Info
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec25 - 51
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 113.00km
- Czas 04:01
- VAVG 28.13km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 244m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dębiec - Nowy Dębiec - Dębiec, czyli stówa 3D :)
Poniedziałek, 17 października 2022 · dodano: 17.10.2022 | Komentarze 11
Jeśli doda się do siebie dwa elementy: wolny dzień oraz zadziwiającą jak na drugą połowę października pogodę, mając w perspektywie kolejne dni, gdy ma padać, decyzja mogła być tylko jedna: czas zrobić jakąś stówę :)
To, że ruszę, podejrzewałem wczoraj, ale upewniłem się po zjedzeniu śniadania. To pomaga :)
Kwestią był wybór kierunku. Wiało z południa (jak się okazało, całkiem mocno), więc szybkie spojrzenie na mapy i... miałem cel. Ten z tytułu :) Z poznańskiego Dębca do Nowego Dębca i z powrotem.
Wyjazd w okolicach 10:30. Piękne słońce, na termometrze okolice 20 stopni, nawet ja nie mogłem narzekać. Więc tylko zacisnąłem zęby i walczyłem z paskudnym wiatrem na polach. A, i z nawigacją, bo kilka razy wprowadziła mnie w błąd i zawracałem. Niech w końcu wymyślą kategorię "rower szosowy", bo ten ich zwykły zbyt często prowadzi do lasu, a wybór samochodu kieruje na najbardziej ruchliwe drogi.
Trasa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosno - Drużyna - Konstantynowo - Pecna - Iłówiec - Stare Tarnowo - Czempiń - Borowo - Stary Gołębin - Turew - Wyskoć - Mała Wyskoć - Katarzynin - Gryżyna - Nowy Dębiec - Gryżyna - Recot - Witkówki - Słonin - Czempiń - Stare Tarnowo - Iłówiec - Pecna - Konstantynowo - Drużyna - Krosno - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Zanim przejdę do zdjęć, jedna uwaga, zaskakująca nawet mnie. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak z głową w powiecie kościańskim zajętą się budową dróg rowerowych. Na odcinku na południe od Czempinia cieszyły piękne, asfaltowe DDR-ki, co prawda czasem przerywane na wsiach jakimiś potworkami z poprzednich czasów, jednak generalnie jest miodzio. Nawet jeśli trzeba przejechać z jednej strony drogi na drugą, to raz na kilka kilometrów, a nie metrów. No i najważniejsze: zachowano drzewa, dzięki czemu latem jest cień, a teraz piękne dywany z liści. Brawo, naprawdę. I teraz kij w szprychy podpoznańskich wioch: Mosina, Puszczykowo i Luboń - wstydźcie się i nauczcie, że można mieć coś porządnego, a nie syf i bubel, który proponujecie. Aha, oczywiście sam Kościan wciąż straszy (wygóglałem i wiem, że od czasu TEGO MOJEGO FILMIKU, który - nie z mojej winy - wywołał burzę w miasteczku, niewiele się zmieniło), więc olałem ten kierunek.
Zdjęcia chronologicznie. Łęczyca...

...Krosno, czyli jeszcze ta tragiczna wersja śmieszek...
...już nie wspominając o Pecnie...
A tu już Czempiń. Można? Można. Oczywiście sobie nie dozwalałem :)
W miasteczku sfociłem pałac...
...i ruszyłem dalej. 
Wielkie zaskoczenie: kwitnące słoneczniki! :)
Tak dotarłem do Turwi, gdzie prawie przeoczyłem chyba największą dzisiejszą atrakcję - pałac rodziny Chłapowskich wraz z pięknym parkiem, aktualnie zarządzanym przez Polską Akademię Nauk. Akurat sympatyczni panowie tam kosili ale jeden chętnie się dzielił informacjami i wiem jedno: muszę tam ponownie zajrzeć w kwietniu, bo podobno jest genialnie. Co tu dużo pisać, wystarczy zerknąć.












