Info
Suma podjazdów to 791003 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec20 - 39
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 65.10km
- Czas 02:33
- VAVG 25.53km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 141m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wietrzna powtórka
Wtorek, 17 grudnia 2024 · dodano: 17.12.2024 | Komentarze 4
Wietrznych czasów ciąg dalszy.
Z grubsza wiało tak samo jak wczoraj i było tak samo paskudnie, ale trochę cieplej. Mogę uznać się za mistrza w wyszukiwaniu pozytywów :)
Trasa też idealnie wczorajsza: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Różnica taka, że dzisiaj zdecydowałem się na wyjazd szosą. Jak cierpieć, to na całego :)
Największym sukcesem jest to, że dojechałem cały. O średnią oczywiście nie walczyłem.
Szaro-bure fotki:

Spore stado gęsi w oddali wypatrzyłem, w tym gęgawy i białoczelne. A czy bezczelne to nie wiem :)

Do pracy Czarnuchem, częściowo przez Dębinę. Kormoran się dał uchwycić (też z oddali) na Warcie.
- DST 62.10km
- Czas 02:38
- VAVG 23.58km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 139m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
20 tysiaków w 2024 :)
Poniedziałek, 16 grudnia 2024 · dodano: 16.12.2024 | Komentarze 11
Udało się - 20 000 tysięcy kilometrów w 2024 roku zostało wykręcone :) Pewnie nie dziś, a kilka dni wcześniej, bo wciąż mam niedopisanych wiele powrotów z pracy w statystykach (co leń, to leń), ale ważne, że mam już z głowy ten bezsensowny wynik. Teraz mogę kręcić gluty, a nawet nie kręcić nic i nie będzie presji :) Do końca roku postaram się też uzupełnić zaległości, żeby chociaż raz wiarygodnie stwierdzić ile wykręciłem.
Dzisiaj rano brakowało mi około 40 kilometrów, czyli niewiele. Problem był tylko jeden, w sumie dość istotny - pogoda. W całej Polsce ostrzegano przed wichurami, więc oczywiście pod Poznaniem musiały być obowiązkiem. No i były. W gratisie dołożono deszczyk, ale ten dopadł mnie tylko na ostatnich 15 kilometrach.
Wyjechałem Czarnuchem i był to dobry wybór, nie tylko ze względu na błotnik, ale równie ważny był większy komfort, bo na szosie wiatr pomiatałby mną jak szmatą, a tak pomiatał mną jedynie jak solidniejszą ścierką :) O średniej nawet nie wspominam, to naprawdę wszystko, co dało się wyciągnąć w tych warunkach, szczególnie, że momentami byłem przez podmuchy zatrzymywany w miejscu.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Kilka fotek wpadło. Spore stado żurawi z okolic Konarzewa...



...oraz sarny.

Dystans z dojazdem do pracy. Już na luzie :)
- DST 62.50km
- Czas 02:27
- VAVG 25.51km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 129m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przewietrznie :)
Niedziela, 15 grudnia 2024 · dodano: 15.12.2024 | Komentarze 6
Ło matko, jak dzisiaj wiało!
Tak bardzo, że nawet nie chce mi się marudzić bardziej niż zazwyczaj, bo mi się skala kończy :) A ma wiać mocniej... I lać:(
No nic, dziś przynajmniej wyszło słońce i było naprawdę pięknie pod tymi szalejącymi na niebie chmurami. A że średnia godna posiadacza legitymacji ZBOWiD-u? No trudno.
Wyjazd poranny, bo niestety niedziela w pracy.
Trasa zachodnia, ale ciut inna, bo postanowiłem sprawdzić co tam w dawno nieodwiedzanych Podłozinach, czyli: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Podłoziny - Dopiewo - Konarzewo - Chomęcice - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Sprawdziłem, w Podłozinach jak zwykle błoto :)
Widoczki:


W końcu słońce na Dębinie :)

Zapomniałem o największej atrakcji Podłozin - kultowym Jezusie. Wciąż mi się podoba :)

Zwierzaki symbolicznie i znów z oddali - myszołów oraz sarny.


Do roboty pojechałem Czarnuchem, bo miało padać.
- DST 61.80km
- Czas 02:22
- VAVG 26.11km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 147m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Bezwennie
Sobota, 14 grudnia 2024 · dodano: 14.12.2024 | Komentarze 7
Dzisiaj już bez gleby :)
Niestety sobota w pracy, więc wyspania nie odnotowano.
Wyjazd ziewający, bez weny, pod ciągle wiejący w pysk paskudny i silny wiatr. A fuj.
Trasa polna, zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wymęczone fotki to na dziś sarenki i żurawie, wszystko w słabym świetle i z oddali, więc jedynie dokumentacyjne.


