Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239518.70 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.50 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 56.40km
  • Czas 02:11
  • VAVG 25.83km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Klangorując

Wtorek, 15 marca 2022 · dodano: 15.03.2022 | Komentarze 15

Zgodnie z zapowiedziami, pogoda się skopała. Na szczęście tylko lekko - w nocy padało, ale słabo, a nad ranem postraszyła jedynie mżawka. Przez nią nawet się cofnąłem. bo wyjechałem najpierw szosą, ale stwierdziłem, że szkoda mi napędu, więc zamieniłem dwa koła na mtb.

Mimo wyboru ciężkiego sprzętu nie jechało się źle. Wiatr co prawda momentami na polach dawał się we znaki, jednak dało się żyć. A mokro przestało być gdzieś na dziesiątym kilometrze.

Trasa znów zachodnia, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nagroda dnia czekała na mnie w Szreniawie. Pasące się żurawie, które w pewnym momencie zaprezentowały mi donośny klangor. Wielka szkoda, że było szaro, bo wyszłyby fajne foty. A tak to tylko ujdą.
Żurawi klangor
Parka żurawi w szarudze
Rozkraczony żuraw
Spacerujący żuraw
Był również myszołów, ale dał mi sekundę na wyjęcie aparatu, o aurze nie wspominając. Kiszka.
Myszołów na szaro
No i motyw rowerowy.
Powrót na stały punkt, dziś znów pochmurny
Przy tej okazji zjadłem małe co nieco. Jakie czasy, taki batonik :)
Jakie czasy, taki batonik
Do pracy rowerem, wcześniej jeszcze na chwilę na Dębinę. Tam kosy zaczynają dokazywać, czyli wiosna idzie :)
Kos z Dębiny




  • DST 65.60km
  • Czas 02:24
  • VAVG 27.33km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 176m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kombinacyjnie

Poniedziałek, 14 marca 2022 · dodano: 14.03.2022 | Komentarze 13

Dzisiaj krótko, bo roboty miałem tyle, że wpis zostawiam na koniec dnia. Dobrze, że w ogóle powstał. Mus to mus :)

Wyjazd poranny. Wciąż paskudnie wieje ze wschodu, ale przynajmniej jest względnie ciepło. Da się żyć, choć walczyć jakoś się nie chce.

Trasę rzeźbiłem na bieżąco, finalnie miała być inna, ale pokonało mnie wahadło w Wiórku, którego nie dało się objechać nawet chodnikiem, więc zawróciłem. Finalnie więc wyszło takie coś: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem, po ogarnięciu się, do roboty.

Odwiedziłem starego znajomego cyklopa spod Tulec :)
Cyklop spod Tulec :)
Wpadłem też na teren tuleckiego kościoła. Ładny, ale pełen propagandy typu: "Kościół jest siłą tego narodu". I takie tam.
Kościół w Tulcach
Wnętrze kościoła w Tulcach

Zgłodniałem, więc w Śródce zajrzałem do przybytku, który wygląda może średnio, ale drożdżówa była pycha :)
Pyszna drożdżówa z przybytku, który zaufania nie wzbudzał :), Śródka
W Szczodrzykowie syf made in Poland.
Klasyczny polski syf
No i jeszcze motywy ze Szczodrzykowa.
Zalane pola w Szczodzrykowie
Krzyżówki z perkozem...
Krzyżówki i perkoz
...oraz eskadra gęgaw.
Eskadra gęgaw
Gęgawy podchodzą do lądowania
Tyle. A jutro pogoda ma się spieprzyć :/




  • DST 51.45km
  • Czas 01:49
  • VAVG 28.32km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gazetowa niedziela

Niedziela, 13 marca 2022 · dodano: 13.03.2022 | Komentarze 10

Dzisiaj mordercy od Putina zaatakowali cel będący zaledwie sześć kilometrów od granicy z Polską. Co prawda wojskowy, nie cywilny, ale mimo wszystko. A wczoraj w reportażu w TVN pokazano kolesia-superbohatera, który sam z siebie jeździ busem i ratuje cywilów pod obstrzałem. Oraz Rosjan, którzy wyzywają od najgorszych dyktatora, który morduje swoich. Tyle z wojennego dzienniczka.

W Polsce (póki co, i mam nadzieję, że tak zostanie) spokój.

