Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242148.60 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790723 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 57.20km
  • Czas 02:25
  • VAVG 23.67km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 197m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bielaczkowo

Sobota, 17 stycznia 2026 · dodano: 17.01.2026 | Komentarze 2

Kolejna pracująca sobota, niestety. No cóż, nie ma lekko, ktoś robić musi.

Na drogach bez syfu, syf też powoli znika z Wartostrady, choć tam aktualnie bardziej sytuacja przypomina Saharę przez zalegający piasek. Ale przynajmniej lód odpuścił.

Za to po lesie ostrożnie, ostrożniutko :)

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - zachodnia Wartostrada - Hlonda - wschodnia Wartostrada - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

No i najważniejsza informacja: na rzece Cybinie w Poznaniu zadomowił się bielaczek, przybysz z północy :) Piękny jest. A do tego wysyp kormoranów i czapli, w tym jedna biała. Magia :)
Oko w oko z bielaczkiem
Bielaczek z Cybiny w Poznaniu
Stado kormoranów
Czapla siwa, czapla biała i kormorany
Czapla biała nad Cybiną
Ogarnięta Wartostrada i mglisty klimat na kładce berdychowskiej.
Wartostrada w końcu przejezdna
Na kładce berdychowskiej
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 56.70km
  • Czas 02:24
  • VAVG 23.63km/h
  • VMAX 43.30km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 201m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tup, tup, tup

Piątek, 16 stycznia 2026 · dodano: 16.01.2026 | Komentarze 1

Drogi już ok, teraz w zamian zrobiło się ślisko w lasach :) Ale obyło się bez gleby, a mi chyba ta zima zrobiła dobrze jeśli chodzi o trenowanie techniki jazdy, czyli unikanie gleby.

Wyjazd jak zwykle poranny przed pracą. Wciąż Czarnuchem, bo jednak nie ma co szarżować. Jazda lasem na zasadzie "tup, tup, tup", co widać po średniej :)

Trasa taka jak wczoraj: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Do stawu na Dębinie podjechałem na ślizgu :)
Ślisko na Dębinie
Ze zwierzaków znajoma czapla, zauważona z mostu kolejowego nad Wartą. 
Mała czapla na brzegu dużej Warty
Czapla na gałęzi
Zbliżenie na czaplę
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 56.50km
  • Czas 02:23
  • VAVG 23.71km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 189m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgliście

Czwartek, 15 stycznia 2026 · dodano: 15.01.2026 | Komentarze 2

Krótko, bo pracy masa.

Wyjazd poranny, przedpracowy, we mgle. Znów zimno, takie "minus zero" i początkowo jeszcze dość śliskie drogi, potem już ok.

Wyjazd Czarnuchem, bo trzeba dalej syfić nowy napęd :)

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Sarenki wypatrzyłem w lodzie i mgle.
Zaciekawiona sarenka
Sarny tańczą na lodzie
A tu jedyny rowerowy kadr.
Droga we mgle
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 52.40km
  • Czas 02:13
  • VAVG 23.64km/h
  • VMAX 52.30km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pogołoledziowo

Środa, 14 stycznia 2026 · dodano: 14.01.2026 | Komentarze 2

Dzisiaj na szczęście wolne - gdybym miał dzionek pracujący, to bym znów nie pokręcił. Tym razem przez gołoledź, i to taką solidną. Jednak przed południem się ogarnęła i można było wyruszyć, choć jadąc bardzo ostrożnie.

Najważniejsza informacja: Czarnuch wyszedł na wolność :) Ratowanie starego koła było bez sensu, więc nabyłem nowe, do tego zamontowano mi cały napęd. Co prawda miałem to zrobić w lutym, ale awaria przyspieszyła transplantację. No i ok.

Trasa zachodnia, kombinowana lekko: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo -  Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Plewiska - Poznań.

Oto podsumowanie aury. Czterech liter nie urwało:
We mgle pod wierzbą
Ostatnie spojrzenie na czysty napęd i kawałek koła :)
Ostatnie spojrzenie na czysty napęd. I koło
Ze zwierzaków zmarznięta czapla.
Zmarznięta czapla
Zobaczymy jak będzie jutro.




  • Aktywność Rower wirtualny

Chomik numer 1/2026

Wtorek, 13 stycznia 2026 · dodano: 13.01.2026 | Komentarze 2

No niestety, stało się. W nocy napadało, a rano była taka breja, że asfaltu nie było widać - wolałem odpuścić niż po raz kolejny zakatować rower.

