Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242716.25 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.10km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.42km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedmeczowo

Sobota, 26 listopada 2022 · dodano: 26.11.2022 | Komentarze 16

Paskudztwa pogodowego ciąg dalszy. No ale przynajmniej już bez śniegu. I bez upałów :)

Chciało się pospać dłużej, ale jacyś odklejeni od realiów ludzie wymyślili mecz Polska - Arabia Saudyjska o godzinie czternastej, więc żeby zaliczyć rower i spacer z psem przed zmrokiem, musiałem wyruszyć w miarę normalnie.

Wiało z nie wiadomo skąd, ale chyba z północy. Tak też ustawiłem sobie trasę i wykręciłem kółeczko: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Grunwald - Kopanina - Dębiec.

Warunki do focenia zdecydowanie średnie. Więc wyjątkowo skupiłem się na krzaczkach. A dokładnie na malowniczej tarninie.
Planetarium tarninowe :)
Parka tarniniątek :)
Tarnina udaje żarówkę
Zauważyłem je tylko dlatego, że zatrzymałem się pod "moim" diabelskim drzewem.
Diabelskie drzewo
Nad Jeziorem Lusowskim...
Jak zwykle przystanek w Lusowie
...wypatrzyłem w oddali kormorany, Jednak zbyt daleko na chociaż przyzwoite zdjęcie w tej szarzyźnie.
Stado kormoranów we mgle
Niewyraźne zbliżenie na parę kormoranów
Były również sarenki. Ale... jak powyżej.
Landszaft z sarenkami
Zbliżenie na zamglone sarenki
Tylko potrzeszcz wyszedł wyraźnie. Zawsze coś :)
Potrzeszcz na drucie
A co do meczu... Hm...

...nawet była oficjalna strefa czaplowego kibica na poznańskiej Dębinie :)
Oficjalna strefa czaplowego kibica na poznańskiej Dębinie :)




  • DST 61.50km
  • Czas 02:26
  • VAVG 25.27km/h
  • VMAX 42.20km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgławicowo

Piątek, 25 listopada 2022 · dodano: 25.11.2022 | Komentarze 11

Mgły, mgły, mgły... Tyle dziś widziałem... Dobrze, że w ogóle coś :)

Niestety już normalny dzionek pracujący, więc trzeba było wcześnie wstać, powalczyć z budzikiem w telefonie, niechęcią do aury za oknem i takie tam. Nic fajnego. Ale jakoś się udało.

Jako że na dworze było mokro, znów wybrałem się Czarnuchem. I już na Dębinie się przekonałem, że był to dobry wybór, bo byłem usyfiony błotem od stóp po kask, jednak dzięki błotnikowi chociaż tyłek pozostał suchy.

Trasa wschodnia, taka jak wczoraj, tylko odwrotnie: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

W sumie to ładnie było :)
Mgła, mgła, mgła...
Cyklop spod Tulec wciąż na straży.
Cyklop spod Tulec wciąż na straży
No i konik. Znów się sadził na kierownicę z zębami, ale nie dałem :)
Konik zaciekawiony rowerem
Uśmiechnięty konik :)
Chrapy w chrapy :)
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 52.70km
  • Czas 01:57
  • VAVG 27.03km/h
  • VMAX 51.90km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Klangorowo

Czwartek, 24 listopada 2022 · dodano: 24.11.2022 | Komentarze 7

Po śniegu na szczęście już praktycznie nie ma śladu. Nie będę tęsknił, proszę się więcej nie pojawiać :)

Dzisiaj miałem ostatni wolny dzień z trzech, które trafiły mi się całkiem przypadkowo. Nie powiem, żebym specjalnie odpoczął, ale zawsze lepiej nie być w pracy niż w niej być.

Wyjazd lekko po jedenastej. Nie miałem pomysłu co do kierunku, więc wybrałem południe, czego już na trzecim kilometrze żałowałem (i pod sam koniec również), bo... Luboń. A tam stanąłem sobie na dobre - każde czerwone moje, do tego połączone z mega korkami. Maskara. Po raz tysięczny apeluję: zaorać tę wieś! A finalnie wykręciłem pętelkę z Poznania przez wspomniany Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Żabinko, Żabno, Baranowo, Sowiniec, Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do Poznania.

Dobrze wybrałem, jak się okazało :) Bowiem za Żabinkiem trafił mi się prezent, szkoda, że we mgle. Piękne, wielkie stado żurawi. Poezja. A klangor wciąż brzmi mi w uszach.
Przewodniczący żurawiego sejmiku :)
Nagły żurawi odlot
Żurawie na niebie, żurawie na ziemi
Ogromne, lecz ledwo widoczne stado żurawi
Zrobiłem co mogłem, żeby jakoś je uchwycić mimo warunków.