Ja się wyspałem, najadłem i ruszyłem na rower. Na wschód, bo ciągle stamtąd wieje, dość solidnie. Ale za to zrobiło się cieplusio - pod dziesięć stopni.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

O tym, że wbrew pozorom w Polsce nic się nie zmienia, przekonałem się na Głuszynie, gdzie koło kościoła koleś w terenówce wyprzedził mnie na gazetę, mimo że powinien odczekać i kilkanaście sekund później mógłby zrobić to bezpiecznie. Oczywiście jak zwykle zareagowałem, na co gnój raczył zahamować i zapytać w czym mam problem. Wyjaśniłem najdelikatniej jak potrafiłem, ale nie przyjął do wiadomości, więc prawie doszło do rękoczynów. Menda w sumie wyglądała mi na myśliwego, bo z tyłu siedział wyżeł, więc skończyło się na wyrazach współczucia dla czworonoga za takiego pana oraz sugestii, żeby ten, hm..., oddalił się w te pędy (no, załóżmy, że to było to wyrażenie) na swoją wieś, czyli do Legnicy (tak przynajmniej wynikało z rejestracji).

A do TVP, po kilku dniach zawieszenia broni, wróciła "normalność". Tusk z Putinem niemal mówi "für Russia" strzelając do cywilów, no i - co było oczywiste - Smoleńsk odżył. Rzygać się chce.

Jak zwykle nie walczyłem o średnią. Były ciekawsze rzeczy do roboty. Między innymi "polowanie" na kanię rudą, którą przyuważyłem na granicy Poznania i Szczytnik. Chyba udane :)
Kania ruda w pełnym majestacie
Kolejna nawrotka kani
Kołująca kania ruda
No a w Szczodrzykowie...
Przy stawach w Szczodrzykowie
...dzisiaj nawet na bogato. Sporo gęgaw...
Spore skupisko gęgaw
Wyizolowana para gęgaw
...oraz perkozy.
Perkozy w pozie
Perkozy coś zauważyły
Perkozie oko w oko
Jak dobrze, że istnieje ten piękny, w przeciwieństwie do ludzkiego, świat zwierząt.

W Dachowej coś mi ciągle nie po drodze z nową śmieszką :)
No i znów nie skorzystałem z tego badziewia :), Dachowa
A po południu jeszcze wpadła Dębina.
Staw Grundela, poznańska Dębina




  • DST 62.10km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Korkowa sobota

Sobota, 12 marca 2022 · dodano: 12.03.2022 | Komentarze 11

Wiatr dzisiaj w końcu trochę zelżał, można było więc ruszyć szosą. Co prawda wciąż dmuchało ze wschodu zimnem, ale jakoś dało się powoli jechać.

Wyjazd niestety znów przedpracowy, czyli niewyspany. Życie.

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Niestety - albo na szczęście - niewiele się po drodze zdarzyło. Nie było też specjalnie motywów do uwiecznienia. Jedyną nowością była ukraińsko-polska instalacja na rynku w Mosinie.
Ukraińsko-polska instalacja na rynku w Mosinie
Pomnik ku czci zamordowanych w obozach koncentracyjnych, Mosina
W sumie jak na moje może tak zostać, przynajmniej to paskudne miejsce zyskało trochę kolorów :) Oczywiście bez wojny w tle.

Poza tym był mój las.
Słonecznie w
No i obowiązkowo korek w Luboniu. Od lat postuluję: zaorać tę wieś i posadzić drzewa.
Jak zwykle w Luboniu korek. Zaorać tę wieś :)
Nawet zwierzaka żadnego nie spotkałem :( Więc za to zaległe gągoły na fochu.
Gągoły na fochu
No i motywy z Dębiny. Powoli idzie wiosna :)
Coś jakby wiosna na poznańskiej Dębinie
Zachód słońca na Dębinie
Dystans zawiera dojazd do roboty.




  • DST 60.85km
  • Czas 02:26
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

O Kórnik!

Piątek, 11 marca 2022 · dodano: 11.03.2022 | Komentarze 13

Na wschodzie (tym europejskim) coraz "ciekawiej". Putin wymyślił (według przecieków) prowokację - rosyjskie samoloty wleciały na chwilę z terytorium Białorusi na Ukrainę, zbombardowały jakieś obiekty i wróciły. Cel: pretekst do rewanżu, czyli wzięcie udziału w wojnie wojsk kolejnej mendy, czyli Łukaszenki. To jest szyte tak grubymi nićmi, że nawet białoruskie organizacje pozarządowe szkolą poborowych (a ostatnie kilka dni to ostra mobilizacja rezerw), że najlepiej w ich sytuacji jest się pokojowo poddać Ukraińcom. Jest to jakieś wyjście.

