Trasą, którą dziś wybrałem - klasycznym "kondomikiem" przez Stęszew, Łódź i Mosinę - przemieszczam się dość często. Jednak jeszcze nigdy nie miałem okazji poruszać się tamtędy jak po cmentarzu. Cmentarzu z drzew. Nie wiem z jakiego powodu i za czyim przyzwoleniem już za Komornikami przy krajowej "piątce" rozpoczął się jakiś drzewny holokaust i ciągnął się on przez kilkanaście kilometrów, aż do granic Dymaczewa Nowego.
Smutny to był widok, gdy zamiast dorodnych, pięknych - i co najdziwniejsze, na oko zdrowych zielonych grubasów - mijałem co chwila przewalone kloce i smętnie sterczące pnie. Z tego co wiem to na tej trasie żadna rozbudowa się nie szykuje, więc po co? Jaka jest logika z dewastowania całkiem przyjemnej do tej pory trasy i robienia tam drugiej Sahary...? Nie ogarniam. Zatrzymałem się tylko dwa razy, przed i za Łodzią, ale taki krajobraz towarzyszył mi naprawdę długo... Smutno mi się zrobiło. Czyżby znów swoje w motywacji do takich rozwiązań miało magiczne słowo: KASA?
Pięć dych zrobione w smętnej zadumie.
Komentarze (12)
No, poza miastami niech mają te swoje >50 km/h, byle bezpiecznie :) Na "piątce" jest rewelacyjne pobocze, także dla rowerów, więc skąd pomysł na wycinkę, skoro jest rezerwa - nie mam pojęcia. Oprócz mojej teorii, że człowiek to najgorszy pasożyt w ekosystemie.
Widziałem to dzisiaj, to samo przy DK 5 od Stęszewa do PO, i w sumie dewastacja przydrożnej przyrody działa w całym polandzie i nikt tego nie kontroluje. Pola zostaną i tyle. Drzewa powinni sadzić i to blisko dróg aby skurwysyny jechały z normalnymi prędkościami a nie o >50 km/h więcej...
Lipciu wycinka drzew w lesie a wycinka drzew stojących przy drodze to dwie inne sprawy i nie mieszajmy ich. Pierwsza to rzecz normalna, druga to fanaberia nieuzasadniona w większości przypadków. Niestety.
Gdybym miał uciekać przed wyprzedzającym TIRem z naprzeciwka na pobocze, to byłbym szalenie wdzięczny gdybym nie zastał tam żadnego drzewa i w takiej sytuacji trudno abym miał mieć pretensje do samego siebie, bo i o co, skoro winy mojej w takiej sytuacji by nie było żadnej. Mnie też krew zalewa jak widzę wycinkę drzew w lesie, ale skoro trzeba to trudno. Każdy chce mieć meble, panele, parkiet lub papier. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło. Bez aut też się nie da żyć, bo pieszo do Chin po oponę do roweru nie pójdę ;-)
Zgadzam się w 100% - ja mam o tyle łatwiej, że po prostu autem jeździć nie lubię, więc tego nie robię. Do tego poruszanie się czymkolwiek innym niż samochód po polach pozbawionych drzew to prawdziwa mordęga przy choć trochę silniejszym wietrze.
Jak ktoś przypierdzieli autem w drzewo niech ma pretensje sam do siebie. Wiem, że właśnie o to chodzi ale cholera mnie bierze gdy widzę coś takiego. Kiedyś specjalnie obsadzano drogi drzewami aby nie wiało, ładnie to wyglądało i w ogóle. A, że teraz auta coraz szybsze a umiejętności kierowców coraz mniejsze to ich wina. Jak ktoś nie umie jeździć niech nie jeździ.
Remik - oj, na pewno chore nie były. Jechałeś zresztą niedawno tą trasą, zakładam że podobnie jak ja kataru od nich nie dostałeś :)
Dariusz - hmm, podoba mi się Twój optymizm, ale nie sądzę, że o to chodziło. Co któreś tam drzewo (póki co) zostało. A idąc tym tokiem myślenia nie tylko powinno się wycinać drzewa, ale też zrobić osobny pas bezpieczeństwa, a za nim jeszcze jakieś asekuracyjne siatki i na końcu fosę :)
Prawdopodobnie chodzi o zminimalizowanie skutków, gdy auto wylatuje z drogi. Jak przywali w drzewo to szanse na obrażenia osób będących w pojeździe maleją, a jak wyleci w pole to ma jakieś szanse na wyjście z opresji. Chyba o to w tym chodzi.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"