Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239570.05 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 31.40km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.12km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 116m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut mżawkowy

Czwartek, 16 grudnia 2021 · dodano: 16.12.2021 | Komentarze 11

Dzisiaj znów glut. Pewnie jakby mi się chciało, to bym wykonał pełen dystans, ale... no właśnie. Nie chciało mi się. W końcu jest zima, są gluty ;)

Co prawda akurat trafiła się bardziej jesień - ponownie siedem stopni na plusie i mżawka. Plus powrót silniejszego wiatru. Motywacji za wiele więc nie było.

Trasa krótka, zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrowa - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Padało raz mocniej, raz słabiej. Na początku nawet konkretnie, pod koniec niemal w ogóle. 

Odwiedziłem kredki w Skórzewie. Stoją :)
Kolorowe kredki ze Skórzewa :)
No i wciąż silnie trzyma się pas rowerowy na serwisówce przy S11. Fajny to pomysł - szanuję.
Pas rowerowy na serwisówce przy S11
Do pracy zrobiłem sobie spacerek. Dębina oczywiście zaliczona - już kompletnie straciła biel, za to pojawiły się... tajemnicze kręgi. UFO widocznie też było ciekawe "mojego" lasu :)
Tajemnicze kręgi na poznańskiej Debinie :)
No i jeszcze ostatnio przyłapany podjadacz zimowy, czyli dzięcioł duży. Samiec.
Dzięcioł duży - zimowy podjadacz




  • DST 61.20km
  • Czas 02:25
  • VAVG 25.32km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 162m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Normalnościowo :)

Środa, 15 grudnia 2021 · dodano: 15.12.2021 | Komentarze 8

Siedem stopni na plusie! Istne szaleństwo dzisiaj było.

No dobra, to siedem było tylko przez chwilę, w najcieplejszym momencie, ale jednak. Biorąc pod uwagę, że niedawno było o dziesięć mniej, nie narzekałem.

Niestety wciąż mokro. Ale tak do przyjęcia, idealnie na Czarnucha. No i w końcu udało się wykonać pełnoprawne pięć dych, a ja nawet zdążyłem do pracy.

Trasa (a jak!) zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Było najpierw mgliście, a potem nie. Dzięki temu udało mi się wypatrzyć czaplę na polu za Dopiewcem.
Czapla ukryta w krzakach
Czapla się na chwila wychyliła
A w Trzcielinie...
Jak zwykle postój w Trzcielinie
Bagno w Trzcielinie już lekko odmrożone
...wyleciała mi na przywitanie Trzcinka. Znów od razu poznała. Miło. Tak jak i jej zaangażowanie we wdrapywaniu się na mnie :)
No i znowu sama przyleciała :)
Kolejna próba wspinaczki, na dole drugi kotek
To chyba było podejście do pocałunku :)
Dumny wiejski kot przytulony przez rowerzystę :)
No i znów mi zasnęła na kolanach... :)
Jak widać po stroju - błocko zrobiło swoje. Na chwilę pojawiła się Mgiełka, ale ustąpiła pola, jak i znajomy piesek, oczywiście również łaknący głasków :)
Znajomy piesek też się przyszedł przywitać
Jednym słowem: chyba na chwilę wróciła normalność :) Nawet Vmax znów przyzwoity.




  • DST 31.60km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.28km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 150m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut bezróżnicowy

Wtorek, 14 grudnia 2021 · dodano: 14.12.2021 | Komentarze 12

Między wczorajszym a dzisiejszym glutem można znaleźć jedynie jedną różnicę: dzisiaj było zdecydowanie mniej śniegu. Poza tym mgła, mgła i jeszcze raz mgła.

Dlaczego glut? Bo czasu brak i mgła. 

Czemu nie będzie zdjęć zwierzaków? Bo mgła.

