Zwykły, przewiany dzień
Wtorek, 13 maja 2014
· Komentarze(0)
W życiu cenię sobie przede wszystko stabilność i powtarzalność. Dlatego rano z uśmiechem na ustach przyjąłem dziś trzy zamknięte przejazdy kolejowe, deszcz, troglodytki w puszkach wyprzedające mnie po to, żeby sekundę później skręcić w prawo milimetry przede mną, objazdy, remonty oraz - a jakże - silny wiaterek z kierunku (z grubsza) północno-południowo-wschodnio-zachodniego. Czyli zwykły, szary majowy dzień :)
Cieszę się, że w końcu wsiadłem znów na szosę, choć dzisiejszy wynik zdecydowanie nie powala. Ale każdy kolejny wyjazd zaczynam od spojrzenia za okno i jak widzę te pochylające się drzewa to zmęczony jestem już na kilka minut przed treningiem. Prognozy mówią, że... jeszcze będzie tak długo. Rozpatruję opcję zmiany dyscypliny na żeglarstwo lądowe.
Trasa jedna z klasycznych - Wiry, Szreniawa, Trzcielin, Dopiewo, Plewiska i do Poznania. Remont Fabianowa się (jakie to zaskakujące) przedłużył, więc jeszcze 2 miesiące śmigał będę objazdami przez Leroye Merliny i inne Agaty Meble w Komornikach.
Cieszę się, że w końcu wsiadłem znów na szosę, choć dzisiejszy wynik zdecydowanie nie powala. Ale każdy kolejny wyjazd zaczynam od spojrzenia za okno i jak widzę te pochylające się drzewa to zmęczony jestem już na kilka minut przed treningiem. Prognozy mówią, że... jeszcze będzie tak długo. Rozpatruję opcję zmiany dyscypliny na żeglarstwo lądowe.
Trasa jedna z klasycznych - Wiry, Szreniawa, Trzcielin, Dopiewo, Plewiska i do Poznania. Remont Fabianowa się (jakie to zaskakujące) przedłużył, więc jeszcze 2 miesiące śmigał będę objazdami przez Leroye Merliny i inne Agaty Meble w Komornikach.