Były również sarenki, ale też kiszka z fotkami.
Zaskoczone sarenki
Kolejna czujna sarenka
W moim ulubionym lesie musiałem ponownie postawić zaporę, bo ta ostatnia była rozwalona. Oczywiście kołami auta. No nic, nie poddaję się :)
W ulubionym lesie. Musiałem naprawić przeszkodę antysamochodową :)




  • DST 53.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 26.55km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 153m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Małoplusowo

Środa, 23 listopada 2022 · dodano: 23.11.2022 | Komentarze 5

Dzisiaj już na delikatnym plusie. Większość śniegu stopniała, można było więc ruszyć szosą, choć bardzo ostrożnie, bo drogi wciąż niepewne. Nie zamierzałem więc szarżować ani walczyć o średnią.

Trasa wschodnia, bo wciąż wieje z tego kierunku. A w sumie to było to kopiuj-wklej z wczoraj: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczytniki - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec.

Ciężko się jechało. Ale na szczęście nie musiałem się nigdzie spieszyć, więc udawałem, że jest fajnie :)

Odwiedziłem kolejnego konika. Przegląd stomatologiczny był gratis :)
Przegląd stomatoligiczny :)
Nochal do głaskania
Konik idzie się przywitać
Szaro, buro, paskudnie...
Zamglone klimaty
Kapliczka w Dachowej
Udało się przyuważyć myszołowa, ale w tym świetle to sobie mogłem... :)
Myszołów pod napięciem
Myszołów-linoskoczek
Za to mam co wkleić z zaległości z wczoraj. Czapla ze Szczodrzykowa...
Zamglony landszaft z czaplą
Zmarznięta czapla
...ledwo zauważalna punkowa dzierlatka...
Dzierlatka na polu
...oraz zmarznięte sarenki.
Parka zmarzniętych sarenek
Jeszcze kadry z poznańskiej Auli Uniwersyteckiej. Wczoraj byliśmy tam na koncercie naszych przyjaciół z Krakowa, nie po raz pierwszy zresztą. Ale wciąż zachwyca wnętrze - to nie świetna akustycznie, ale beznadziejna wizualnie Sala Ziemi na Targach Poznańskich, tylko miejsce z duszą. No i przynajmniej jakieś kolory pojawią się w dzisiejszym wpisie :)
Aula UAM, Poznań
Perspektywiczne spojrzenie na Aulę UAM
Morskie barwy w Aulii UAM :)
Aula w jasności
Krwiście w Auli :)




  • DST 53.10km
  • Czas 02:07
  • VAVG 25.09km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Leniwie

Wtorek, 22 listopada 2022 · dodano: 22.11.2022 | Komentarze 8

Dzisiaj wpis na szybko, bo wolny dzień, a wieczór zajęty.

Wyspałem się na maksa. Ale to fajne :) Wstawać się nie chciało, bo wciąż zimno, więc po co?

Na rower wyruszyłem w samo południe. Oczywiście Czarnuchem, bo stan dróg był nieprzewidywalny.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczytniki - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - Dębiec.

Wybór roweru okazał się słuszny :)
Szlaki na Dębinie wciąż średnie
Zimowo na poznańskim Sypniewie
Szczodrzykowo zamarznięte. Były czaple, ale nie zdążę zdjęć ogarnąć, więc może wkleję jutro.
Zamarznięty zalew w Szczodrzykowie
Za to poznałem nowego konika :) Chciał zjeść mi kierownicę, pasjonat jeden :)
Konik w pełnej krasie
Nowy konik do zapoznania
Głaskanko muss sein :)
Konik postanowił zjeść mi kierownicę :)
Spojrzenie w oczy
Generalnie szaro i bez historii.

A, mam czaplę z Dębiny. Proszę bardzo :)
Zimowy kadr z czaplą
Stażniczka zimowej Dębiny
Zaległości BS-owe jak zwykle... później :)




  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śliski glut

Poniedziałek, 21 listopada 2022 · dodano: 21.11.2022 | Komentarze 10

Nie tak to miało wyglądać. Prognozy mówiły o zachmurzeniu, lekkim mrozie, ale nie o opadach. Jak zwykle wróżki swoje, pogoda swoje.

Gdy wstawałem, było sucho. Chwilę później już padał śnieg. Na szczęście lekko, więc szybko się ubrałem i ruszyłem, licząc na to, że przejdzie.

Przestało... na chwilę. By potem już nie odpuścić. Skończyło się więc glutem.