Aha, czy wspominałem już o mgle? :)

Trasa poranna, zachodnia: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
W lasach wciąż ślisko
Taki mamy klimat
Z ciekawości spojrzałem na standardy odśnieżania śmieszek spod Lubonia. No nie zawiodłem się :)
Standardy odśnieżania śmieszek spod Lubonia
Oczywiście nie skorzystałem.

Do pracy znów nie rowerem, bo ponownie prognozy niepewne na wieczór.

Jeszcze na koniec zaległy kadr z zimowej Dębiny...
Kadr z pięknej zimy na poznańskiej Dębinie
...oraz Venom w wersji dla bogatek :)
Vemon - wersja dla bogatek :)




  • DST 31.20km
  • Czas 01:13
  • VAVG 25.64km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut mleczny

Poniedziałek, 13 grudnia 2021 · dodano: 13.12.2021 | Komentarze 20

Powrót do nienormalnej normalności. Czyli do wizyt w pracy i takich tam.

Dzisiejszy glut musiał być glutem, bo bym się nie wyrobił. To jedno. Nie chciało mi się dalej kręcić - to drugie. Poza tym obydwie odpowiedzi są prawidłowe :)

Trasa o skrócona zachodnia pętla: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Bohaterem wyjazdu była mgła. Na tyle gęsta, że nawet Lubonia za bardzo nie widziałem po drodze, co jest plusem dodatnim :)

O, tutaj próbka doznań wizualnych. Przeszkód do jazdy nie było widać :)
Przeszkód do jazdy generalnie nie widać :)
Punkt widokowy na WPN. Można wierzyć na słowo :)
Przynajmniej drzewa jeszcze widać :)
Sam Poznań również we mgle
Pisać nie ma o czym, więc tylko jeszcze ptactwo. Sierpówki, ewidentnie zmarznięte...
Sierpówki na płocie
...oraz spotkana wczoraj na Dębinie czapla tańcząca na lodzie. Również w towarzystwie kaczek :)
Czapla na lodzeie
Integracja czapli z kaczkami
Z tej samej Dębiny: tunel do świata lodu.
Tunel do świata lodu na poznańskiej Dębinie
Do pracy rowerem nie jechałem. Co prawda nie miało być szklanki, ale życie nauczyło mnie przezorności :)




  • DST 52.20km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.06km/h
  • VMAX 42.10km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 167m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgłośnieżawka

Niedziela, 12 grudnia 2021 · dodano: 12.12.2021 | Komentarze 17

Dzisiaj już tak ładnie jak wczoraj nie było. To znaczy może i było, ale mało co generalnie... było widać :) Nad okolicami Poznania zapanowała bowiem mgła, która zaskoczyła mnie w pełni dopiero na polach, gdzie dominowało mleko.

Wyjazd nastąpił trochę po dziesiątej, po odespaniu. Bowiem wczoraj dość późno wróciliśmy od znajomych, więc znów pojawił się deficyt snu.

Mimo średniej aury i temperatury "minus zero" bawiłem się dobrze. Puste drogi, piękne i malownicze zimowe drzewne pejzaże, niezbyt męczący wiatr - było ok jak na tę paskudną porę roku.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Kilka zimowych kadrów:
Klimatyczna droga za Dopiewem
Leśna kępa w pięknej bieli
Zakręt ładności :)
Wierzby przy polnej drodze
Granica Trzcielina i Lisówek w zimowej aurze
Ulubione drzewo w wersji białej
Pola w Lisówkach
Kępa drzew w śniegowej mgle
Droga do Trzcielina w zimowej mgle
Ze zwierzakami skromnie. To znaczy latały jakieś tam sarenki, ale w tych warunkach próbować im robić foty było lekko bez sensu :) Za to udało mi się uchwycić dzierlatkę w śniegu.
Dzierlatka wystaje ze śniegu
Dzierlatka pijąca... lód :)
Po południu jeszcze wypad na junikowski cmentarz. Również klimatycznie się prezentował.
Zima na cmentarzu na Junikowie, Poznań
Jeszcze w temacie znajomych - ci akurat żyją z kotami, w sumie trzema, z czego jeden jest aspołeczny, drugi tak sobie, a trzeci chyba się pomylił z gatunkiem, bo powinien być psem :)
Grzeszczu w pozycji
Kocioportetowo
Kot pełen szczęścia :)
Kot, któremu coś się pomyliło, bo powinien być psem :)
Pheonix w pozycji nieokreślonej
Koty znajomych sztuk dwa, zając jeden :)
Aspołeczniak się nie załapał :)

