Stał się cud i pogoda zgotowała nam dziś słoneczny dzionek, bez silnych podmuchów i specjalnego zimna. Milusio. Mogłem więc ruszyć szybko przed pracą w kierunku... no właśnie, każda prognoza mówiła o innym wietrze, więc jako niezwykle wygodny miłośnik powrotów z tym właśnie zjawiskiem pogodowym w plecki miałem dylemat. W końcu stanęło na moim ulubionym południowym kierunku, z ewentualną korektą na trasie. Planowałem, zgodnie z dostępnym czasem, około pięćdziesiątki. Dojechałem do Mosiny i z dużą dozą prawdopodobieństwa już wiedziałem, że wiaterek jest wschodni z odchyłami południowo-wschodnimi, więc skręciłem na Rogalinek, a potem Rogalin, Świątniki i Mieczewo, gdzie zawróciłem,
Ani się specjalnie nie zmęczyłem, ani wiatr mi nie pomagał, więc jechałem zatopiony w nowego audiobooka Jo Nesbø - "Karaluchy", który właściwie jest słuchowiskiem z udziałem śmietanki polskich aktorów, oddychając atmosferą wielkopolskich lasów i spalin. A bardziej spalin :)
Komentarze (4)
Księgowy - no ja się świetnie odnajduję na rowerze w klimacie skandynawskich kryminałów, jakbyś się chciał przekonać do Nesbo to na priv mogę podać namiary na "Karaluchy" :) a kolesia, którego książkę czytasz kojarzę i zdecydowanie za nim z pewnych powodów nie przepadam. Choć nie przeczę, że książka pewnie ciekawa.
Virenque i rmk - dokładnie, zmieniał się jak elementy wiatraczka. Ale przynajmniej nie był silny, tak jak dziś :)
Wiatr wczoraj to była zagadka nie do rozwiązania. Jak wyjeżdżałem z domu wiało z zachodu, ale po kilku km zaczęło wiać mi w twarz obojętnie w którą stronę bym jechał. Dawno już mnie tak nie wkurzał :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"