Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242843.85 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791406 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 63.10km
  • Czas 02:25
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 141m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedserwisowo

Piątek, 11 lutego 2022 · dodano: 11.02.2022 | Komentarze 11

Dzisiaj - dla kontrastu z wczoraj - było już paskudnie. Jeden dzień dobrej pogody to widocznie za dużo.

Według prognoz miało być pochmurno. I było. Ale o tym, że będzie deszcz, nie wspominano. A tymczasem ostatnie kilkanaście kilometrów lało mi się na łeb, na szczęście niezbyt silnie.

Trasa zachodnio-północna: Poznań - Plewiska - Skórzewo - serwisówki - Zakrzewo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Zawitałem sobie nad Jezioro Lusowskie. Tam - prócz wciąż rozwalonego pomostu - niewiele nowego. Kaczki jak zwykle na posterunku, zatrzymały się też na chwilę odpocząć gęgawy.

Kaczki na pomoście w Lusowie
Gęsi gęgawy na Jeziorze Lusowskim
Debatujące nad czymś gęgawy
Przy rozwalonych częściach pomostu w Lusowie
W samym Lusowie postawiono mądre tabliczki. Podpisuje się pod nimi całkowicie :)
Pod słuszną w swym przesłaniu tabliczką :)
Na polach spotkałem stado łabędzi, tak młodych, jak i starych...
Stado łabędzi na polu
Młody łabędź w oddali
...oraz samotnego kruka.
Samotny kruk
Do pracy dzisiaj rowerem. Nawet jakby nagle spadł grad, śnieg, pojawił się lód i trzęsienie ziemi, też bym to zrobił, bo w końcu zdecydowałem się zawieźć Czarnucha do zaprzyjaźnionego serwisu. Nie dało się nim już jeździć, zima dobiła go kompletnie, po niewiele ponad czterech tysiącach od ostatniej wymiany.
Rower czeka w kolejce do spa
Osobiście stawiam Mróz Rowery na pierwszym miejscu w Poznaniu. W tzw. "sezonie" ciężko tam się umówić, bo kolejki są na kilka dni do przodu, na szczęście teraz jeszcze jest luz, a że właściciel zna mój rowerowy nałóg i to, jak katuję dwa koła, to ekipa stara się wszystko zrobić dobrze, ale i szybko. Więc odebrałem czołg jeszcze tego samego dnia. Tym razem do wymiany poszły: kaseta, łańcuch, kółeczka, linki, pancerze i jeden blat (duży). Powinien jeszcze polecieć średni, ale - jak to w tych czasach - brak części w hurtowni. Będą za... sześć tygodni. Na razie więc przetestuję i sprawdzę jak na trasie łańcuch zgrywa się z zębami, jak będzie słabo to będę szukał gdzieś w sieci. 

Oto jak wyglądała stara kaseta po zimie... Na tej solance spokojnie można by zupę ugotować. A elementami drugie danie pokroić :)
Kaseta przed serwisem. Istne zombie :)
A tu już świeżak. Piękny :)
Nowiutka kaseta w MTB, do tego łańcuch, kółeczka i blat




  • DST 55.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 27.10km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spoko, spoko... :)

Czwartek, 10 lutego 2022 · dodano: 10.02.2022 | Komentarze 12

Muszę przyznać, że dzisiaj w końcu było w miarę spoko. Ciepło jak na luty, wiatr trochę zluzował, można było jechać bez walki o każdy centymetr. A że i tak wolno? Cóż, dzisiaj do pracy iść nie musiałem, mogłem sobie pozwolić.

Start po odespaniu, czyli jakoś przed jedenastą. W nocy padało, więc drogi jeszcze lekko mokre, poza tym początkowo pochmurno, ale gdzieś od połowy trasy zaczęło się przejaśniać, a w pewnym momencie nagle pojawiło się słońce. No szok.