Na noc i na rano zapowiadają marznące opady deszczu ze śniegiem :/ Znów jak zwykle mam w takiej sytuacji do napisania, że się zobaczy.




  • DST 51.50km
  • Czas 02:00
  • VAVG 25.75km/h
  • VMAX 41.70km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Słoneczne pisiont )

Sobota, 11 grudnia 2021 · dodano: 11.12.2021 | Komentarze 13

No! W końcu miałem chęci i możliwości powrotu do najlepszego rowerowego dystansu. Skorzystałem :)

Jeśli ma być zima, to niech będzie właśnie taka. Od wczoraj śniegu nie przybyło, dzięki czemu główne drogi były w większości czarne. Oczywiście wszystkie boczne i osiedlowe to już loteria, jednak jeśli ma się w głowie plan wypadu to da się ich unikać. Temperatura na minusie, ale przy słabym wietrze (!) dało się z nią żyć. Podsumowując: o dziwo było spoko.

Trasa zachodnia, od kilku dni nienawiedzana. Z Poznania przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Rosnowo, Chomęcice, Konarzewo, Trzcielin, Lisówki, znów Trzcielin, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do Poznania.

Malowniczo było, oj tak. Oczywiście najładniej w okolicach Lisówek i Trzcielina. No bo gdzie? :)
Lisówki piękne również w śniegu
Zimowy klimat na drodze koło Trzcielina
Mroczny las
Mroźno i klimatycznie
Droga między Konarzewem a Trzcielinem
Lisówki, czyli na końcu świata też śnieg
Zamarznięte bagno w Trzcielinie
Chociaż WPN-owskie klimaty też nie były najgorsze.
Widok na WPN w ciekawym słońcu
Idealny sprzęt na zimę
Mroźno, słonecznie i przejezdnie
W końcu skończyli remont pałacu w Konarzewie. Ładnie się on prezentuje, trzeba przyznać. Tutaj w 1806 roku zatrzymał się pewien kurduplowaty gnój - Napoleon Bonaparte.
Przed bramą pałacu w Konarzewie
Pałac w Konarzewie w śniegu. Tu w 1806 roku zatrzymał się Napoleon
Baaaaaardzo podobał mi się stan śmieszki za Chomęcicami. Uwielbiam takie, które można legalnie olać :) Ale oczywiście w celu zrobienia foty na chwilę na to coś wjechałem.
Taki stan kompletnie niepotrzebnych śmieszek uwielbiam. Bo można je olać :)
Polityka prorowerowa w Chomęcicach :)
Aha, rano byłem na Dębinie. Idealnie trafiłem, bo słońce było przepiękne. Mała próbka:
Platforma ornitologiczna w pięknym wydaniu, poznańska Dębina
Poranek na poznańskiej Dębinie
Słoneczno-drzewna zabawa
Czarna bestia wychodzi ze śniegu :)
Udany dzionek.

Tyle na teraz, zaraz jedziemy do znajomych, więc BS-a nadrobię albo późnym wieczorem, albo jutro.




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut wyspany

Piątek, 10 grudnia 2021 · dodano: 10.12.2021 | Komentarze 17

Wolny dzionek. I biały poranek, jakiego dawno nie było. Nie byłem zaskoczony :)

Przynajmniej się wyspałem. Zdecydowanie tego potrzebowałem. Wylegiwanie się do dziewiątej to niemal jak święto. Na przykład lasu.

