Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239518.70 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.50 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.10km
  • Czas 02:12
  • VAVG 28.23km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 147m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niewolna sobota

Sobota, 14 maja 2022 · dodano: 14.05.2022 | Komentarze 6

Sobota niestety pracująca, więc wyjazd - jak zwykle - z pozycji niewyspania. 

Z rzeczy fajnych: lekko się ochłodziło. Te osiemnaście stopni na plusie to wartość niemal idealna. Niestety watr nie chce odpuścić i podczas jazdy trwała walka.

Trasa dokładnie taka sama jak wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Trafił się jeden gazeciarz, przy wyjeździe z Dopiewca. Co ciekawe, po dość ostrej reakcji z mojej strony zatrzymał się i zaczął tłumaczyć, że jechał bardzo wolno itp. A nawet przeprosił. Wybaczyłem. Jeszcze ciekawsze jest to, że okazał się nim człowiek, który kiedyś chciał mnie zatrudnić, ale finalnie do transferu do innej firmy nie doszło, bo stwierdziłem, że jednak mi się to nie opłaca. Przypadek? :) A świat jest zdecydowanie za mały, stwierdzam po raz kolejny.

Wiało. Nie pisałem? :)
Falujące pola
Poza tym spokój.
W Szreniawie
Uciekał przede mną błotniak stawowy. Skutecznie, bo wyszły tylko dwie niewyraźne fotki. Jedna w locie...
Błotniak w locie
...druga daleko na samej końcówce pola. Wstyd dodawać :)
Niewyraźny błotniak na saaaaamym końcu pola
Lepiej poszło z kózkami :)
Kózka w paski
Trykająca się młodzież
Lekko pijany koziołek :)
Do pracy rowerem, przedtem jeszcze wizyta na Dębinie. A tam obiad uskuteczniał sobie kowalik.
Kowalik z obiadem




  • DST 61.10km
  • Czas 02:07
  • VAVG 28.87km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojniej

Piątek, 13 maja 2022 · dodano: 13.05.2022 | Komentarze 15

Dzisiaj już się przynajmniej dało jechać, a nie tylko walczyć o każdy kilometr. Co prawda wiatr wciąż rządził, ale w porównaniu z wczorajszą rzeźnią była wręcz bajka.

Wyjazd oczywiście przedpracowy, ale już na krótko jeśli chodzi o ubiór. Za to bez upału. I niech tak już zostanie.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Obyło się bez burzy piaskowej. Choć ona akurat była fajna :)

Wizualnie ładnie dzisiaj było.
Fajny poranek
Drzewna chwila w Lisówkach
Rzepak i zieleń
Zwierzaki. Żółwik...
Żółw macha mi łapką :)
...i potrzeszcz.
Potrzeszcz na gałęzi
Do tego jakiś helikopter mi kołował wysoko nad głową.
Helikopter wysoko, wysoko...
A w drodze do pracy napotkałem autobus Warty Poznań. Jutro derby - Warta nie walczy o nic, Lech o mistrza. Ale znając hart Zielonych, tanio skóry nie sprzedadzą. Oby :)
Szanuj zieleń! :) Autobus Warty Poznań spotkany w drodze do pracy




  • DST 56.40km
  • Czas 02:09
  • VAVG 26.23km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

W piaskownicy

Czwartek, 12 maja 2022 · dodano: 12.05.2022 | Komentarze 15

Ło matko, jak dziś wiało...

Już zanim ruszyłem, wiedziałem, że będzie ciężko. Drzewa włażące do okien pomogły mi w uzyskaniu tej świadomości :)

Trasa zachodnia, dzisiaj taka: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewo - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Pierwsza połowa jazdy to istna rzeź. Były momenty, gdy ledwo na szosie wyciągałem 20 kilometrów na godzinę. Powrót częściowo naprawił wynik, ale i tak jest tragedia.

A w Lisówkach dopadła mnie burza piaskowa. Całkiem malownicza :)
Na granicy mroku :)
Wjeżdżam w burzę piaskową
Zabawa w piasku :)
Ciemność widzę
Już po stronie światła
Zawieja z cienia
Polna burza piaskowa
To akurat mi się podobało. Chociaż tyle.

Zwierzakowo skromnie. Tylko z daleka żaba w bagnie.
Zabagniona żaba
Przed dojazdem do pracy jeszcze chwila na Dębinie. Tam uchwyciłem jeszcze kwiczoła, z typowym dla siebie fochem na dziobie :)
Kwiczoł ze swoim klasycznym wyrazem dzioba




  • DST 51.50km
  • Czas 01:53
  • VAVG 27.35km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

No to żółwik :)

Środa, 11 maja 2022 · dodano: 11.05.2022 | Komentarze 12

Trafił się wolny dzionek, więc można było zrobić jedno - pospać. No nie mogłem się na to nie zgodzić :)

Wyjazd przed jedenastą, w końcu znów na zachód, bo jakiś czas mnie tam nie było. A trasa klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Dawno też nie trafił mi się gazeciarz. Dziś już owszem - gdy w Wirach jakiś debil minął mnie o milimetry, w końcu poczułem się swojsko i polsko.