Ja też byłem dzisiaj na wschodzie. Ale tym bliskim, pod Poznaniem. Stamtąd bowiem wciąż wieje, ciągle paskudnie i przejmująco zimno, dlatego ponownie wybrałem sobie do jazdy Czarnucha.

Trasa krojona na żywo: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Skrzynki - Kórnik, tam nawrotka do Borówca, następnie Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem do pracy.

Ten Kórnik wymyśliłem w ostatniej chwili. I nie żałuję. Odwiedziłem tam kilka ulubionych miejsc. Zamek...
Oświecony Kórnik
Rowerowo w Kórniku
...rynek...
Ratusz w Kórniku
...promenadę...
Zakręcona promenada nad Jeziorem Kórnickim
Na kórnickiej promenadzie
...kórnickie rzeźby...
Jedna z kórnickich instalacji
Polaków uśmiech własny, Kórnik
Czerwone rowery, Kórnik
Tańczące rzeźby w Kórniku
Spacer w tańcu, Kórnik
Rzut słońcem :), Kórnik
...Wisławę Szymborską i kotka...
Ławeczka Wisławy Szymborskiej, Kórnik
Kotek pani Wisławy, Kórnik
...hotel dla owadów...
Hotel dla owadów, w tle Kórnicki Ośrodek Kultury
...oraz same Jezioro Kórnickie.
Nad Jeziorem Kórnickim
Niestety musiałem dwukrotnie zaliczyć Zemstę Adolfa. Jej, cholera, nic nie ruszy :/
Zemsta Adolfa niestety wciąż się mocno trzyma :/
Ze zwierzakami skromnie. Jedynie daleko, daleko sarenki...
Wieś Daszewice z sarenkami gratis
Sarenki z Daszewic
...oraz samotny myszołów.
Myszołów nad granicą Poznania
Za to zaatakował mnie... Bączek :) A w sumie to mały głód mnie skierował w jego wnętrze.
Pod sklepem Bączek :)
Bączek, sklep w Szczytnikach
Gdyby nie to, że zmarzłem solidnie i że sytuacja na świecie ogólnie jest średnia, byłoby spoko. A tak? Przynajmniej na fotach przywiozłem trochę słońca :)




  • DST 61.80km
  • Czas 02:28
  • VAVG 25.05km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 174m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ciężkawosłoneczność

Czwartek, 10 marca 2022 · dodano: 10.03.2022 | Komentarze 9

Dzisiaj Ławrow stwierdził, że Rosja nie zaatakowała Ukrainy i nie zamierza atakować innych krajów. Aha.

Jeśli chodzi o sprawy rowerowe, to pojęcie "to skomplikowane" pasuje idealnie. Bowiem za oknem cieszyło piękne słońce, ale tylko do momentu, gdy się wyściubiło nos na zewnątrz. Tam bowiem straszyło zimno (znów w nocy pojawił się przymrozek) oraz przejmujący wschodni wiatr. Postanowiłem więc się nie stresować i do jazdy wybrać Czarnucha - średnia na nim jest prawie kompletnie nieistotna, a do tego łatwiej się nim walczy z objazdami, których ostatnio zakwitło jak grzybów po deszczu.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem, po ogarnięciu się, do pracy, tym samym środkiem lokomocji.
Przy Windowsie XP, tym razem z daleka :)
Na kładce nad S11
W Babkach spotkałem konika, ale nie chciałem przeszkadzać mu w konsumpcji, więc tylko krótkie głaskanko po chrapach wpadło.
Konik z Babek
Małe głaskanko
Sarenki dzisiaj tylko z oddali.
Domek z widokiem na sarenki
Za to przy zalewie w Szczodrzykowie...
Zalane pola w Szczodrzykowie
...w końcu coś się dzieje. Wodne ptactwo zaczęło się zbierać. Między innymi gęgawy...
Gęgawy na wodzie
...łyski...
Łyski i kaczucha
Łyska schowana w trzcinach
Profilowe zdjęcie łyski
...czy perkozy.
Parka perkozów
Perkoz-samiec
A na polach niezawodne żurawie.
Parka żurawi w słońcu
Marsz żurawi
Żuraw w wersji solo
Wizualnie spoko dzionek. Choć nie powiem, zmarzłem, mimo że w pewnym momencie temperatura wzrosła do aż trzech stopni.