Zadowolony był tylko chomik. Zawsze ktoś :)

Wykręciłem na tym czymś 33 kilometry w czasie nieco ponad godziny.

Zdjęć z trasy brak :) Ale za to zaglądały mi do okna ptaki, które dokarmiam - między innymi bogatka i wróbel.
Przydomowa bogatka
Ciekawski wróbel
Do pracy zrobiłem sobie sześciokilometrowy spacer,

Gołoledź, która miała być dzisiaj, pojawi się podobno jutro :(




  • DST 58.30km
  • Czas 02:28
  • VAVG 23.64km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura -9.0°C
  • Podjazdy 177m
  • Sprzęt Heksa
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jeszcze trochę mrożonki

Poniedziałek, 12 stycznia 2026 · dodano: 12.01.2026 | Komentarze 2

Wrócił zamrażalnik. Ale razem ze słońcem, czyli o dziwo dzisiaj przy minus dziewięciu jechało mi się lepiej niż wczoraj przy minus dwóch, za to pod mocny wiatr i w szarości. Ot, rowerowe paradoksy.

Wyjazd oczywiście poranny, po kawce i z herbatą w termosie. Heksą, bo przyszłość Czarnucha się wyjaśnia.

Trasa tym razem południowa, bo chciałem sprawdzić stan przejezdności. Źle nie było, oczywiście pod warunkiem olania większości śmieszek :) Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Sasinowo - Wiórek - Czapury - Babki - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Tak mnie przywitała Dębina:
Prześwit słońca na Dębinie
A tak inny las po drodze:
Mroźna leśna zima
Osłoneczniona rowerówka
Kolejny dowód na to, że mimo upałów da się zimą kręcić :)
Lodówka znów otwarta
Udało się wypatrzyć kormorany, choć lekko nie było :)
Drzewo z kormoranami na szczycie
Zbliżenie na kormorany
Samotny kormoran
Do pracy rowerem nie jechałem. A na jutro zapowiadają jakieś oblodzenia i marznący deszcz. Jeśli będzie niebezpiecznie, ryzykować nie będę.




  • DST 52.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 23.16km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 132m
  • Sprzęt Heksa
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zawiało i zamiotło

Niedziela, 11 stycznia 2026 · dodano: 11.01.2026 | Komentarze 1

W nocy znów napadało śniegu. No cóż, Heksa czystą już była, tego się nie da odwrócić :)

Wyjazd dopiero koło południa, bo niedziela. Dzień święty należy święcić. Odespaniem.

Wiało koszmarnie, tworzyły się zawieje i zamiecie. Średnia taka, jak temperatura - na minusie.

Trasa klasycznie zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Żurawi dawno nie widziałem. No to mam :)
Żuraw z młodym na śniegu
Odlot żurawia
Przelatujące żurawie
Heksa chyba lubi śnieg :)
Heksa w Trzcielinie
Drogi w większości ok, ale były również takie momenty... Musiałem jechać lewą stroną, bo pod tą breją był czysty lód...
To po środku to główna droga
Cieszył za to ten stan śmieszek. Niech tak będzie cały rok :) Oczywiście olane.
Śmieszka tak beznadziejna, że nie ma sensu odśnieżać :)
Co będzie jutro? Praca :( A z rowerowaniem - zobaczymy.




  • DST 57.40km
  • Czas 02:26
  • VAVG 23.59km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura -8.0°C
  • Podjazdy 194m
  • Sprzęt Heksa
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prawie upalnie :)

Sobota, 10 stycznia 2026 · dodano: 10.01.2026 | Komentarze 2

Dzisiaj niemalże upał - minus osiem, a nawet minus siedem! :) Jak tak dalej pójdzie to zacznę jeździć na krótko.

Sobota niestety pracująca, więc wyspać się nie było dane.

Wyjazd poranny, na zachód, ale oczywiście z objazdem po zaśnieżonej Dębinie. A tam bajka, nawet wpadłem na chwilę na staw.

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań (kurs po lesie i kawałek po Wartostradzie).

Heksa się sprawdziła, szczególnie w terenie. Średnia nie istniała.

Zdjęć niewiele, bo słońca brakowało.
Rowerówka ze... stawu
Heksa na Dębinie
Tam po lewej śmieszka :)
Po lewej śmieszka
Dowód na gorąco:
Dzisiaj prawie upał :)
Ze zwierzaków zmarznięte sarenki.
Sarenkowe trio
Dystans z dojazdem do roboty.




