Sezon kominiarski rozpoczęty
Sobota, 29 listopada 2014
· Komentarze(2)
"Patrz, patrz, ninja!" - te słowa dotarły do moich uszu na Starołęckiej, podczas mijania na przejściu dziadka z wnuczkiem. Tak, oficjalnie rozpocząłem sezon kominiarski i dobrze zrobiłem, bo dziś już przelewek nie było - 3 stopnie poniżej zera i wiatr wiejący non stop pomiędzy 20 a 30 km/h, strasznie upierdliwie zmienny, raz północno, a raz południowo wschodni. Trzy warstwy górne, grube spodnie, dwie pary skarpetek, zimowe rękawiczki i kominiarka - nie powiem, żeby to był mój ulubiony zestaw ubrań na rower...No ale twardym trzeba być, nie miętkim :)
Nawet walnąłem sobie selfie, choć jak widać ręce z zimna się trzęsły.

Trasa była zaplanowana na dziś tylko taka, żeby z niej wrócić w całości - koło Malty, potem Kobylepole, Zalasewo, Swarzędz, DK-92 do Paczkowa, gdzie skręciłem na Tulce i wróciłem przez Krzesiny. O walce z wiatrem pisać nie będę, bo poleciałaby tu wiązanka zimowych, brzydkich kwiatków. Motywatorem znów stał się anal. Nie nie, nie znaczy to, że kupiłem sobie ajfona i rurki, wciąż jestem hetero :) Chodzi ponownie o o zespół Anaal Nakrath, ostatnio znacznie mnie swoją nutą nagrzewający do jazdy. Zresztą, dla niewtajemniczonych próbna balladka, wokalnie zbliżona do dźwięków wydawanych przeze mnie w paru miejscach: :)
Rowerzystów napotkałem dwóch. I koniec. Chciałem też się napić czegoś z bidonu, ale bez wiertarki nie podchodź :)