  • DST 56.20km
  • Czas 02:03
  • VAVG 27.41km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 109m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miejsko

Środa, 9 marca 2022 · dodano: 09.03.2022 | Komentarze 17

Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już dwa tygodnie. Aż ciężko uwierzyć... Z jednej strony to przerażające, ale też pocieszające - atak według mendy z Kremla miał być błyskawiczny i skuteczny, tymczasem sukcesów Rosjanom brak. Chyba że za takie uznać ponad tysiąc ofiar cywilnych.

Rowerowo dzisiaj pełno atrakcji. A największą była jazda przez kilkanaście kilometrów po mieście. Więc taka z tych, które można sobie włożyć głęboko w cztery litery :)

Wyjazd przedpracowy, zaspany. Z pewną misją, o której w sumie przypomniało mi się dopiero jak ruszyłem, ale uznajmy, że wszystko było zaplanowane :)

Trasa: Dębiec - Górecka - Hetmańska - Palacza - Osiedle Kopernika - Bułgarska - Bukowska - Ławica - Wysogotowo - Batorowo - Sady - Swadzim - Sady - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Wspomnianą misją było uwiecznienie nowego muralu na Hetmańskiej. Na Putina-Voldemorta nie zdążyłem, ale na Zełenskiego w tym samym miejscu już tak.
Nowy mural - był Putin-Voldemnort, jest Zełenski, ulica Hetmańska, Poznań
Poza tym miasto jak miasto. Ciężkie do jazdy, na szczęście dobre DDR-ki oraz kontrapasy rowerowe ułatwiają rowerowe życie. Mimo to o dobrej średniej nie ma co marzyć.
Pieczarka, czyli poznański Stadion Miejski
Parowóz spod poznańskiego stadionu
Ty51 od frontu
Poznańskie szklane domy :)
Lotnisko Poznań Ławica
W Sadach widać, że Polska zbroi się na własną rękę :)
Polska się zbroi ;)
No i jeszcze zwierzaki. Dzisiaj tylko sarenki, z dwóch miejsc. Niektóre nieźle podpasione.
Sarenki spod Batorowa
Grubaski trzy :)
Chwila ruchu
Stadko się zaniepokoiłoMłody młodziak ;)
Przed pracą (dojazd do niej również szosą) jeszcze na chwilę na Dębinę. A tam gągoły na fochu :)
Gągoły mają na siebie focha :)




  • DST 52.30km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 131m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nudno

Wtorek, 8 marca 2022 · dodano: 08.03.2022 | Komentarze 18

Trzynasty dzień wojny. Dzisiaj mordercy od Putina próbowali wejść do Mariupola... korytarzem humanitarnym. A ta swołocz w miastach, które już zbombardowali, zachowują się jak Armia Czerwona w swoim najgorszym wydaniu. Część Rosjan próbuje protestować, ale za to do pierdla idzie się z automatu.

Tymczasem tu słońce i spokój. Kontrast straszny.

Trasa dzisiaj zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nic się nie wydarzyło. Było wręcz nudno. Życzę tego samego ludziom na wschodzie.

Odwiedziłem "swoją" niebieską ambonę w Lisówkach. Na szczęście znów nie było w niej żadnego mordercy.
Widok na pola w Lisówkach
Ambona z Lisówek
Niebieska ambona, znów na szczęście bez jakiejś mendy w środku
Okienko ambony
Początek WPN-u w Lisówkach
Niestety zwierzaków brak. Tylko jeden samotny myszołów wysoko na niebie.
Myszołów wysoko na niebie
Za Plewiskami znajome sarenki.
Zacienione stadko saren
Koziołki dwa
Sarenki pod słupem
Tyle. Aha, jeszcze Dębina :)
Poznańska Dębina nabiera barw




  • DST 51.50km
  • Czas 01:49
  • VAVG 28.35km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 187m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolnościowo

Poniedziałek, 7 marca 2022 · dodano: 07.03.2022 | Komentarze 12

Wyspałem się dzisiaj. Co wolne, to wolne. A że w sumie zostałem zmuszony do wykorzystania zaległego dnia urlopu z poprzedniego roku, to trzeba było pocelebrować :)

W nocy przymroziło, na szczęście już koło jedenastej, kiedy wyruszałem, było całkiem, całkiem. Do tego wyszło piękne słońce, czyli już wiedziałem, że spieszyć to ja się nie będę. Tym bardziej, że wiało z północy, co oznaczało kurs przez miasto. Jak zwykle zakorkowane - nie wiem gdzie ludzie tak jeżdżą w środku dnia przy aktualnych cenach benzyny...