Jeszcze brzydka rowerówka.
No i tyle. Dojazd do roboty Czarnuchem, bo pogoda na wieczór miała być niepewna.
- DST 62.10km
- Czas 02:23
- VAVG 26.06km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek glebiastego
Piątek, 13 grudnia 2024 · dodano: 13.12.2024 | Komentarze 12
No i jak tu nie być przesądnym? Niby piątek trzynastego to mit, ale czasem zadziwiająco przyciąga pecha.
Może tu w sumie też być moje gapiostwo, ale bardziej stawiam na fatum :)
A o co chodzi? Ano o pierwszą tej zimy glebę. Na zakręcie przy wjeździe na śmieszkę, na szczęście przy niewielkiej prędkości, bo to był sam początek wypadu. W sumie się nie spodziewałem takich przygód, bo co prawda w nocy padało, ale nad ranem było już trochę powyżej zera, więc wydawało się bezpiecznie. No właśnie, wydawało.
Ja cały, a co najważniejsze - rower też (tylko lekko skręcony baranek, jakoś skorygowałem). Minus - rozwalone kolano, rozdarta kolarska bluza przeciwdeszczowa i jedna rękawiczka. I tak mały wymiar kary.
Potem już jechałem baaaaaaaardzo ostrożnie :)
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Kamionki - Borówiec - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Było szaro, ale żurawie wypatrzyłem. Jeden udawał strusia.


Kruk też czuwał.
Dębina posiadała przebłyski słońca, choć niewyraźnie.
No i niestety rozpoczęła się kolejna rzeź - budowa nowej drogi z poznańskich Krzesin przez Koninko do Borówca... :( Może i nie będzie drzew, ale za to asfalt. Szkoda, że reklam nie usunięto.


Dystans z dojazdem do pracy, ale Czarnuchem, bo musiałem oddać na serwis zapowietrzony hamulec przedni.
- DST 53.80km
- Czas 02:04
- VAVG 26.03km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 145m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Myszodublet
Czwartek, 12 grudnia 2024 · dodano: 12.12.2024 | Komentarze 6
Jeden z ostatnich wolnych dni w najbliższym czasie za mną. Wyspane, zapomniane :)
Dzionek zaczęty od wymiany opony. Znalazłem gdzieś w domu jedną zwijankę i tę zainstalowałem. Działa, pany nie było.
Trasa zachodnia, tym razem nie na raty: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Tytułowe myszołowy: klasyczny...
...oraz w barwie białej.
Żurawia afera gratis :)
No i szara rowerówka.
No i tyle. Wolna, emerycka jazda. Przygód brak, prócz oczywiście wymuszenia pierwszeństwa i gazeciarstwa. Norma.
- DST 63.20km
- Czas 02:28
- VAVG 25.62km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 161m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Panowanie
Środa, 11 grudnia 2024 · dodano: 11.12.2024 | Komentarze 13
No nie ma lekko pod koniec roku. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami - bo nawet jeśli pogoda w sumie nie jest najgorsza, to zaczynają się problemy.
Tym dzisiejszym była... pana. Fakt, dawno nie doświadczana. Ale ta okazała się mega dziwna. Gdy koło zaczęło mi falować i musiałem zająć się przydrożnym serwisem, sądziłem, że zajmie mi to maks 10-15 minut, tym bardziej, że szybko ustaliłem przyczynę: prawie najgorszy wymiar kary, czyli nie zmęczenie gumy życiem, ale przebicie opony w dwóch miejscach przez jakieś ostre kamyki. Co znów pokazuje, że nawet "antyprzebiciowe" kapcie znanych marek (tu akurat Michelin) też łatwo pokonać. Ok, już byłem świadomy, że jak już ogarnę temat, to dalej nie ma się co pchać, tylko taktycznie lepiej zawrócić do Poznania (a byłem w Chomęcicach, prawie 20 km od domu) i ewentualną dokrętkę wykonać już tam, bo doświadczenie mnie nauczyło, że nawet jak się oczyści gumę od środka, to i tak zostanie jakaś zadra, która może regularnie gwarantować kolejne awarie. Problem w tym, że za cholerę nie mogłem napompować nowej dętki - udawało się to, gdy jeszcze nie była założona, a gdy już siedziała sobie grzecznie na kole, to powietrze jakby zastrajkowało. Mogła to być wina wentyla, mogła samej pompki, nie wiem. W każdym razie dopiero po ponad pół godzinie udało mi się dobić jakoś do 2 czy 3 barów i tak z półflakiem (na szczęście z przodu), dopełzłem do domu, zabijając po drodze całą średnią. No ale ważne, że dojechałem, miałem lekki zapas czasu, więc użyłem pompki stacjonarnej i wykręciłem brakujący dystans na Wartostradzie. Dało się, ale i tak jechałem z duszą na ramieniu. Czy tam w okolicach widelca :)
Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań - dokrętka Wartostradą z zahaczeniem o Dębinę.
Zdjęcia najpierw te sympatyczne, czyli sarenki...


