Bajka... taaaa

Czwartek, 8 stycznia 2015 · Komentarze(4)
No cóż. Bajki mamy i te dobre, i te złe. Dziś ta dobra (bo jednak wbrew wszystkiemu udało się ruszyć) zamieniła się w malutki horrorek, ale o tym później. Zacznijmy od tego, że wczorajsze opady śniegu w Poznaniu dziś rano już były pieśnią przeszłości i drogi wydawały się w miarę przejezdne, oczywiście na crossie i tylko na crossie. Niniejszym więc zainaugurowałem sezon czołgowy.

Ruszyłem jeszcze wcześniej niż wczoraj, bo w pracy dyżur na dwunastą, więc ja na siodełku po ósmej. Jechało się nawet sympatycznie - pięknie oblodzone DDR-y wyeliminowały mi jakiekolwiek możliwości ich użytkowania, co jak pewnie wiadomo niezmiernie cieszy mą duszę. Do końca Mosiny spokój, jeśli można nim nazwać walkę z przeskakującym napędem. I nagle... wjechałem w las. Tak jakbym znalazł się w zimowej mroźnej krainie, w zębiskach Królowej Śniegu. A właściwie to lodu. Zamrożony między drzewami asfalt początkowo był przejezdny, ale już przed Żabnem kilka razy dostałem w gratisie parę driftów, o dziwo opanowanych dość zgrabnie. Stwierdziłem, że nie ryzykuję, zawracam. Łatwo powiedzieć. Wszystko zwiało na drugą stronę - tę, którą się przemieszczałem. Ruszyłem więc tańcząc na lodzie pędem w okolicach 15-17 km/h, a fragmentami myślałem czy bezpieczniej nie będzie podreptać sobie na piechotę. Udało się jednak dotrzeć znów do Mosiny, gdzie - jak w tej lepszej wersji bajki - lodu ani kawałeczka. Dwa światy. Dopedałowałem sobie więc jeszcze w bok do Dymaczewa, gdzie zawróciłem i skierowałem się na Poznań. Na mapce jasno widać logikę mojej dzisiejszej trasy :)

Oj, miałem dziś stracha. W lodowym lesie miałem powidoki - śmignęli mi między drzewami Kaj i Gerda, a może Jaś i Małgosia uciekający przed Holocaustem przygotowanym przez Babę Jagę? Wilków jakichś nie widziałem. Za to zobaczyłem swoją średnią i to był już zdecydowanie zły sen :)

Komentarze (4)

Trudno. Chłopaczyna zafundował mi dziś takie atrakcje, że mu się należało. Ja bym mu jeszcze dołożył do zestawu obrazek kufla browaru - niech kombinuje bez rączek :)

Trollking 21:16 czwartek, 8 stycznia 2015

Na wysokości Czapur trzeba było odbić po kawałku w lewo, prawo i by wyszedł ludzik. Jadąc w ten sposób pozbawiłeś go rączek.

lipciu71 20:45 czwartek, 8 stycznia 2015

Cienko to widzę patrząc na pogodę za oknem (leje). Ale się zobaczy.

Jogę zostawiam sobie na cieplejsze czasy :)

Trollking 20:10 czwartek, 8 stycznia 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa zacyd

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]