Ciepło się zrobiło. Jeszcze tak do wytrzymania, ale momentami się grzałem. Fuj. No i wiało ciągle w ryj - ciekawostka.

PBS znów działa (super), więc można wklejać fotki. Dzisiaj bohaterem został znajomy stary żółw, którego ostatnio nie widywałem na trasie (zgodnie z obietnicą nie napiszę gdzie, żeby go nie wyłapano). Fajnie, że jest :) Choć - co widać po skorupie - lat ma już wiele.
Odpoczywający żółw-staruszek
Żółw prezentuje zmęczoną życiem skorupę
Czujny wzrok żółwia
Były również żabki. Jedna ujęta w wodnym "pędzie" :)
Nadymana żaba
Żaba w wodnym pędzie :)
Aha, jeszcze pliszka siwa.
Opalająca się pliszka siwa
Jeszcze ujęcia mniej zwierzęce :)
Słonecznie w stałym miejscu
Wielkopolski maj
Granica Trzcielina i Lisówek




  • DST 61.10km
  • Czas 02:10
  • VAVG 28.20km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 162m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

PBS był padł :/

Wtorek, 10 maja 2022 · dodano: 10.05.2022 | Komentarze 8

Kolejny wyjazd przepracowy na zasadzie "odbębnić" za mną :)

Dzisiaj trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Straołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Szczytniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem do pracy.

Przygód brak, więc pisać nie ma za bardzo o czym. Jedyną cenną informacją dla kręcących w okolicach Poznania może być to, że mimo zamkniętej i remontowanej drogi Kamionki - Szczytniki, pozostawiono możliwość przejazdu rowerom i przejścia pieszym. Bałem się wcześniej sprawdzać, ale dzisiaj poczułem odwagę, dzięki czemu mogę podzielić się tą cenną dla losów świata wiadomością :)

Padł PBS (oby tylko na chwilę), więc zdjęcia dodaję w sposób klasyczny, czyli umiarkowanie, bo limit :/

Tutaj rzepakowy dojazd do Poznania od strony Koninka.
Rzeapkowa droga przy granicach poznańskiego Sypniewa
Tutaj zabawa: gdzie sarenka? :)
Gdzieśtu się schowała sarenka :)
A kuku!
A kuku, jestem! :)
Jeszcze ujęcia przy balotach.
Sarenka przy balotach
Zamyślona sarenka
Więcej na razie nie dodaję, mam nadzieję, że PBS się szybko ogarnie, bo będzie kiepsko. Aktualnie zniknęły z tego co widzę foty z wpisów archiwalnych... :/

EDIT: BPS już działa, więc zdjęcia uzupełnione.
Przy powalonym drzewie na Dębinie




  • DST 61.45km
  • Czas 02:14
  • VAVG 27.51km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ziewając

Poniedziałek, 9 maja 2022 · dodano: 09.05.2022 | Komentarze 6

No, cholera, nie wyspałem się. Najpierw Kropa zafundowała mi pobudkę o czwartej (!) rano (czasem tak lubi), a gdy chciałem dospać to debilny system, na którym częściowo będę pracował od tego miesiąca, postanowił wysłać mi loginy i hasła smsem o... 6:45. Brawo. Już go nienawidzę :)

W drogę ruszyłem więc ziewając. Jedyne co mnie budziło to wiatr, który niestety po kilku dniach uspokojenia znów zaczął pokazywać swój paskudny ryj, wiejąc nie tylko solidnie, ale i ciągle w pysk.

Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Las Dębiński - dom. A potem dojazd do pracy.

Czasu na fotki miałem mało, więc tylko kilka. Windows z dołu...
Windowsowe parkowanko :)
...Dębina...
Rowerowy spokój na Dębinie
...duże drzewa i małe żurawie...
Duże drzewa i małe żurawie
Żurawia pikseloza :)
...bażant, który nie chciał współpracować...
Bażant w trawie - tym razem nie chciał współpracować
...oraz Zenair CH-601 Zodiac, czyli uśmiechnięty Amerykanin nad Poznaniem. Taki jestem mądry, bo wyszukałem w necie po napisach na skrzydle :)
Zenair CH-601 Zodiac, czyli uśmiechnięty Amerykanin nad Poznaniem




  • DST 51.85km
  • Czas 01:48
  • VAVG 28.81km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

(Po)wolna niedziela

Niedziela, 8 maja 2022 · dodano: 08.05.2022 | Komentarze 7

Jak w tytule - dzisiaj nigdzie się nie spieszyłem. Bo po co?