A wspomniana trasa to jedna z wariacji na temat zachodniego klasyku: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

W Lisówkach znów zwierzaków brak. Za to dokładnie tam zaczęło być w końcu ładnie.
Klimatycznie w Lisówkach
Kawałek dalej, przed Dopiewem, zatrzymałem się, żeby uchwycić ulubione wierzby i przetestować nowy zoom. Daje radę.
Lutowe wierzby
Dalsza część wierzbowej drogi na maksymalnym zoomie
Motywy zwierzakowe się pojawiły, oczywiście. Niewyraźny potrzeszcz, bo robiony jeszcze w szarudze...
Niewyraźny potrzeszcz
...przelatujące gęsi...
Klucz dzikich gęsi
...oraz sarenki, chyba te same co wczoraj.
Zrelaksowane stadko saren
Sarenki i tiry
Nie było dziś problemu z namówieniem koników z Palędzia na głaskanko. Poszło na rekord - przyszły trzy, jeden odważny ogier i dwie klacze :)
Koniki idą :)
Znajomy ogier
Obowiązkowy przegląd uzębienia :)
Trzecia klacz, najbardziej wywarzona
Drapanko kolejnej odważnej klaczy
Jeszcze jedna klacz w kolejce
Trzecia klacz, najbardziej wyważona
Sprawdziłem też dziwny tryb lustrzanego odbicia. Ciężko go ogarnąć, poza tym dzieją się dziwne rzeczy ze światłem, ale do zabawy rzecz ciekawa.
To nie kałuża, tylko zabawa funkcją w aparacie :)
Po południu jeszcze wybieganie Kropy oraz miła niespodzianka - znalazłem (tymczasowe?) miejsce przebywania pary nurogęsi na Dębinie. Fajnie, że się czują jak u siebie :)
Para nurogęsi odpoczywająca na poznańskiej Dębinie
Jutro znów do pracy :(




  • DST 56.40km
  • Czas 02:10
  • VAVG 26.03km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Deja-vu-owanie

Środa, 9 lutego 2022 · dodano: 09.02.2022 | Komentarze 10

Małe deja vu dzisiaj miałem, ale takie będące miksem kilku ostatnich dni.

Po pierwsze Kropa znów nie dała mi się wyspać. Czwarta rano to już chyba zakodowana przez nią godzina na grubszą sprawę :/

Po drugie - znów rano padało. Ale jakimś cudem przestało i mogłem pojechać szosą. Co prawda tyłek mokry, ale wąskie koła są tego warte.

Po trzecie, najbardziej oczywiste: mocno wiało :) Gorzej niż wczoraj, do tego jeszcze bardziej nieprzewidywalnie co do kierunku. Średnia więc trzyma wciąż poziom "żal".

Trasa z grubsza ostatnio jest taka sama, więc w skrócie: Poznań - Luboń - Komorniki - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Dopiewo - Palędzie - Plewiska - Poznań.

Prócz nierównej walki, nie wydarzyło się nic ciekawego. W sumie walka też ciekawa nie była :) 

Było szaro, buro i ponuro. O tak, jak na zdjęciu z wciąż powstającym słupem wysokiego napięcia koło Dopiewa.
Szaro, buro, ponuro i słupowo :)
Z ptaków trafił się jedynie srokosz, ledwo widoczny, do tego w tych warunkach praktycznie nie do uchwycenia jakoś sensownie.
Srokosz w szarości
Srokosz na sekundę przed ucieczką
Troszkę lepiej było z sarnami, bo się na chwilę się przejaśniło. A zwierzaki mądre, wiedzą, że z pozycji drogi szybkiego ruchu nikt ich nie zaatakuje, ale już na mnie patrzyły z podejrzliwością :)
Solidne stado sarenek
Sarenki na tle drogi szybkiego ruchu
Sarny i drogowcy :)
Do pracy pojechałem Czarnuchem, między innymi przez Dębinę. Niestety wciąż szarą.
Na poznańskiej Dębinie wciąż szaro




  • DST 58.20km
  • Czas 02:14
  • VAVG 26.06km/h
  • VMAX 53.50km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 168m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kwadroszosowanie

Wtorek, 8 lutego 2022 · dodano: 08.02.2022 | Komentarze 13

Dzisiaj - mimo że wciąż wiało jak cholera - udało się poszosować. Tempem pijanego ślimaka, ale jednak.