  • DST 56.80km
  • Czas 02:26
  • VAVG 23.34km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura -10.0°C
  • Podjazdy 181m
  • Sprzęt Heksa
  • Aktywność Jazda na rowerze

Srogie minus 10 :)

Piątek, 9 stycznia 2026 · dodano: 09.01.2026 | Komentarze 3

Minus dziesięć w momencie startu, potem o stopień mniej. Fajnie było :)

Naprawdę - wolę taki mróz niż klimaty trzydzieści plus. Odpowiedni ubiór i jest w miarę ok, choć oczy zamarzają :) Ale przynajmniej nie roztapiam się na asfalcie.

Wyjazd Heksą. A taka ładna i czysta była... No ale cóż.

Trasa z musu w tę i z powrotem, bo zaczęło śnieżyć i poza miastem zrobiło się średnio komfortowo: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Starołęka - Czapury - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom - centrum.

Walki o średnią nie było, raczej czasem o pion :)

Rozlewiska poznańskiej Głuszyny jak zwykle rządziły:
Piękny klimat z poznańskiej Głuszyny
Rowerówka przy minus dziesięć :)
Drzewa w szronie
Droga w bieli
Wspomniane drogi:
Zaszroniona droga ku światłu
Na Warcie natomiast na dobre rozgościł się śryż:
Śryż na Warcie
Ze zwierzaków skromnie - bogatka.
Bogatka na gałęzi
Dystans z dojazdem do pracy.

No i raz jeszcze wspomnę, że fajnie było. Temperatury mi nie straszne, oczywiście do momentu, gdy pojawiłby się lód lub ostry śnieg. Wtedy odpuszczam.




  • DST 51.20km
  • Czas 02:19
  • VAVG 22.10km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Podjazdy 239m
  • Sprzęt Heksa
  • Aktywność Jazda na rowerze

Hulajroweronogowo :/

Czwartek, 8 stycznia 2026 · dodano: 08.01.2026 | Komentarze 6

Dzisiaj jeździłem na dwóch rowerach, z czego na jednym jak na... hulajnodze. Ale po kolei.

Wczoraj postanowiłem umyć w końcu rower, bo syfu już było tyle, że nie dało się jeździć. Wieczorem zrobiłem test i zadowolony z siebie zapomniałem o temacie. Już od razu informuję: błąd, nie róbcie tego.

Rano na termometrze było minus siedem, ale że nie padało, to ruszyłem. Na swoje szczęście na początek wybrałem sobie rundkę po Dębinie, czyli niedaleko. Bowiem nagle poczułem się jak Flinston, pedałując w powietrzu. Już się domyśliłem, o co chodzi: widocznie bębenek zamarzł, a konkretnie woda, która nie zdążyła wyschnąć :/ Nic nie pomogło, musiałem jak niepyszny wrócić na piechotę do domu... 

Na swoje szczęście w nieszczęściu mam w zapasie Heksę, którą oszczędzałem - dzisiaj się w końcu sprawdziła w sytuacji awaryjnej. Problem w tym, że nie zdążyłem jej napompować porządnie, na trasie też nie miałem na to czasu, więc jechałem na deficycie powietrza. Ale jechałem, i to do przodu.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo -  Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom - no i próba do pracy.

"Próba do pracy" dlatego, że zrobiłem kolejny błąd - koło w Czarnuchu wróciło do życia, więc postanowiłem w ramach testu przetransportować się nim do roboty. Radośnie kręciłem sobie przez jakieś dwa kilometry, gdy nagle... powtórka z rozrywki. Pewnie gdybym akurat miał przy sobie dzbanek herbaty, to bym wylał na koło i dalej jechał, ale w tej sytuacji pozostał mi albo spacer, albo rowero-hulajnoga. Oczywiście wybrałem opcję numer dwa, dzięki czemu przez prawie trzy kilosy - zapewne wyglądając dziwacznie - odpychając się jedną nogą dotarłem do centrum, kompletnie niszcząc i tak marną średnią. A zamiast do pracy, to rower przytargałem do serwisu, gdzie już został - zapewne nie obejdzie się bez nowego koła. Problem w tym, że naprawa ruszy dopiero w przyszłym tygodniu, bo trwa inwentura. No jak nie urok... 

Podsumowując: był mróz :) Ale okazał się najmniejszym problemem. 

Z fotek trafił się jeden zmarznięty bażant...
Bażant na śniegu
...Heksa na tle Głuszynki...
Heksa w śniegu
...oraz Czarnuch przed oddaniem do naprawy.
Jakiś czas tu spędzi... :/
Jutro ma być jeszcze zimniej, może w sumie cała ta awaria to znak, żeby być rozsądnym.