Trasa: Dębiec - Hetmańska - Grunwald - Jeżyce - Sołacz - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Rogierówko - Kobylnica - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Dawno mnie nie było na wymienionym szlaku. Fajne było wrócić, ale zaskoczyły mnie nie tylko korki, lecz również całkowicie rozkopany poznański Kiekrz - do tego z objazdami, które olałem i postanowiłem zrobić sobie spacerek po polu budowy.

Ale marcowe Jezioro Strzeszyńskie, moje ulubione z tych poznańskich, wynagrodziło mi wiele.
Czyściutkie wody poznańskiego Jeziora Strzeszyńskiego
Poznańskie Jezioro Strzeszyńskie
Na strzeszyńskim pomoście
Marcowa Afryka nad poznańskim Strzeszynem
Tu podczas wspomnianego spacerku...
Rozkopany poznański Kiekrz
...a tu przy stałym motywie na Koszalińskiej. Dzisiaj go oczyszczano.
Dawno mnie nie bylo na Koszalińskiej
Zawitałem do Parku Sołackiego. Wiedziałem, że w poniedziałkowe przedpołudnie tłumów tam nie będzie. I się nie zawiodłem.
Słońce nad poznańskim Sołaczem
Obalone drzewo na Sołaczu
Poznański Park Sołacki
Przy kamiennym mostku, Park Sołacki, Poznań
Przy okazji "upolowałem" trochę ptactwa. Zarówno dość typowego, jak pani kaczka...
Pani kaczka
...czy śmieszki...
Śmieszki z poznańskiego Sołacza
Dryfująca śmieszka
...ale wpadła również łyska...
Łyska z profilu
Łyska między badylami
Sunąca łyska
...oraz - z daleka - kokoszka.
Płynąca kokoszka
Kokoszka od przodu
Przydybałem jeszcze sarenki.
Stanowisko do
Sarenki z okolic Sadów
Zbliżenie na sarenki
Aha, specjalnie podjechałem na Hetmańską, żeby uwiecznić mural Putina-Voldemorta, ale przeoczyłem info, że autor go zamalował, żeby namalować w tym miejscu coś innego. Musiałem więc obejść się smakiem i sfocić inne dzieła. Godne. I nawet trochę trollowe :)
Jeden z murali na Hetmańskiej w Poznaniu
Trochę z trolla ma :)
A po południu jeszcze Dębina. Niestety pogoda się zbiesiła i już na ładne foty okazji nie było. Za to uwieczniłem peryskop, z którego jakiś topielec obserwuje las :)
Peryskop na poznańskiej Dębinie
Spoko ten dzionek. Jednak wciąż w głowie miałem to, że na wschodzie są mordowani cywile przez barbarzyńców, więc nastrój zdecydowanie umiarkowany.




  • DST 52.30km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 154m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szarower

Niedziela, 6 marca 2022 · dodano: 06.03.2022 | Komentarze 11

Na Ukrainie kolejny korytarz życia ostrzelany. Brak słów.

Rowerowo dzisiaj na szaro. Słońce gdzieś znikło, zrobiło się dość chłodno, ale oczywiście bywało już gorzej, więc nie ma na co narzekać.

A, nie wiało mocno, o dziwo. Szkoda, że nie najwyższa temperatura zrobiła swoje.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Generalnie nuuuudy :)
Bagienko w Trzcielinie wciąż lekko zmrożone
Szaro w moim stałym punkcie
W Trzcielinie widziałem kotka. Ale z daleka i nie była to Trzcinka :( Były za to inne zwierzaki, lecz wszystkie cholernie daleko, do tego szarość nie pozwalała mi się rozwinąć :)
Myszołów na tle wieży kościoła w Konarzewie
Myszołów daleko na czubku drzewa
Żurawie i sarenki koło zabudowań
Niewyraźne sarenki
W zamian więc dzięcioł z jednego z ostatnich wypadów na Dębinę.
Dzięcioł duży atakuje karmnik :)