Nie zamierzałem walczyć - byłem strasznie niewyspany przez Kropę, która znów zażyczyła sobie wyjścia o 4:15 rano. A potem już jakoś średnio szło mi zasypianie. Startowałem więc jak zombie.

Trasa wciąż zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wyjątkowo zacząłem objazd od Dębiny. Szosą rzadko tam bywam, czas było to zmienić :)
Szosą na Dębinie
Niewyraźna czapla na gałęzi
Podczas objazdu swoich stałych miejscówek...
Bagno w Trzcielinie już bez lodu
...znów stwierdziłem, że niestety ze zwierzakami wciąż kicha - ani Trzcinki, ani piesków... Dziwne :/

Za to napotkałem mechanicznego potwora :)
Ciężki sprzęt na polu koło Dopiewa
Nie zabrakło również propagandy do rogalika gratis. W sumie to ciekawe - jakiś miesiąc temu płaciłem za chleb 3,80 i wydawało mi się to drogo. Ze dwa tygodnie temu koszt wynosił już 4,20. Teraz jest równe 4 złote i mam się cieszyć, że jest... finalnie drożej.
Już nawet rogalika nie można kupić bez dawki propagandy
Do pracy pojechałem Czarnuchem. Wziąłem aparat i dzięki temu udało się uchwycić pana łabędzia - cieszy to, bo dawno go na Dębinie nie widziałem.
Ciekawski samiec łabędzia
Aha, wczoraj wieczorem trafił się księżyc w pierwszej (chyba) kwadrze.
Pierwsza kwadra księżcya widziana wczoraj




  • DST 63.10km
  • Czas 02:31
  • VAVG 25.07km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 134m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paratriathlon :)

Poniedziałek, 7 lutego 2022 · dodano: 07.02.2022 | Komentarze 8

Znów rano padało, a ja w sumie byłem pewien, że maks tego, co wykręcę, będzie glutem. I prawie było, bo podmuchy oraz nagłe oberwanie chmury w pewnym momencie zaczęły mi wmuszać myśli o powrocie, jednak się nie poddałem.

Wyjazd o dziewiątej, gdy opady się względnie uspokoiły. Nie za zimno, ale oczywiście wietrznie, jak to zresztą ostatnio - łeb urywało aż (nie)milo.

Trasa zachodnia z północnym odchyłem: Poznań -Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Zakrzewo - Dąbrowa - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Przygód - prócz samej walki z aurą - brak. Tylko w Skórzewie jakaś tępa istota płci żeńskiej wymusiła pierwszeństwo na rondzie, ale przecież żyję w Polsce, więc nie jest to żaden powód do zdziwienia.

Z radością przyjąłem fakt, że "moje" diabelskie drzewo przetrwało ostatnie wichury...
Diabelskie drzewo przetrzymało ostatnie wichury
...w przeciwieństwie do innych w okolicy.Powalone drzewo za Lusowem
Zresztą pomost w Lusowie również jest w kawalkach.
Pochmurnie nad Lusowskim
A taką atrakcję miałem przed Wysogotowem. W grę wchodziło wodowanie albo spacer po trawie - wybrałem to drugie, choć buty zamoczyłem. Normalnie triathlon :)
Zalana droga w Wysogotowie
Ze zwierzakami skromnie. Jedynie żurawie w oddali.
Parka żurawi w oddali
Do pracy wyjątkowo rowerem.