Wyjazd po małym śniadaniu i względnym odespaniu. W międzyczasie zerknięcie na prognozy i kierunek wiatru, a tam lekki zonk - wiało z północnego zachodu, a to akurat była najgorsza opcja, bo gdybym chciał jechać pod podmuchy i z nimi wracać, to musiałbym się przebijać przez całe miasto. To z kolei było dziś całkowicie sparaliżowane przez charytatywny bieg Wings For Life, jedyny, który ma sens - bo tu się biegnie po coś (zbieranie funduszy na badania urazów rdzenia kręgowego), a nie dla kasy czy podreperowania ego. Więc nawet nie miałem zamiaru psioczyć, tylko wybrałem trasę alternatywną, czyli wschodnią.

Oto ona: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Ciężkawo się jechało z powrotem, ale zgodnie z założeniem nie cisnąłem.

Między Tulcami a Krzyżownikami wypatrzyłem daleko na polu sarenki. One mnie też, nie chciałem ich stresować, więc foty z rąsi na znaczną odległość, ze sporą dawką pikselozy :)
Sarenki na tle lasu
Koziołek sarny z profilu
Koziołek mnie spostrzegł
Łatwiej było z potrzeszczem, ptasim wampirem :)
Wrzeszczący potrzeszcz
Potrzeszcz z profilu
"Góry żernickie" wciąż stoją :)
Górki żernickie :)
Jak zwykle moim celem był zalew w Szczodrzykowie. I tu niestety wielki zawód - większość ptactwa się poukrywała, bo na brzegu hałas i smród, czyli jeden wielki ukraiński grill :/
Pusty zalew w Szczodrzykowie
W sprawdzonej miejscówce dziś zamiast ptactwa ukraiński grill :/
Coś tam jednak uchwyciłem, ale banalnego. Łyskę...
Łyska w trzcinach
...i z braku laku znów śmieszki.
Lądowanie śmieszki
Śmieszka drze dzioba :)
Postanowiłem zagryźć niesmak w SołtySówce, czyli miejscu prowadzonym przez panią sołtys wraz z rodziną w Dachowej. Zawsze tam się zatrzymywałem na lody, ale od poprzedniego roku lokal się rozbudował, jest mała restauracja, jak widziałem całkiem oblegana. Niestety dla mnie do jedzenia nic nie ma (na opcje wege nie było za wielu chętnych), prócz ciasta, które zapakowano mi na wynos. Pycha, tak samo jak lód pistacjowy :) Właściciele mnie pamiętali, miło.
Pyszny lód pistacjowy
SołtySówka w Dachowej :)
Wnętrze SołtySówki
Opakownie na wynos
Pyszny sernik, który jakimś cudem dojechał ze mną do domu :)
Jeszcze rowerowy motyw z Dębiny...
Chwila na poznańskiej Dębinie
...rzepak z poznańskiej Głuszyny...
Rzepak na poznańskiej Głuszynie
...i można kończyć :)




  • DST 52.20km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.12km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zwiedzając rzepak :)

Sobota, 7 maja 2022 · dodano: 07.05.2022 | Komentarze 11

Wyjazd po odespaniu, przed jedenastą, drugi raz na krótko. Co oznacza, że zapewne pogoda była zacna. Potwierdzam: była :)

Wiało cholera wie skąd, raz mocniej, raz słabiej, jednak na poziomie do ogarnięcia. Dzięki temu średnia wyszła sympatyczna, a i łyknęło się kilku szoszonów po drodze, którzy zimę chyba przespali :)

Zanim jednak mogłem zacząć kręcić, musiałem przejechać przez Luboń. Było dzisiaj nawet bardziej "wybitnie" niż zazwyczaj, co oznacza poprzeczkę powieszoną na wysokości kosmosu. To, że chyba już dawno ustalono tam, że pierwszeństwo ma każdy wyjeżdżający z podporządkowanej, byle był większy, jest oczywiste. Na to jestem przygotowany. Ale że najpierw ktoś się rozpędza, żeby po chwili zahamować kompletnie bez powodu, już nie. A że też już zdążyłem osiągnąć na liczniku 30 km/h, a hamulce w szosie jak wiadomo służą tylko do zmiany biegów, było gorąco. Na szczęście udało się uniknąć kolizji, zabrakło może z centymetra. A wina? Oczywiście byłaby moja.

Ale hitem była "Gazeta Polska Codziennie", czyli prawie skasowanie mnie podczas wyprzedzania - tu z kolei były już milimetry. Na szczęście chwilę później było czerwone, mogłem więc zamienić kilka słów z paniami, które jechały autem. Bardzo przepraszały, ale "się zagadały, bo wie pan, dwie baby, hihi". "Hihi" mi nie do końca było, ale wybaczyłem i kazałem uważać dalej. Przy okazji spojrzałem na rejestrację: PKS. To było combo: kierowcy z Kościana w Luboniu to jak wrzucić granat do płonącego domu.