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

W mieście i w Luboniu (odróżniam te dwie kategorie) było jeszcze całkiem przejezdnie, bo auta rozgoniły śnieg z ulic. Ale już na terenach mało zurbanizowanych zrobiło się ciekawiej. O tak:
Ot, takie warunki na klasyku
Nie było sensu się męczyć i ryzykować, więc tylko szybka fotka rowerowa i nawrotka.
Znów biało-czarno
Udało mi się sfocić mój ulubiony motyw wśród "rowerzystów" - "po chodniku, bo bezpieczniej". Kij, że lód i śnieg. Bezpieczniej :)

Do pracy rowerem nie jechałem, za to zrobiłem sobie spacer przez Dębinę.
Bajkowa brama do poznańskiego Lasu Dębińskego
Ładnie? Tak mi się wydaje. To właśnie tędy miasto z poparciem Rowerowego Poznania chciałoby puścić asfaltową, szeroką Wartostradę, o czym już pisałem. Nie ma takiej opcji, walczymy.

Zwierzaków brak, więc... wróbelki :) Kilka dni temu zawiesiłem stary karmnik, który już swoje przeżył (raz spadł z mojej winy), nowy czeka aż ten odmówi całkowicie posłuszeństwa. Póki co właśnie wróble sobie go upodobały, spryciarze gołębie również (szyba już cała w śladach po skrzydłach), ale i powoli przylatują sikory. Na nie czekam najbardziej.
Wróbelki w karmniku




  • DST 52.60km
  • Czas 02:06
  • VAVG 25.05km/h
  • VMAX 41.10km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czarno-biało

Niedziela, 20 listopada 2022 · dodano: 20.11.2022 | Komentarze 8

Wczoraj Poznań został konkretnie zasypany. I zaślizgany. Wracałem w nocy Uberem z imprezy firmowej, więc widziałem, jak wesoło było.

Wyspać się nie wyspałem, mimo wolnej niedzieli, bo musiałem wstać względnie wcześnie. Ale za to skorzystałem z okazji, że za bardzo na rower wybrać się nie dało i zafundowałem Kropie spacer po Dębinie. Klimacik na maksa :)

Potem, gdy już drogi stałe się w miarę czarne, ruszyłem Czarnuchem. Miałem nadzieję, że będzie ciut cieplej, ale się zawiodłem. Było "minus zero', czyli coś koło jednego stopnia pod kreską. Zmarzłem, choć bywało gorzej.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Fotki. Najpierw Dębina.
Zimowe słońce nad Dębiną
Nowy-starek na poznańskiej Dębinie zimą
Malownicze zimowe poległe drzewo
Nikt nie leżakował :)
Ośmiornica z Dębiny :)
Kropa lubi zimę
No i te z roweru. Dawno nie było motywów czarno-białych :)
Dawno nie bylo zimowych rowerowych motywów
Zimowe baloty
Drogi z grubsza ok, choć zdarzały się momenty.
Były na trasie weselsze monenty :)
Bagno w Trzcielinie zamarznięte.
Zamarznięte bagno w Trzcielinie
Ale za to zorza była :)
Trzcielińska zorza
No i pozytyw na koniec. Po wczorajszym polowaniu w tamtejszych okolicach, wciąż widać sarenki :) Czyli przeżyły. Widziałem w oddali kilka par, jedną ledwo uchwyciłem.
Uciekające sarenki
Po tym, co słyszałem i częściowo widziałem, czyli kompletnej abstrakcji, polegającej na masowej akcji wypędzania zwierzyny z lasu pod lufy grubasów-morderców, mam jedną nadzieję - że ktoś tam został postrzelony. Byle nie zwierzę. Naprawdę, nie mam żadnego współczucia dla idiotów i zwyroli, którzy czerpią przyjemność z zabijania niewinnych istot. Im więcej takich zdechnie w ten czy inny sposób, najlepiej z pomocą swoich, tym bardziej przyroda będzie szczęśliwa. Howgh! :)




  • DST 52.30km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.53km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Podjazdy 169m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedśniegowo

Sobota, 19 listopada 2022 · dodano: 19.11.2022 | Komentarze 8

Dzisiaj już o podwójnych skarpetkach nie zapomniałem :) Przydały się - minus trzy stopnie i jeden zestaw byłyby średnim pomysłem.