Jeszcze ponowne spojrzenie na parę nurogęsi, które wczoraj widziałem na Dębinie. Udało mi się jakoś wybrać trzy foty, zdecydowanie żałując tego, że było pochmurnie i deszczowo, a nie słonecznie. Byłyby sympatyczne zdjęcia, a tak jest jakościowy bubel. Ale ważne, że jest cokolwiek :)
Zmarznięte nurogęsi z Dębiny
Samiec nurogęsi
Rozczochrana samica nurogęsi




  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • VMAX 43.20km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut na niedzielę

Niedziela, 6 lutego 2022 · dodano: 06.02.2022 | Komentarze 8

Dzisiejszy wpis będzie krótki, bo pogoda jakoś nie zachęca do rozwijania się. W żadnym aspekcie :)

Od rana padało. I wiało. Suuuper.

Jakoś po jedenastej jednak trochę zluzowało i udało się wykręcić gluta na trasie: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Poznań.

O samej jeździe nie ma co pisać. Było paskudnie. A napęd powodował, że było jeszcze paskudniej. Na tyle, że choć pod koniec już tylko kropiło, olałem dokrętkę. A co :)

Zdjęcie symboliczne, z ciekawej grupki drzew w Wiórku.
Klimacik Wirów w deszczu
Jakiś motyw do zdjęcia trzeba znaleźć :)
W zamian zrobiłem Kropie spacerek po Dębinie. Ostatnio znów była przeziębiona, więc należało się. Trafił się gratis: na chwilę pojawiły się nurogęsi. Widziałem je ostatnio nad Wartą, ale widocznie coś je przyciągnęło na chwilę na stawy. Szkoda, że aura była jaka była i nie dało się zrobić żadnego dobrego zdjęcia.
Para nurogęsi pływa na poznańskiej Dębinie
Z innych niewyraźnych fotek. Śmieszka w deszczowym locie...
Śmieszka w locie podczas deszczu
...oraz konsumująca modraszka i grzecznie czekająca bogatka.
Modraszka konsumuje, bogatka grzecznie czeka
Kolejne dni niestety zapowiadają się podobne - wiatr i deszcz będą rządziły :/




  • DST 61.80km
  • Czas 02:24
  • VAVG 25.75km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosowanie Al(b)ertowe

Sobota, 5 lutego 2022 · dodano: 05.02.2022 | Komentarze 9

O tym, że będzie dziś (znów!) urywać łeb, wiedziałem od wczoraj. Ale zawsze boli bardziej praktyka niż teoria. Znów się o tym przekonałem :)

A tak przy okazji anegdotka: o tym, że alerty z ostrzeżeniami przychodzą ostatnio co chwilę, wszyscy wiedzą. A że nazwa w smsie nie dla wszystkich jest oczywista, uświadomiła mnie kiedyś ś.p. Teściowa, która żaliła się, iż pisze do niej niejaki... Albert. I straszy :) No i tak już zostało - aktualnie wszyscy moi bliscy i znajomi dostają Al(b)erta :)

Co do jazdy - była to istna rzeź, przynajmniej w jedną stronę. Nawet nie walczyłem, tylko starałem się dożyć momentu nawrotki. Jakoś się udało, w przeciwieństwie do nadrobienia średniej, bo ta finalnie wyszła tragiczna.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Na niebie było wszystko, co możliwe. Chmury, czasem słońce, raz delikatnie też pokropiło.
Pochmurne wielopolskie niebo
Słońce nad budowanym słupem
W ramach testowania aparatu udało się uchwycić czaplę spacerującą przy granicy Konarzewa.
Samotna czapla z Konarzewa
A gdzieś daleko na górze widziałem żurawi cień.
Cienie żurawi na niebie
No i jeszcze dalej stado ledwo dostrzegalnych saren.
Odległe, odpoczywające sarenki
Potem jeszcze chwila na Dębinie przed pracą. W ramach ciekawostki: chwilę przed zrobieniem tego zdjęcia padał deszcz ze śniegiem oraz lekkim gradem. Oszaleć można.
Nagły atak słońca na poznańską Dębinę
Trafił się kolejny kowalik. W swojej ulubionej pozie :)
Kowalik w pozie klasycznej :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 62.20km
  • Czas 02:19
  • VAVG 26.85km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szaroszosowość