Bo do lasu się właśnie wybrałem. Oczywiście na "moją" Dębinę i oczywiście z psem. Fajnie było. Pusto i niemal magicznie. Bo mimo że rowerowo śniegu nie trawię, to muszę przyznać, że świat robi piękniejszy. Kropa też to docenia i zamienia się w szczeniaka.

Kilka białych motywów:
Pokłon ośnieżonych drzew
Zima nie zima, kijek byćmusi :)
Prawdziwie zimowy las
Zimowa wędrowniczka :)
Czarne na białym :)
Zamrożony staw na poznańskiej Dębinie
Potem powrót na śniadanie i załatwianie kilku zaległych spraw. A że zaczęło być lekko powyżej zera, to także zaplanowałem sobie kręcenie. Czyli gluta, bo tylko na tyle czasu starczyło. Wykonałem więc zachodnią pętelkę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Nie jechało się źle. Tylko mokro.
W tle kawałek WPN-u, widok z Wirów
Zima z widokiem na WPN
O dziwo nawet ogarnięto gównośmieszkę w Komornikach. W sumie wolałbym, żeby nie :)
O dziwo odśnieżona gównośmieszka w Komornikach
A przy wjeździe do Plewisk kolejna rzeź... :/
Kolejna wycinka, tym razem w Plewiskach :/
Podsumowując: jak na zimową zimę w grudniowym grudniu mogło być gorzej :)




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 113m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut sarenkowy

Czwartek, 9 grudnia 2021 · dodano: 09.12.2021 | Komentarze 10

Jak tak dalej pójdzie, to ten miesiąc oficjalnie przemianuję z grudnia na glutdzień :) Dzisiaj kolejny za mną.

Pogoda dokładnie taka sama jak ostatnio - mróz, dość solidny wiatr, drogi jeszcze suche, ale komfort jazdy słaby. Dlatego dystans skrócony.

Trasa w końcu zoptymalizowana tak, że glut wyszedł idealny co do dystansu: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

O dziwo kładka na Starołękę była już całkiem przejezdna, czyli wysłali pewnie kogoś z czajnikiem :) A stawy na Dębinie wciąż zamarznięte.
Na Dębinie stawy już zamarznięte
Przy granicy Poznania ze Szczytnikami znajome stado sarenek w pełnym relaksie, mimo śniegu.
Całe stado saren przy wschodniej granicy Poznania
Tylko zamieszkać w takim domu z widokiem na sarny :)
Zbliżenie na stadko
Pełen relaks
Do pracy znów spacerek. Zgodnie z grudniową tradycją. Na Dębinie spotkałem bałwana - jak widać nawet one nie mają łatwo w tych czasach.
W tych czasach nawet bałwany nie mają łatwo :)
Na wieczór i jutro zapowiadane są konkretne opady. Cholera jasna :/




  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koci glut :)

Środa, 8 grudnia 2021 · dodano: 08.12.2021 | Komentarze 9

Glutowania ciąg dalszy.

Na termometrze prawie minus cztery, czas na kręcenie jedynie przed pracą, zimny wiatr - czyż mogło być lepiej? Nooo, ciut by mogło :)

Zgodnie z tradycją tegoroczną nie robię nic na siłę - założeniem nie było wykonanie pełnego dystansu, bo (niczym pewien długopis na stolcu państwowym) nie. Trzy dychy to dystans zupełnie wystarczający, żeby zmarznąć, ale jednocześnie nie czuć zła przy każdym mijanym kilometrze.

Trasa znów wschodnia: Dębiec - Las Dębiński -Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko. I z powrotem.

