarcie, więc od rana można wpadać na gratisowe ciacho i dawkę kofeiny. Może nawet sam się wybiorę - gdzie gratisy, tam i ja :)

No i w końcu ktoś pochwalił moje lusterko przy szosie :)

Komentarze (8)

Zawsze można jakiegoś bogatego zapytać, bo osobiście nie znam odpowiedzi na pytanie kierowane nie do mnie :)

Trollking 19:46 niedziela, 12 lipca 2015

A kto bogatemu zabroni?

lipciu71 19:38 niedziela, 12 lipca 2015

Kamil - życzę im dobrze z całego serca. Mimo, że mi uciekają spod domu :) a w Mosinie, i to właśnie tam, faktycznie brakowało takiego miejsca.

Dariusz - bylebyś się w te szpilki nie przebierał :)

Jurek - może powstanie nowa świecka tradycja? :)

Trollking 19:29 niedziela, 12 lipca 2015

Osowa ... mekką kawożerców ! :-)

Jurek57 19:10 niedziela, 12 lipca 2015

W takim razie będę do wtorku czekał jak na szpilkach ;-)

lipciu71 18:50 niedziela, 12 lipca 2015

Może nowa miejscówka będzie strzałem w dziesiątkę. Sporo osób się tam kręci.

kamilzeswaja 18:12 niedziela, 12 lipca 2015

Hehe, no to w takim razie jeśli moje nogi będą mnie niosły w te rejony to jedziemy razem :) zgadamy się do wtorku jakby co.

Trollking 17:22 niedziela, 12 lipca 2015

Czy ja dobrze czytałem gratisowe ciacho i kawa? W środę od rana? W Mosinie? Człowieku, umawiamy się na trasie w środę i stawiam się na miejsce zbiórki z własnym kubkiem i talerzykiem. Widelczyk sobie podaruję, zjem łapami ;-)

lipciu71 16:52 niedziela, 12 lipca 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa przyo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]