Tak, bałwanek. Tak wyglądałem gdzieś w końcówce dzisiejszego treningu. Wyjeżdżałem w słońcu, wracałem wśród śniegu z deszczem, początkowo słabiutkim, potem już całkiem konkretnym. Pięknie ośnieżony omijałem wszelkie przydrożne szkoły i przedszkola, coby jakieś małe tałatajstwo nie zaczęło mnie gonić w celu zainstalowania marchewki na nosie i węgielków na oczach :)
Znów nie udało się wycisnąć dobrej średniej, częściowo z powodu śliskiej nawierzchni i ostrożnej jazdy, częściowo z powodu mocnego wiaterku, a częściowo z powodu... funduszy unijnych. Tak nam się PKP rozbisurmaniło z ich wykorzystywaniem, że zafundowało mi kolejny objazd - tym razem spowodowany budową wiaduktu nad przejazdem kolejowym w Mosinie. Tym samym mam komplet - podczas ruszania z domu czekam na mijankach spowodowanych podkopem pod torami, a tam - nadkopem nad nimi. Sytuacja mnie lekko zaskoczyła, bo wiedziałem, że planują tam jakieś prace, ale że zamkną cały przejazd? Zapytałem grzecznie więc panów robotników jak przedostać się na drugą stronę, na co uzyskałem równie miłym tonem: "a tu ma pan przejście, śmiało". Podziękowałem, ruszyłem z rowerem na plecach i poczułem się jak hobbit na granicy Shire i Mordoru - trzy zwodzone mostki, przepaście, czterokołowe potwory dokoła... Jakoś udało się osiągnąć wymarzony drugi brzeg, ale zmieniłem lekko trasę, żeby nie fundować sobie powtórki i zrobiłem kółko od szubienicy przez Żabno, Grzybno i Pecnę. A w Mosinie mój "ulubiony" DDR - znów zwycięski, bo pokonany w jednym kawałku.
Z dobrych newsów - Rowerowy Poznań mi napisał, że poszło pismo do ZDM-u w opisywanym też przeze mnie temacie kartofliska na Hlonda. Oby skuteczne!
Komentarze (17)
Norbert - no telenowelę. Lub film akcji - jest wszystko, walka, nienawiść (hejty), zwroty akcji, obserwatorzy, aktorzy drugoplanowi... :)
Dariusz - też śledzisz jak widzę telenowelę z Norbertem jako podmiotem lirycznym. Ciekawa lektura :) co do baloników to osobiście nigdy nie miałem okazji, ale pamiętam, że raz kazano mi chuchnąć gdy jechałem rowerem. Miałem dziką satysfakcję, że akurat wracałem z obiadu, który obfitował w czosnek :)
Remik - są głównie aktywni na fb, ale też tu: http://rowerowypoznan.pl/. Polecam :)
Norbert czytałem, że trafiłeś w BS na niezłego wielbiciela. Ręce opadają gdy się widzi takich sfrustrowanych przedstawicieli gatunku. A nawet jeśli, to co jest złego w tym, aby w słoneczny dzień wypić browarka i pojeździć sobie po lesie i co komu na forum do tego? Tomasz to Ty jeszcze pamiętasz baloniki do dmuchania? Ja to jeszcze się na to załapałem, ale teraz to już chyba tylko w muzeum, bo diabelska elektronika wszystko wypiera. A teraz na trzeźwo idę pobiegać ;-)
Wszystko krąży wokół alkoholu, a teraz jeszcze "meta fizyka", która nie wiadomo ile ma wysokości, ale wiadomo że jest za wysoka. Pewnie w starym budownictwie mieszka fizyk ;-)
Tu już też regularna zima - jutro więc na 99,9% też u mnie przerwa :/
Dzieci? Nie tyle nie lubię ile mnie irytują. Nie mam instynktu "prodziecięcego", nie czuję sympatii dla małych berbeci i uroczych maluszków. Dzieciństwo to dla mnie etap życia przed dorosłością, pewnie najszczęśliwszy, ale w żaden sposób nie wywyższany przeze mnie ponad inne. I nie, nie skrzywdziły mnie, prócz standardowego wzajemnego dawania sobie po ryju w szkole :) Zdecydowanie wolę zwierzęta :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"