Odważyłem się ponownie przejechać kładką między Dębiną a Starołęką. Da się, choć skill "cyrkowiec" przy okazja wyrabia się gratis. A najfajniej jest, jak z naprzeciwka jedzie inny rowerzysta (oczywiście mi się zdarzyło) - jedyną opcją jest ostrożnie zahamować, jakimś cudem zsiąść bez zaliczenia gleby, poczekać aż podjedzie i otrzymać uśmiechnięte "dziękuję" pełne zrozumienia :)
No to jedziemy zdobywać skilla
Oblodzona kładka między Dębiną a Starołęką
Poza tym drogi całkiem przejezdne. Te główne.
Całkiem przejezdna granica Poznania
Droga w okolicach poznańskiego Sypniewa
No i tytułowy kotek, którego nie mogłem zostawić na lodzie :) Dzisiaj nowopoznany, z Koninka. Na razie trzymał dystans, choć nie za długo. Nie ma ogonka, więc imię robocze to Ogryzek, choć z tego co wspomniały dzieciaki czekające na autobus ma swoich opiekunów w jednym z domów. Ale i tak dodaję go do Kolekcji Miziania Przydrożnych Zwierzaków :)
Nieśmiałego kotka nie można zostawić na lodzie ;)
Pierwsze podejście do głaskanka :)
Kotek z niesamowitym pyszczkiem
Taaa, najlepiej jak wiadomo pod bródką :)
Ogonka brak, więc robocza wersja imienia: Ogryzek
Trochę jak sroka :)
Po powrocie do domu szybkie ogarnięcie psa i spacerek do pracy, przez Dębinę - a jak :)
Ośnieżone olbrzymy na poznańskiej Dębinie
Na jutro znów zapowiadane są jakieś opady śniegu :/ Więc jak zwykle się zobaczy, co będzie.




  • DST 32.10km
  • Czas 01:17
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 46.20km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut demotywujący

Wtorek, 7 grudnia 2021 · dodano: 07.12.2021 | Komentarze 12

Ewidentnie się starzeję. Dzisiaj, gdybym się bardzo uparł i bardzo chciał, pewnie bym wykręcił pełen dystans. Ale że się ani nie uparłem, ani bardzo nie chciałem, to skończyło się jedynie glutem. I nie jest mi z tego powodu przykro :)

Czynnikiem (de)motywującym była temperatura. Minus dwa nie zachęcało do kręcenia, podobnie jak jeszcze gdzieniegdzie zalegający biały syf na niektórych bocznych uliczkach. A najweselej było na kładce nad Wartą, dzielącą Dębinę od Starołęki, gdzie lód leżał na całej długości, a ja sam nie wiem jak po nim przejechałem bez ani jednej gleby. Wolałem jednak podczas powrotu już nie ryzykować i chcąc nie chcąc zafundowałem sobie rundkę naokoło, przez jak zwykle koszmarną Starołęcką.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Daszewice - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Las Dębiński - Dębiec.

W sumie to kręciłem się lekko bez celu, byle te trzy dychy były. I żeby jak najszybciej wrócić do domu, bo nogi marzły. Zaliczyłem między innymi punkt widokowy na WPN w Wiórku, gdzie białego już niewiele...
Na śniegu nad Wartą
WPN już mniej biały niż ostatnio
...oraz zamarznięte mokradła przy granicy poznańskiej Głuszyny z Babkami.
Smętny, ale na żywo nawet kojący widok
Zamarznięte mokradła pod Poznaniem
A Dębina już całkiem przejezdna, przynajmniej na głównej alejce. Problem był jedynie na wspomnianej kładce, ale zdjęcia nie robiłem, bo miałem w tym czasie ciekawsze zajęcie - nie spaść :)
Stałe miejsce na poznańskiej Debinie
Ładnie ogarnięty leśny dukt na Dębinie
Potem do domu, z Kropą na chwilę i do roboty. A co, na piechotkę, znów przez Debinę. To mnie zimą bardziej kręci niż jazda :) Tym bardziej z aparatem. Kowalik z pełną gębą wpadł.
Kowalik z pełną gębą :)
Jutro ma być jeszcze zimniej, więc... się zobaczy co :)