Ok, jako że to debiut na tym zacnym forum to najpierw kilka słów wstępu: jeżdżę na rowerze od dobrych kilku (może nawet nastu) lat. Początkowo na prostym góralu (Author Mystic), od 2,5 roku na crossie (STR Bass), a kilka dni temu stałem się posiadaczem budżetowej szosy firmy Kross (Vento 1.0). I właśnie na nim odbył się dzisiejszy trening.
50 kilometrów to mój ukochany dystans, trzeba mieć duży dar przekonywania, żeby namówić mnie na jakiś inny :)
Jazda rozpoczęła się tradycyjnie - mimo że była niedziela, to stanie na światłach jest atrakcją wbudowaną w jazdę przez Poznań. Jednak "już" po koło 10 kilometrach mogłem schować głowę za baranka, schylić się i na prostej drodze twardo walczyć z wiatrem (kilkanaście km/h). Droga na Tarnowo jest wybitnie prosta, co samo w sobie jest genialne, bo psychicznie można się przygotować na słudziutki powrót z powiewem na plecki - co się stało na 26-ym kilometrze. A przynajmniej stać się miało, bo - jak zwykle - wiatr zmienił kierunek na boczny, co nie pomagało :/
Udało się wyciągnąć tę prawie 31 km/h, co uważam za sukces przy tak wrednym wiatrzysku. Zimno, pochmurnie, ale jednak udanie. Kolejny dzień (o dziwo w pracy) mogłem zacząć z uśmiechem na pysku :)
Komentarze (4)
W końcu się przemogłem - endomondo stało się już nudne. Do tego kłamie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"