Ostatni wyjazd przed świętami, które zapewne spędzę bezrowerowo, bo pogoda ma się skopać, wyjeżdżamy, poza tym nie jestem pewien czy mój stary góral jeszcze będzie do użytku. Stojąc przed taką perspektywą nie mogłem dziś rano odpuścić i lekko po ósmej byłem na trasie. Zaplanowałem sobie dziś kółeczko Poznań - Mosina - Rogalin - ogonek do Radzewic - nawrót i powrót przez Czapury, czyli klasyczne pięć dych.
W Łęczycy na ścieżce znów czekał na mnie fragmencik kolejnego odcinka uznanego i opisywanego tu już serialu rodzimej produkcji - "Szkieły na drodze". Wciąż trzyma w napięciu. Wiaterek się zmieniał, ale to już chyba nikogo nie dziwi, a ja cieszyłem się, że mam szansę jeszcze sobie dziś trochę pokręcić, więc nawet się nie irytowałem. A z ciekawostek - natura chyba postanowiła zrobić mi prezent przed świętami, bo przebiegł mi drogę za Rogalinem dorodny zając :)
Wesołych wszystkim! Życzę udanego budowania masy przez święta, żeby było co spalać :)
Komentarze (2)
To super, problem tylko w tym, że wyjeżdżamy o 6 rano. Tyle będę miał z pięknej pogody :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"