"Nigdy nie będzie takiego lata" - deklamuje Boguś Linda w "Filandii" tekst Marcina Świetlickiego. I choć osobiście uważam połączenie głosu Lindy z utworami Świetlików za jedną z większych porażek artystycznych i logopedycznych roku pańskiego 2005 to jadąc dzisiaj w temperaturze bliższej stopniom dziesięciu niż minus dziesięciu stwierdziłem, że aż się ciśnie na usta - nigdy nie będzie takiej zimy. Coś tam jak przez mgłę pamiętam z ubiegłego roku, że też tragedii nie było, ale to, co dzieje się teraz jest zaprawdę zadziwiające. Ale cóż, marudzić nie ma co tylko się cieszyć i korzystać, tym bardziej, że od jutra ma być już bardziej standardowo.
Pokręciłem dziś bez kombinowania przez Mosinę do Żabna, tam zawróciłem i ot cała historia. Wiatr troszkę męczył, ale nawet nie ważę się cokolwiek na jego temat napisać, bo a nuż to przeczyta i znów nam zafunduje delikatne podmuchy do 70 km/h :) Na trasie miałem nawet kibiców, czyli robotników w wyprzedzającym mi samochodzie, którzy kibicowali mi w Puszczykowie przez okno niczym na TdF :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"