No proszę - znów pojawiło się słońce. Nie żebym bym jakimś wielkim miłośnikiem, ale zimą jego obecność warunkowo mogę uznać za dopuszczalną :) W przeciwieństwie do wiatru, który dziś minimalnie osłabł, ale podobnie jak wczoraj zimny był niczym główny target szeregowego, przeciętnego nekrofila.
W związku z tym znów nie poszalałem, ale i tak jechało mi się o niebo lepiej niż podczas tripu sprzed 24 godzin. Głównie to zapewne kwestia trasy, która w znakomitej większości prowadziła mnie przez szosy otoczone lasami - czyli te z Puszczykowa, Rogalina i Mieczewa. Jechałem spokojnie, delektując się głosem Roberta Gonery i wartką akcją "Ptaszydła" Maxa Bentowa. Powiewało mi najpierw w pysk, potem z boku, więc odpuściłem ambicje dotyczące średniej prędkości. Na to może (?) przyjdzie jeszcze czas.
A na koniec klasyka gatunku - na Armii Poznań w Luboniu dłuuugi dźwięk klaksonu, oczywiście nawiązujący do istnienia DDR-a "full wypas", czyli kostkowanego, z wysokimi krawężnikami, podjazdami i zwałami piasku, który jakoś nie przyciągnął mnie do siebie. W odpowiedzi Szanowny Pan Kierowca - Władca Szosy (SPK-WS) usłyszał krótką instrukcję dotyczącą jednego z aspektów wydalania - widziałem zawahanie czy aby się nie zatrzymać, ale w końcu SPK-WS odpuścił. W sumie szkoda, bo nudno się jechało :)
Komentarze (6)
Niestety... ja też. Na szczęście od jazdy puszką bronię się jak mogę. Póki co się udaje :)
To byli normalnie bandyci, zwyrodniali prawie jak faszyści i zapewne przywódcy zorganizowanej grupy przestępczej. Za ten wyczyn tylko dożywocie o chlebie bez wody.
Autor filmiku po tym jak go pokazano szerszej widowni, zapewne się puszy przed lustrem, zastanawiając się jednocześnie czy nie zostać politykiem, bo z tak skrajną głupotą tylko oni mi się kojarzą. Zapewne gdy nakręci dziecko wyrzucające z wózeczka smoczek, będzie pomstował na zachowanie dzisiejszej młodzieży i żądał surowej kary za zaśmiecanie.
I ja z takimi debilami muszę jeździć po tych samych drogach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A w ogóle to w temacie - nie wiem czy widziałeś kolejną "aferę" z epoznan: http://epoznan.pl/news-news-55700-Nie_wszyscy_rowerzysci_potrafia_byc_kulturalni._Zobacz_film
Aż mi się nie chce tego komentować. Patrz: cytowany przez Ciebie przepis.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"