Żal było odjeżdżać. Ale czas naglił. Wyskoć, mała, tej! :)
Cel osiągnięty! :)







Faaaaajne miejsce. Dębiec, wiadomo :) Sporo czasu tam spędziłem.
Podczas powrotu uchwyciłem jeszcze Kanał Kościański na wysokości Gryżynki. Nie Grażynki :)
Nie zabrakło konika.


A tu wspomniane - przykładowe - ujęcia standardów drzewno-rowerowych. Super.

No i na 99.9% ostatnie w tym roku ujęcie na krótko.
Podsumowując: genialny dzionek. Wpadła setka, poznałem nowe, nieoczywiste miejsca, a przede wszystkim dopisała pogoda. Taka jesień może być przez cały rok :)
- DST 52.50km
- Czas 01:46
- VAVG 29.72km/h
- VMAX 60.70km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 176m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kondofajność
Niedziela, 16 października 2022 · dodano: 16.10.2022 | Komentarze 7
Nie będę ściemniał – jestem zachwycony taką październikową
niedzielą. Rzadko mi się to zdarza, ale czas stanąć w prawdzie :)
Wyjazd dość późny,
bo po jedenastej. No ale nic tak nie pomaga w chęci do jazdy jak
odespanie, kawa i śniadanie.
W weekendy częściej
miewam ochotę na ulubioną kiedyś trasę, czyli kondominium. Powód?
Mniejszy ruch na drogach, a co za tym idzie mniejsza szansa na
spotkanie jakiegoś debila-frustata, któremu nie spodoba się
obowiązkowe olewanie przeze mnie kilku kompletnie nieprzejezdnych
śmieszek.
Aha, kondominium,
czyli: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina –
Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź –
Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko –
Szreniawa – Komorniki – Poznań.
Wiało z południa,
o dziwo sprawiedliwie, więc gdyby nie korki (!) w Mosinie i Luboniu,
średnia byłaby przyzwoita. A tak po prostu nie jest najgorsza. Za to fałmaks bardzo sympatyczny :)
Zdjęć wpadło
kilka. Przede wszystkim pięknie ustawił mi się myszołów.
Zresztą to
niejedyny napotkany ptaszor. Widziałem solidne stado gęgaw…


...kruka w locie…
...oraz mewę, która wyszła jak w komiksie.
Widokowo godnie, jak
to dookoła WPN-u.





No i w znów na
krótko! :)
Wpis dodany jeszcze przed północą, bo BS nie działał. Działa, nie musicie dziękować za interwencję :)
- DST 52.50km
- Czas 02:02
- VAVG 25.82km/h
- VMAX 47.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dywanowo
Sobota, 15 października 2022 · dodano: 15.10.2022 | Komentarze 8
Zgodnie z zapowiedziami, aura się zje...sieniła :)
To znaczy wciąż jest miodzio. Nie leje, aż tak bardzo nie wieje, da się żyć. Dzisiaj rano co prawda mocniej pokropiło, ale dzięki temu miałem okazję rozruszać trochę Czarnucha.
Sobota niestety w pracy (tak lekko ponadprogramowo, nagłe zastępstwo), ale się nie spieszyłem. No bo po co?
Trasa to południowa pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Śmieszka w Łęczycy już z dywanem.

Na drodze z Sowińca do Mosiny jeszcze liście się trzymają.
Odwiedziłem ulubiony las. Znalazłem kawałek bez grzybiarzy, co łatwe nie było. Aha, tego typu konstrukcje z obalonych drzew to mój pomysł, żeby brzuchaczom nie chciało się parkować w środku lasu :)
Grzybnia była :)
I ogólnie mrocznie.
Ptaszków trochę wpadło, mimo szarzyzny. Potrzeszcz...
...sójka...

...oraz rodzinka żurawi.





