Rendez-vous z wiatrem

Poniedziałek, 5 maja 2014 · Komentarze(2)
Wiatr zastosował dziś wobec mnie przemoc domową - gdziekolwiek jechałem było w pysk. Niespecjalnie mocno, ale jednak. I piszę to bez ściemy, bo nawet gdy według łopoczących flag powinno wiać mi w plecy to na poziomie gruntu powiew był dokładnie przeciwny - zadziwiające zjawisko.

Wyjechałem oczywiście rano, bo popołudnie pracodawca zaplanował mi w pewnym uroczym budynku. Nawet nie myślałem o krótkim rękawku i dobrze zrobiłem, bo jeszcze lekko po ósmej nawet w bluzie rowerowej było mi chłodnawo. Łudziłem się, że wyczuję wiatr i zaplanowałem trasę z kilkoma zmianami kierunku, czyli "samochodo-rybkę": Dębiec - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Trzcielin - Dopiewo - Skórzewo - Dębiec. Jak było - stoi akapit wyżej :) Dawno się tak nie namęczyłem, żeby osiągnąć tę banalną trzydziestkę średniej. Za to w końcu odpocząłem od kierunku północnego, dzięki czemu Miastu Poznań mogłem pokazać cztery litery.

Komentarze (2)

Tajemnicza sprawa. Jeśli i Ty tak masz to tym bardziej wietrzę jakiś większy antyrowerowy spisek. The truth is out there :)

Trollking 20:14 poniedziałek, 5 maja 2014

A idź Pan w pizdu z tym wiatrem, z tymi flagami mam dokładnie to samo, trzepoczą w plecy a wieje w ryj. I weź tu zgaduj gdzie jechać :)

rmk 19:14 poniedziałek, 5 maja 2014
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa kalne

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]