Trasa klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Pogoda była piękna, a rzepak wciąż cieszy.
Rzepakowe pola
To zdjęcie zrobiłem ze "swojej" antyzabójczej niebieskiej ambony w Lisówkach. Za każdym razem, gdy do niej wchodzę, życzę gnojom-myśliwym zacięcia się broni i palnięcia sobie w łeb. Może kiedyś się doczekam :) A tymczasem korzystam z okienek.
Bezkrwawy widok z ambony
Ambona w Lisówkach
Miałem czas, więc w rzepak też wlazłem.
Cztery kolory :)
Wśród rzepaku
Coś mi trzeszczało koło ucha. Potrzeszcz :)
Potrzeszcz trzeszczy w rzepaku :)
Aha, gdy sobie robiłem spacerek, towarzyszyła mi pliszka siwa. Nie stresowała się, więc mogłem ją uwiecznić. Pozdro, siwucho! :)
Pliszkowe zdziwko :)
Spacerująca pliszka siwa
Nie mogłem sobie odmówić chwili przy bagnie w Trzcielinie. Jak zwykle było żabawnie :)
Bagno w Trzcielinie
Żabi duet
Żaba wodna odpoczywa
Jeszcze parka dymówek...
Dymówki dwie
...i można było wracać do jazdy :)

Spoko wyjazd. Lubię takie.




  • DST 51.70km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.20km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 114m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rzepakoszarak

Piątek, 6 maja 2022 · dodano: 06.05.2022 | Komentarze 6

Wyspałem się dzisiaj. Święto. Każde wolne zresztą to święto :)

Wyjazd koło jedenastej, z założeniem jednym: nie pędzić. Udało się :)

Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Na początek ujęcie z góry wyjazdu na południe z Poznania, czyli ulica Głogowska. To tam na mnie co weekend trąbią troglodyci, którzy nie odróżniają drogi szybkiego ruchu od wojewódzkiej. Uwielbiam te emocje :)
Ulica Głogowska w Poznaniu, wyjazd na południe
A tu kawałek wcześniej, czyli poznańskie Świerczewo, ulica Leszczyńska. W końcu zielona.
Zielona ulica Leszczyńśka w Poznaniu
Oczywiście nie mogłem nie zatrzymać się nad Jeziorem Lusowskim. Uchwyciłem między innymi łódkę "Żabcia" :)
Rower i błękity
Jezioro Lusowskie w słońcu
Łódka
Młody człowiek i jezioro
Ulubione miejsce nad Jeziorem Lusowskim
A na odcinku Lusowo - Lusówko...
Droga do Lusówka
...uchwyciłem szaraka w rzepaku. Ładnie pozował, muszę mu przyznać :)
Landszaft: rzepak, łąka i zając :)
Odpoczywający szarak
Jeszcze szpak na drucie...
Szpak na drucie
...oraz Ryanair nad głową.
Ryanair nad głową
BS-a przejrzę późnym wieczorem albo jutro, bo w planach dalszy ciąg nadrabiania zaległości towarzyskich.




  • DST 61.10km
  • Czas 02:09
  • VAVG 28.42km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 176m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Portowanie

Czwartek, 5 maja 2022 · dodano: 05.05.2022 | Komentarze 5

Dzisiaj czasu na zatrzymywanie się i focenie nie było, bo lekko zaspałem :) Wpis więc krótki.

Wyjazd lekko przed dziewiątą, a trasa wschodnia, lecz tym razem w wersji w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Marlewo - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice, a tam nastąpiła nawrotka.

O wcince w Rogalinie nawet nie chcę wspominać. Bałem się, że już tam skonstruowano jakąś nową śmieszkę, ale to chyba dopiero w planach. Bo że jej nie będzie się nie łudzę :/

Radzewice ostatnio były "rozłożone" po wichurach, tym razem jednak wszystko już stało na swoim miejscu. Szkoda tylko, że ptactwa zabrakło.
W Radzewicach znów słonecznie
Łódka wróciła na swoje miejsce, Port Radzewice
Jedynie bociek się trafił, ale to kawałek dalej, w Świątnikach.
Widzę cię, człowiek!
Jeszcze spojrzenie na WPN i Wartę z wysokości Wiórka...
Nad Wartą w Wiórku
...i do domu, a potem do pracy, oczywiście po wybieganiu psa.

Na deser rusałka pawik. W sumie bardziej by przez nazwę pasowała do majówki, ale lepiej późno niż wcale :)
Rusałak pawik w pełnym blasku
No i jeszcze wczorajszy sierp księżyca.
Sierp księżyca