Był też piesek latający samopas po polu. Ale wyjątkowo wolałem obserwować z daleka, patrząc na rozmiary :)
A w Baranowie zauważyłem świętego bez twarzy.
Potem już tylko dojazd do pracy.
- DST 52.30km
- Czas 01:52
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 152m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pół na pół
Piątek, 14 października 2022 · dodano: 14.10.2022 | Komentarze 6
Miłej i słonecznej pogodzie mówimy "pa pa". Od jutra podobno opady.
Dzisiaj było jeszcze pół na pół. Na niebie chmury, ale sucho. W sumie nie najgorzej, choć widoczków to ja dzisiaj nie uświadczyłem.
Trasa to klasyk zachodni, choć lekko zmodyfikowany na samym początku: Poznań - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo -
Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie -
Gołuski - Plewiska - Poznań.
Podjechałem sobie nad Jezioro Tomickie w Lisówkach, na mój ulubiony pomost. Póki jeszcze JAKOŚ stoi :) Było wyzwanie.





Przed Dopiewem miałem chrapkę na myszołowa. No nie tym razem :)
Klasyk w zimnym słońcu...
...a w Gołuskach w końcu przyjrzałem się pomnikowi.

Aha, położyli piękny asfalt na odcinku Komorniki - Szreniawa. No i... budują śmieszkę :/ Oczywiście tylko po jednej stronie drogi, czyli kolejny debilizm. A z czego? Zapytałem. Pan, który się uwijał nie wiedział (ach, ta ciekawość świata!), ale CHYBA z asfaltu.
Po południu nad Dębiną pojawiło się fajniutkie niebo.
- DST 53.20km
- Czas 02:00
- VAVG 26.60km/h
- VMAX 50.10km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 166m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Żurawińcowo :)
Czwartek, 13 października 2022 · dodano: 13.10.2022 | Komentarze 6
Jeszcze jeden dzionek z całkiem spoko pogodą.
No, prócz wiatru, który dzisiaj znów dał do wiwatu, do tego ani przez chwilę mi nie pomagając. Średnia więc nie istnieje.
Korzystając z resztek wolnego, pospałem sobie. A wyjazd dość późny, bo po dziesiątej.
Trasa wschodnia: Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo -
Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki -
Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las
Dębiński - dom.
O, było tak ładnie, jak na poznańskim Sypniewie:
Kawałek dalej przyuważyłem sarenki, ale przestraszyły się nadlatującego śmigłowca.



W Szczytnikach jak zwykle koniki, ale z daleka. Jednak nagle pojawił się skądś sympatyczny pan, który stwierdził, że mi je pokaże z bliska (wyjaśniłem, że już kilka razy głaskałem). Był tak z nimi zgrany, że obiecałem mu, iż będzie w internetach. I jest :)

W Szczodrzykowie rura XXXXXXXXXXL...
...oraz ptactwo. Czajki...

...i czapla biała.
Jeszcze Dębina oraz mijanka z pociągiem na kładce.

A po południu wizyta w poznańskim Rezerwacie Żurawiniec. Na północy miasta, w lesie między osiedlami i blokami, znajduje się inny, lepszy świat. Fotki jako dowód :)









- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 51.50km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
ZasKocenie :)
Środa, 12 października 2022 · dodano: 12.10.2022 | Komentarze 4
Muszę przyznać, że ładnie dzisiaj było. Październik niemal idealny.
To nie jest normalne :)
Aura tak sympatyczna, że nawet cisnąć się nie chciało. W zamian spokojne delektowanie się błękitnym niebem i kolorami.
Trasa zachodnia, najbardziej klasyczna z klasycznych: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo -
Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie -
Gołuski - Plewiska - Poznań.
Odwiedziłem emu :)


Z daleka widziałem też żurawie. Ale okazji do pogłaskania nie miałem :)


Trafił się jeszcze szpak.
No i najważniejsze, czyli tytułowe zaskocenie - w Trzcielinie jest nowy kotek. Trzcinka niestety gdzieś zniknęła (bu...), ale pojawił się młodziak. Początkowo nieufny, jednak się przemógł i w nagrodę dostał wiele głasków. Znów żal było odjeżdżać.





