Wonsz :)

Sobota, 17 stycznia 2015 · Komentarze(5)
Rzadko mi się zdarza, że ruszam wiedząc, że będzie padać, ale raz - według prognoz opad miał być niewielki, dwa - te ostatnie wietrzne tygodnie chyba przyzwyczaiły mnie do tego, że nie ma złej pogody - jest tylko bardziej i mniej upierdliwa. Dziś upierdliwość w skali od 1 (mała) do 10 (nie da się ruszyć) wyniosła dokładnie 3,57. No, może nawet 3,56.

Wiatr był zachodni, jeden z moich ulubionych, więc ruszyłem na Skórzewo, Zakrzewo i Więckowice, gdzie skręciłem na Dopiewo i z powrotem do Poznania. Jechało się fajnie mimo deszczyku obijającego mi się o kask. Niestety dętka, którą ostatnio w warunkach polowych wymieniałem chyba jednak ma jakiś defekt, bo trzy razy stawałem i dopompowywałem, ze skutkiem miernym. Tak więc walczyłem nie tylko z pogodą, ale też z kapciem.

Trasa wyszła mi jak w Małym Księciu - pamiętacie węża jedzącego słonia? No to coś takiego jest i u mnie. Tyle że słoń jest już chyba w fazie wydalania :)

Komentarze (5)

Norbert, spoko, na fatum chyba znalazłem remedium, ale o tym ciii... bo zapeszę :)

Remik, wonsz to wonsz. A dysleksja to dysleksja :)

Dariusz, gdyby liście zastępowały pompki to nasz świat byłby ekorajem. Niestety... Ale spoko, za 300 lat dzieci naszych androidów będą się mogły z tego cieszyć :)

Trollking 23:45 sobota, 17 stycznia 2015

Prawdziwy biker wypycha oponę liśćmi i jedzie dalej... lub bliżej. Raczej to drugie ;-)

lipciu71 20:44 sobota, 17 stycznia 2015

Patrzyłem na tytuł tego wpisu i nie mogłem w ogóle rozkminić o co w nim chodziło :)

rmk 16:26 sobota, 17 stycznia 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa eczep

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]