Piątek, 4 lutego 2022 · dodano: 04.02.2022 | Komentarze 16

Mimo mokrej aury, wybrałem dziś szosę. To, że nie padało mi wystarczyło - wolałem wrócić z mokrym tyłkiem niż walczyć z rozklekotanym napędem w mtb. To jest bardziej kontuzjogenne. Czas pomyśleć o serwisie, tylko kiedy, skoro człowiek albo pracuje, albo kręci? :)

Jazda spokojna, bez szaleństw, zresztą zęby w szosie też się powoli domagają jeść, więc mocniejsze stąpnięcia ograniczam, co widać po średniej.

Trasa ponownie polno-zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Jechało się nawet sympatycznie. Woda była tylko na drogach, nie lało, co prawda wiało, ale miałem to gdzieś. Tylko ta szarzyzna... Ciężko było cokolwiek uchwycić, wpadł jedynie niewyraźny myszołów na płocie w Trzcielinie.
Myszołów na płocie
Znów szaro i ponuro :/
Niedaleko domu natrafiłem na kolejną partyjną propagandę. Znów się okazuje, że wszystkiemu winna jest Unia, gdyby nas nie okupowała to Polska byłaby krajem powszechnego szczęścia. Z grubsza takim, jak Korea Północna. Gdy robiłem to zdjęcie, podeszła pani z pieskiem i powiedziała, że brakuje kilku gwiazdek. Dokładnie ośmiu :) Jednak co Poznań, to Poznań.
Kolejna propaganda partii rządzącej. Jak tak dalej pójdzie, Polexit będzie na wyciagnięcie ręki :/
Po otwarciu drzwi do domu miałem powtórkę z rozrywki - gołąb staje się coraz bardziej cwany, udając sikorkę XXXXL :)
No co, nie wyglądam na sikorkę? :)
Gołąb staje się coraz bardziej cwany :)
Przed pracą (dziś w końcu dojazd rowerem) jeszcze zdążyłem sprawdzić, jak radzi sobie aparat w słabych warunkach. Jest całkiem przyzwoicie. Udało się na szybko uchwycić kowalika...
Kowalik w ogólnej szarzyźnie
...kawkę...
Nieśmiała kawka
...oraz gawrona.
Zaciekawiony gawron




  • DST 51.30km
  • Czas 02:03
  • VAVG 25.02km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Test przedwiośnia :)

Czwartek, 3 lutego 2022 · dodano: 03.02.2022 | Komentarze 17

Na dzisiaj zapowiadano śnieg. No i faktycznie, rano przywitały mnie opady oraz mokre drogi. A że dzionek miałem wolny, to sobie trochę dospałem bez wyrzutów sumienia.

Na rower ruszyłem przed jedenastą. Wciąż niebo było pochmurne, więc wybrałem Czarnucha. I przez pierwsze kilometry się przydał, ale gdy po chwili wyszło nagle słońce, zacząłem żałować, iż nie wziąłem szosy. Tym bardziej, że napęd w ciężkim sprzęcie sprawia mi coraz więcej problemów i lekkiego stresu (kilka razy już oberwałem w kilka newralgicznych części ciała podczas mocniejszego stąpnięcia).