Rowerówka standardowa :)
- DST 51.50km
- Czas 01:54
- VAVG 27.11km/h
- VMAX 51.90km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 147m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Odpoczynkowo
Wtorek, 11 października 2022 · dodano: 11.10.2022 | Komentarze 6
Kontynuacja wolnego. Teraz najważniejsze zadanie: po prostu odpocząć. Ciężka misja :)
Wyjazd po odespaniu wczorajszych urodzin. Dość późno, bo po dziesiątej. Pogoda piękna, choć wiatr dawał się we znaki.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Junikowo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Zaczęło się po polsku: przy skrzyżowaniu Bohaterów Westerplatte z Ostatnią, gdzie śmieszka jest, a potem jej nie ma, a potem znów jest, jakiś dżentelmen zaczął mnie agresywnie wyprzedzać i coś tam werbalizować przez okno. Ciężko powiedzieć co, bo nie chciało mi się zdejmować słuchawek, ale wiem, jaki był przekaz: "jestem kierowcą-frustratem, a do tego nie znam przepisów, bo po co?". Usłyszał krótki i dosadny przekaz i się odczepił. Tak, kocham rodaków :)
Było Jezioro Lusowskie. I jak zwykle sesja :)






Po drodze była jeszcze parka żurawi, ale tak daleko, że mogę zaproponować tylko pikselozę.
No i jeszcze Dębina :)
- DST 52.20km
- Czas 01:57
- VAVG 26.77km/h
- VMAX 52.70km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 153m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Płaskowietrz :)
Poniedziałek, 10 października 2022 · dodano: 10.10.2022 | Komentarze 2
Dzisiaj już po powrocie, a wpis z Poznania.
No i co? Wiało, i to solidnie. Przypadek? Nie sadzę :) W górach było aż za spokojnie w tym temacie.
Rano było jeszcze całkiem ładnie, po południu się zachmurzyło. Ale jak na październik jest miodzio.
Trasa wschodnia: Dębina - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Fotki jedynie symboliczne, bo ciągle czasu brak. Ale mam jeszcze zaległe z Jeleniej, być może powklejam na dniach :)
Znów na Dębinie!
Szczodrzykowo słoneczne...
...ale skromnie z ptactwem. Tylko czapla w oddali...
...na tle znaku autorstwa jakiegoś agromiłośnika SS...
No i jeszcze pustułka. Ale od tyłu.
- DST 52.60km
- Czas 02:06
- VAVG 25.05km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 547m
- Sprzęt Zimówka - góral (na emeryturze)
- Aktywność Jazda na rowerze
Zemsta :)
Niedziela, 9 października 2022 · dodano: 09.10.2022 | Komentarze 10
Nooo... Po tych pochmurnych dniach w końcu wyszło słońce. I przyszła pora na zemstę ;)
Wyjazd po dziewiątej rano, bo później nie mogłem. Skutkowało to tym, że musiałem założyć na siebie dodatkową lekką kurtkę, a podczas pierwszego (dłuuuugiego) zjazdu posiłkować się długopalczastymi rękawicami. No cóż, lato to już (na szczęście) nie jest.
Trasa dzisiaj kombinowana, ale przemyślana. Najpierw postanowiłem wjechać na Kapellę (tu stary filmik z tej drogi), czyli z Jeleniej Góry przez Dziwiszów do wsi Podgórki (ładna mi nazwa na coś, na co trzeba się wspinać ćwierć kilometra w górę), licząc na jakieś ładne widoki. Niestety, było za wcześnie. Więc podczas podjazdu zdjęcia mikre, jednak sam szczyt zawsze cieszy, na przykład spojrzeniem w kierunku Gór Kaczawskich. Szczególnie z uroczą górską ruinką na pierwszym planie.








