Na taki układ, że w nocy leje, a nad ranem jest fajne, świeżutkie powietrze zdecydowanie idę. Jakby ktoś mnie pytał i ode mnie to zależało :) Tak właśnie było dziś, a że ruszyć musiałem wcześnie (chroniczny brak czasu) to po ósmej warunki byłe idealne. Minusem był znów północny wiatr, czyli MIASTO. Na szczęście niedziela, czyli ruch niewielki, tylko światła ustawione zupełnie tak samo jak w tygodniu. Specjalnie sprawdziłem, jazdę przez Poznań jako spor ekstremalny mam idealnie opanowaną - stałem dziś dokładnie na tych samych światłach, w tych samych odstępach czasu, hamując na żółtych tak samo jak w inne dni. Bo to takie skomplikowane zmienić tryb na weekendowy zapewne...
Trasą - gdy już wyjechałem poza tereny zabudowane - za każdym razem się delektuję Strzeszyn, Kiekrz, Rokietnica, potem skręt przez Sobotę i powrót "11" przez Suchy Las. Kręciło się fajnie, wiało tak sobie, więc jechałem równo trzymając poza miastem tempo powyżej trzydziestki. Oczywiście średnia ostateczna została zmasakrowana przez pierwsze i ostatnie kilometry, czyli "interwały światłowe".
Tu na zdjęciu ciekawa reklama ośrodka tenisowego w Sobocie, a w tle jak dla mnie obiekt, który powinien być celem dla wszelkiej maści terrorystów - może jak zabraknie surowca to zacznie się budować ścieżki (skoro już być muszą) z asfaltu, a nie z tego badziewia :) Na drogach sporo rowerzystów - i tych stricte niedzielnych, jadących parkami koło siebie z prędkością 10-12 km/h, i tych posiadających mózgi. Na wysokości ronda na Obornickiej machałem (kilka razy, bo gdybym machał wszystkim to bym wylądował w rowie) sporej, zwartej grupce szosowców, nie jestem w temacie za bardzo, ale domyślam się, że była to słynna Ustawka Obornickie.
Na najbliższe dni zapowiadają burze, więc istnieje duże ryzyko, że z jazdą będzie cienko. Ale zobaczymy.
Komentarze (5)
He he, pewnie i tak w tym tłumie by mi się nie udało zauważyć pozdrowienia :) dołączyć bym nie mógł raz, że z powodu braku czasu, dwa, że średnia na Twoim poziomie mi się mogłaby tylko marzyć. Trzy, że - wstyd przyznać - dopiero dziś skojarzyłem skąd nazwa ustawki gdy minąłem Was, a za chwilę ujrzałem tabliczkę z nazwą ronda. Zawsze jak tylko o tym słyszałem to myślałem, że chodzi o kierunek jazdy :) a jeśli gdzieś na trasie kiedyś trafisz na taką koszulkę to na 99% będę ja, bo chyba drugiej w wlkp nie ma :)
Tak poznałem właśnie po koszulce Vacansolei, bo widziałem wcześniej, na którymś ze zdjęć z wypraw. Niestety nie zdążyłem odmachnąć, myślałem też że dołączysz:)
Daniel - no to kurde się widocznie mijaliśmy na Obornickiej, ale tyle Was było, że nie dało się nikogo wyhaczyć :) nie wiem czy akurat patrzyłeś, ale prawdopodobnie byłeś w grupie, która jechała w kierunku Suchego Lasu, ja dojeżdżałem z naprzeciwka do ronda w niebiesko-żółtej koszulce Vacansoleil :) Remik - ja tam chętnie, myślę, że da się zrobić, tylko że ja trasę planuję rano po spojrzeniu na prognozy. Nie zawsze trafiając :) ale pomysł jak najbardziej do zrobienia.
O gdybym wiedział, że jedziesz w moje rejony to pojeździłbym na kole ;) Daj znać następnym razem, że się tu wybierasz, może pokręcimy w końcu razem :) Jeździłem dzisiaj trochę po Twoich śladach ale bliżej południa :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"