Dzisiejszy trening po prostu się odbył. Nie poszalałem, nie marudziłem, męczyłem się pod wiatr (w końcu znów zachodni) i momentami cieszyłem się, że mi on pomagał. Trasa to "samochodzik" w wersji odwróconej: do Dopiewa i powrót przez Konarzewo (pałacyk "się robi"). Raz tylko się zatrzymałem, bo sympatyczny pan z TIR-a (a bywają i tacy) poprosił mnie o topograficzną pomoc w temacie miejsca, gdzie może nawrócić. No i jechałem bardzo ostrożnie, bo w nocy chyba kropiło i drogi były przymarznięte na tyle, że na kilku skrętach nieźle mną zakręciło.
Odnalazłem ostatnio na dysku nagranie, które zrobiłem jakoś na jesieni ubiegłego roku crossem, z kamerką na cycu, na trasie od mojego domu do północnych granic Poznania. Wczoraj wieczorem (a w sumie już w nocy) udało mi się to jako tako obrobić, choć błędów się nie ustrzegłem. Efekt poniżej. Tak wygląda mój klasyczny dzień, podczas którego muszę pokonać te kilkanaście kilometrów w jedną stronę po mieście. I jeszcze zawrócić. Raczej nie złamałem prawa ani razu (przynajmniej na obrobionej części filmiku, he he), choć pewnie dla niektórych mój styl jazdy wyda się zbyt agresywny, ale w realu i z perspektywy żywej osoby wygląda to jak wiadomo o wiele bezpieczniej niż na nagraniu. W każdym razie przeżyłem :)
Przy okazji przypominam, że wcześniejsze filmiki znajdują się w dziale "Jestę reżyserę" :)
Komentarze (6)
Hehe, tak to tylko wygląda. W realu jest "zawsze sucho, zawsze czysto, zawsze pewnie" :) Kamery kłamią :)
Oj, złociszy by się zebrało gdybym zamieścił to, co wyciąłem z tej jazdy.. :) ale jak sam wiesz - czasem inaczej się nie da w tym mieście. Chyba że ma się codziennie ze trzy godzinki wolnego na pokonanie pięciu kilometrów :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"