Wiało wcale nie słabo z południowego zachodu, trasa więc tamże: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Patrzyłem w niebo i nie wierzyłem, że widzę błękit i słońce :) Postanowiłem więc skorzystać i podjechać nad Jezioro Tomickie w Lisówkach. A przy okazji nad ulubioną kładkę, na którą musiałem wskoczyć, żeby się nie utopić w bagienku.
Słońce nad Jeziorem Tomickim
Przy powalonym drzewie w Lisówkach
Latająca kładka nad Jeziorem Tomickim :)
Trap ku słońcu, Jezioro Tomickie
Stałe miejsce w tej samej wsi dziś też pięknie się prezentowało...
Chwilowa wiosna w Lisówkach
...tak samo jak WPN.
Dziwnie tak jakoś, słonecznie... :)
Światło miało jeszcze jeden dodatkowy plus. Miałem bowiem okazję do testów w dobrych warunkach nowego sprzętu do focenia zwierzaków. Niestety mój wiekowy Nikon jest już w takim stanie, że praktycznie nie da się z niego korzystać, do tego ostatnio wiatr wpakował mi do środka obiektywu kawałek... trawy (bo uszczelek już dawno w nim nie było), więc robiłem zdjęcia lewym górnym rogiem. Miarka się przebrała - nabyłem zamiennik, sporo tańszy, więc jestem świadom jego ułomności. Ale gdy spojrzałem na ceny następcy tego modelu, którego do tej pory używałem, mina mi zrzedła - sorry, niech sobie szukają jelenia gdzie indziej - tysiak więcej na przełomie roku to już gruba przesada. Mój wybór padł na konkurenta, z podobnym zoomem, za niewiele ponad połowę kwoty.
Nowa zabawka na zwierzofoty :)
Testerami były sarenki - w trzech różnych lokalizacjach. I mimo że dopiero się uczę co i jak, na razie jestem zadowolony. Choć jestem świadom, że w warunkach bardziej pochmurnych ciężko będzie uchwycić jakieś godne detale.
Spore stadko saren w okolicach Szreniawy
Zaniepokojone sarenki
Pędzące sarenki w Lisówkach
Sarenka udająca kangura :)
Sarenki w oddali, wersja industrialna
Za to z komórki mogłem uchwycić znajome koniki z Palędzia. Dzisiaj przyleciała do mnie jedna z klaczy, strojąc miny i ząbki :) To ostatnie to koński motyw na wywąchiwanie tego, z czym mają do czynienia. Widowiskowe :)
Znajome koniki z Palędzia
Obowiązkowe głaskanko
Pychol pełen emocji :)
Ojoj, dolna piątka do łatania :)
Profilowo-portretowo
Gdy wszedłem do domu, przywitał mnie za oknem gołąb-cwaniak. Na szczęście karmnik to wytrzymał, a ja zdążyłem mądralę uchwycić fonem :)
Gołąb-cwaniak :)
Gołąbek niepokoju :) Na szczęście karmnik wytrzymał
Jutro wraca "norma" - deszcz, wiatr, zimno, a ja do pracy :/




  • DST 33.80km
  • Czas 01:21
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 14.40km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut niewierszowany

Środa, 2 lutego 2022 · dodano: 02.02.2022 | Komentarze 15

Gdybym był typowym polskim narodowcem, napisałbym wierszyk: "dopiero drugi luty, a są już dwa gluty". Ale że w przeciwieństwie do naszych siewców polskości znam trochę gramatykę i interpunkcję języka rodzimego, to wierszyka nie będzie, gdyż data się odmienia i powinno być "drugi lutego", co psuje rym :)

To tak na dzień dobry :)

A poza tym - tak, był glut. Była nawet szansa na coś dłuższego, ale nadeszły paskudne chmury i musiałem się ewakuować, co zresztą przewidziałem i zrobiłem wcześniej taktyczną nawrotkę.

Trasa poranna, zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Początkowo było nawet całkiem ładnie i klimatycznie, choć wiało przeokrutnie.
Całkiem klimatyczny poranek
Ogrzewanie się w słońcu
Świat lekko pół na pół
W Skórzewie, jako że jechałem MTB, to skorzystałem z paskudnej śmieszki. Jak widać nie tylko ja, ale i pewien imbecyl. Lub imbecylka.
Nie dość, że śmieszka koszmarna, to jeszcze parkują imbecyle. Skórzewo
Przed załamaniem pogody wjechałem na chwilę na Dębinę...
Rowerowa chwila na Dębinie
...a tam już... dwie pary gągołów! Super :) Mam nadzieję, że trochę tu posiedzą, a może któryś duet założy gniazdo?
Dwie pary gągołów na poznańskiej Dębinie
Do pracy rowerem nie jechałem. Już zacinał solidny deszcz.