...oraz Most Jordana, Katedra i ogólnie poznańska Śródka...


...by zakończyć znienawidzonym kadrem.
Nowe opony już zamówione.
Do pracy pojechałem na wszelki wypadek Czarnuchem.
- DST 53.10km
- Czas 02:02
- VAVG 26.11km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 139m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przedkanałowo
Wtorek, 10 grudnia 2024 · dodano: 10.12.2024 | Komentarze 11
Dzisiaj musiałem wstać i wyjechać w środku nocy. Czyli odpowiednio: o 6:50 i 7:45. Tak, nawet ja od czasu do czasu jestem w stanie wybudzić się o tak ekstremalnych porach :)
Ten środek nocy to też dosłownie: w momencie wyruszenia było ciemno. A gdybyśmy mieli czas wiosenny, to ciemność trwałaby jeszcze dłużej. To tak tylko informacyjnie i na marginesie, dla miłośników ujednolicenia czasów.
A to wstawanie to nie dlatego, że upadłem ostatnio na kask, tylko o jedenastej musiałem być u dentysty na Grunwaldzie (sama przyjemność - kanałówka), więc jeśli chciałem pokręcić, to była to jedyna okazja. Mus to mus.
Trasa znów kombinowana, bo wiało z północnego wschodu: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Hetmańska - Wartostrada wschodnia - Wartostrada zachodnia - Las Dębiński - dom.
Skoro mało co było widać, to i zdjęcia niewyraźne, niestety. Żurawie w pikselozie.


Rowerówka równie szara.
Tu i tak lepiej widać niż ludzi cienia...
O tej porze było już w miarę jasno, ale ten ktoś musiał/musiała jechać już jakiś czas, zapewne co najmniej z Lubonia. Cóż...
Do pracy rowerem nie jechałem, bo wiadomo co :)
- DST 56.60km
- Czas 02:24
- VAVG 23.58km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 205m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszczowa kręcioła
Poniedziałek, 9 grudnia 2024 · dodano: 09.12.2024 | Komentarze 8
A miało nie padać...
Czyli padało.
Może nie mocno, ale kilkanaście minut po wyruszeniu i non stop, więc cieszyłem się, że nie pojechałem szosą. Tylko dzięki temu wykręciłem całość, choć lekko na raty: najpierw do Koziegłów, potem wróciłem na Dębiec, pokręciłem się po Dębinie i odkryłem nowe szlaki na Garaszewie, a resztę - już po przebraniu się - dobiłem jadąc do pracy.
Średnia nie istniała :)
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - Wartostrada - Gdyńska - Koziegłowy - Gdyńska - Wartostrada - Hetmańska - Dolna Wilda - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Garaszewo - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec - po ogarnięciu się Dolną Wildą co centrum.
Fotek kilka wpadło. Lekko zirytowana aurą czapla siwa z Cybiny...

...oraz zaskoczone, że ktoś się pojawił sarny z Garaszewa.



Do kolekcji żółwie :)

Kolejne kilometry wpadły. To się liczy. I oczywiście szacunek ludzi ulicy :)
PS. Ostatnio czasu miałem mniej niż mało, więc dopiero wklejam zaległy filmik z parowozem jadącym przez Dębiec. Około 1:10 warto mieć włączony dźwięk :)
- DST 54.20km
- Czas 02:05
- VAVG 26.02km/h
- VMAX 53.00km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 150m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Muralowo
Niedziela, 8 grudnia 2024 · dodano: 08.12.2024 | Komentarze 6
Znów się wyspałem. Normalnie nienormalne szaleństwo :)
Wyjazd jakoś przed południem, w warunkach średnich - pochmurno, choć z przebłyskami, niezbyt zimno, ale dość silny wiatr skutecznie niszczył komfort jazdy. I moją średnią.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo -
Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las
Dębiński - dom.
W końcu udało mi się zobaczyć na żywo nowy mural z poznańskich Krzesin. Szacun, dobra robota.

Dawno mnie nie było w Krzyżownikach... Przynajmniej podglądanie tej rzezi mnie ominęło :(

Wspomniany przebłysk.
Czapla dowodem na to, że wiało :)
Były też sarenki.

Cóż, przynajmniej dzisiaj nie zmokłem. Zawsze coś :)