Po wspomnianym zjeździe mały kursik po jeleniogórskim Zabobrzu i zdziwko - jest WOŚP-owe rondo. Fajno.
Przyszedł czas na kurs do góry przez Staniszów i to, na co czekałem. Góry, w tym oczywiście Śnieżka.


Następnie zjazd do Sosnówki. A tam już fotki robiły się same, bo WYSZŁO SŁOŃCE i przegoniło chmury. Nawet cholerna inwestycja, niszcząca wolny dostęp do focenia zalewu jakoś mniej wkurzała.





Jeszcze Podgórzyn...



...z tym zabawnym progiem na śmieszce (nie mogłem sobie odmówić przejazdu)...
... i na Stawy Podgórzyńskie, gdzie już wiedziałem, że będzie dobrze. Oczywiście prócz potworka, który tam straszy, czyli nowej restauracji. No nie mam do niej serca, w przeciwieństwie do czapli białych i kormorana, wciąż niestety kryjących się daleko.






Jeszcze spojrzenie na Chojnik...


...i można kończyć. Udany to był wypad, można wracać. Zaległości później :)
- DST 53.40km
- Czas 02:08
- VAVG 25.03km/h
- VMAX 63.30km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 632m
- Sprzęt Zimówka - góral (na emeryturze)
- Aktywność Jazda na rowerze
Niewidocznie
Sobota, 8 października 2022 · dodano: 08.10.2022 | Komentarze 5
Oj, znów się dzisiaj na góry nie napatrzyłem. Na co to komu? :)
Za to się wyspałem. O, to jakiś pozytyw. No i samo kręcenie w Sudetach zrobiło swoje, oczywiście.
Wyjazd nastąpił dopiero po wykonaniu tajnej misji. W sumie bez różnicy, bo jak paskudnie było rano, tak i przed południem.
Trasa mało skomplikowana, której celem było przejechanie Szklarskiej Poręby, od dołu po sam szczyt: Jelenia Góra - Wojcieszyce - Piechowice - Szklarska Poręba - Zakręt Śmierci - Szklarska Poręba Górna - Piechowice - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - Jelenia centrum.
Co tu dużo pisać. Wystarczy pokazać "zdjęcia" z samego początku.


Jakiekolwiek kolorki widziałem tylko podczas samego wjazdu do Szklarskiej.

W samym miasteczku obowiązkowe oscypki. Podrożały oczywiście :/
Aha, no i motyw, którego nigdy nie mogę sobie odmówić :)
Na wysokości Zakrętu Śmierci widziałem jedynie... Zakręt Śmierci.


Z "atrakcji" - wciąż nieśmiertelna trasa kolejowa z Jeleniej do Szklarskiej na wysokości Piechowic Dolnych...

...w nich samych Skrzat Czyścioch...
...zamek Chojnik od dołu...


I tyle. Musiałem więc się skupić na Stawach Podgórzyńskich, do których jechało się baaaaardzo jesiennie :)
Tam widok na cokolwiek też był średni...


...jednak ptasio wybitnie. Żałowałem jedynie, że przez słońce fotki będą słabe. Bo gęsi (kazarki) egipskie to smaczek dla mnie wybitny.







Reszta z oddali też cieszyła. Łabędzie zadki, kormorany, czaple, w tym białe.


A pod wieczór... Wyszło słońce. Czyli zaszło :)
Aha, jeszcze rowerowy CwaniaKolarz. Najpierw minął mnie na światłach (grzecznie czekałem za autami) bez pozdrowienia, potem oparł się o puszkę, następnie wystartował w świat na dobre kilka sekund przed zielonym, a w końcu olał śmieszkę. Szanuję tylko za ostatnie, reszta fuj.
Uff. Zdążyłem z wpisem przed północą :)






