...i nawet asfalt ucieka

Sobota, 5 kwietnia 2014 · Komentarze(6)
Niestety pomimo wolnej soboty dziś dzień pełen koniecznego latania po mieście, więc znów musiałem wyjechać na trening dość wcześnie, bo po ósmej. Poznań jeszcze spał, w przeciwieństwie do wiatru, który już zdecydowanie się budził, jednak tak jak ostatnio nie mógł się zdecydować skąd wiać. A ja dokąd jechać. W końcu już na trasie wybrałem drogę przez Starołękę i Koninko do Szczodrzykowa.

Na początku Głuszyny trafiłem na zdarty asfalt i zero drogowców. Panowie rozwalili w tygodniu drogę, porobili wysepki objazdowe, a weekend zrobili sobie wolne. A co. Nie muszę wspominać o przyjemności jazdy szosą bo rozoranych pasach, prawda? Chwilę później paniusia na rowerze z obowiązkowym koszyczkiem skręciła mi w lewo bez żadnej sygnalizacji i patrzenia za siebie, tak że ledwo wyhamowałem w momencie gdy miałem ją wyprzedzać. Dobrze, że zwolniłem, doświadczenie z takimi troglorowerzystkami robi swoje.

Trasa jak trasa, w połowie drogi jest fajny wjazd do Dachowej, szczególnie pod wiatr można się trochę zmęczyć. Wracając zauważyłem, że, tak ich nazwijmy, "świadomi" rowerzyści bojkotują na całej długości kostkowe "coś" na Starołęckiej, jadąc asfaltem, I dobrze, twardo tam się trzymają emeryci i miłośnicy jazdy rowerem po chodnikach. Niech tak zostanie. Nam dajcie żyć :)

PS. Dzisiejszej średniej nie będę komentował :)

Jutro cały dzień pracy, więc przerwa od roweru. Potem - zobaczymy co z pogodą.

Komentarze (6)

Rmk - no się nie kończy, ale zacząć jednak może :)
Daniel - uuu, za trzy tysiące to bym mógł kupić 1,5 mojego roweru, więc wyobrażam sobie, że zabolało klubową kasę. Niby też mam baczenie na takie istoty, ale jednak wciąż potrafią zaskoczyć. Mimo że wydaje się to niemożliwe w teorii...

Trollking 20:32 niedziela, 6 kwietnia 2014

Na rowerzystce skręcającej w lewo w dawnych czasach skasowałem jedyny wtedy widelec carbo w Poznaniu (między innymi bo ogólne straty wyniosły ponad 3 tysie - na szczęście był to rower klubowy) więc mam na takie szczególną uwagę i mijam drugim pasem.

daniel82 18:56 niedziela, 6 kwietnia 2014

Ee tam na średniej się świat nie kończy ;)

rmk 07:50 niedziela, 6 kwietnia 2014

Drogi Gościu - dziękuję za wsparcie i potwierdzam co napisałeś - "toto" faktycznie na nabyło umiejętności mówienia, nie wspominając o przeprosinach. Ja nawet nie próbuję tego oczekiwać, bo by się skończyło jeszcze dyskusją, że "przecież można się było domyśleć" i "przecież patrzyłam w tamtą stronę" albo "to chyba oczywiste, że skręca się w tym miejscu, bo tam jest sklep". Lub coś podobnego, ale moja wyobraźnia nie pozwala wymyślić co :)

Rmk - też dzięki, ale jakoś na szosie sobie założyłem, żeby te trzy dychy robić średniej. Jak na złość cały świat założył wręcz przeciwnie ;)

Trollking 19:14 sobota, 5 kwietnia 2014

A o co chodzi z tą średnią? Dobra przecież :)

rmk 13:53 sobota, 5 kwietnia 2014

Rowerzystki skręcające w lewo bez sygnalizacji i sprawdzania, co się dzieje z tyłu to standard. Kiedyś bym w taki sposób skasował dwie jednocześnie, bo akurat je wyprzedzałem. Co ciekawe, są to zazwyczaj niemowy, bo jak już człowiek heroicznie wyhamuje, to z pięknych ust nie pada magiczne słowo "przepraszam". Łączę się w bólu.

Gość 10:42 sobota, 5 kwietnia 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa epatr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]