Wyjazd poranny, bo niestety sobota w pracy. Ale w sumie okazało się to całkiem rozsądnym wyjściem, gdyż zaliczyłem wyjazd ze słońcem w tle. Potem było już tylko gorzej - najpierw chmury, a wczesnym popołudniem Poznań zasypało :/

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nawet jakieś zwierzaki były. Pod drzewkiem żurawie,,,
Drzewo z żurawiami :)
Dziobiące żurawie
Żuraw solo
...a obok sarenki.
Pędzące stadko saren
Miały szczęście, że były, gdzie były. Bowiem jakieś trzy kilometry dalej napotkałem taki znak:
Uwaga, zwyrole!
No i dźwięki nagonki... Zwyrole gdzieś tam się poruszali w tle, jednego nawet wypatrzyłem, jak zwykle więc poszło dosadne przesłanie werbalne. Aż mi gardło w pewnym momencie wysiadło. Ale też był pozytyw: widziałem kolejne sarenki pędzące przez pole do innego lasu, gdzie mordercy się nie ustawili.

Na klasyku wciąż klimatycznie.
Klasyk jeszcze słoneczny
Słoneczny klasyk bez roweru
Przed pracą jeszcze Dębina...
Dębina na godzinę przed opadami śniegu
...i tyle z aktywności. Rowerem do roboty nie jechałem, tylko przypomniałem sobie co to komunikacja miejska, bo: a) miało padać (sprawdziło się), b) wieczorem impreza firmowa (podobno ma do niej dość).

A jutro, jeśli opady się utrzymają, z rowerowaniem będzie ciężko. 

Zaległości na BS nadrobię także jutro. Trochę się nazbierało.




  • DST 57.10km
  • Czas 02:10
  • VAVG 26.35km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rześko :)

Piątek, 18 listopada 2022 · dodano: 18.11.2022 | Komentarze 8

No upału dziś nie było :)

Minus dwa na starcie, minus jeden po powrocie - listopad ewidentnie sobie pokićkał w łebku. Połowa miesiąca to lato, teraz zima. Zwariować można,

Wiało paskudnie z północnego wschodu, trasa więc tamże, czyli: Dębiec - Wartostrada - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Śródka - Wartostrada - dom. A potem do pracy.

Plus był taki, że w Poznaniu nie padało. A wiem, że spora część kraju nie miała tego szczęścia.

Fotek nie będzie dużo, bo jakoś nie miałem ochoty zdejmować rękawic :) Głównie Śródka...
Zbliżenie na poznańską katedrę
Most Jordana z szerokiej perspektywy
Pod ICHO-tem w Poznaniu
Kładka pod ICHO-tem
...ale i Lasy Państwowe z kolejnym sukcesem. Jako że wróciły czasu zamaskowania, mogę śmiało wkleić swój ryj wyrażający nienawiść do tej chorej instytucji.
Kolejny sukces Lasów Państwowych :?
Znów zamaskowany, stale z nienawiścią do wycinek :)
Strój miałem adekwatny we wszystkim, za wyjątkiem butów. Oj, zmarzły mi stopy, nie powiem. Jednak byli tacy, którzy mieli gorzej, bo musieli być w, ekhm, pracy :)
To się nazywa fachowe podejście do zawodu - mróz nie mróz... :)
Upału nie było :)
Przed Kobylnicą przebiegł mi przez drogę piękny, imponujący i wielki daniel. Oczywiście nie zdążyłem nawet wyjąć telefonu, nie mówiąc już o aparacie. Zwierzaków więc dzisiaj brak. Choć w zamian wklejam Kropę w zimowym wdzianku podczas zabawy "w bobera" :)
Jestę bobrę! :)




  • DST 58.20km
  • Czas 02:14
  • VAVG 26.06km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zapomnianie

Czwartek, 17 listopada 2022 · dodano: 17.11.2022 | Komentarze 6

No, no... Chyba na poważnie już można zapomnieć o fajnej jesieni. Dzisiaj kręciłem przy dwóch stopniach na plusie, a od jutra mają zacząć się minusy. Cóż, zarówno tanio, jak i ładnie już było. Tyle że ładnie jeszcze w listopadzie :)

Trasa wschodnia. Stamtąd wieje, niestety już mega paskudnie - na polach kilka razy mną bujnęło, więc na średnią nawet nie zerkam. Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Gowarzewo - Siekierki Wielkie - Skałowo, tam nawrotka i powrót swoimi śladami.

Jeszcze traktuję te chłodne wypady z zaciekawieniem. Ciekawe kiedy zacznę nimi rzygać :)

Z fotkami skromnie, coś tam jednak uchwyciłem. Przede wszystkim zmarznięte czaple.
Czapla, która ewidentnie ma dość :)
Dwie zmarznięte czaple
Był też jamnik spod schroniska w Skałowie...
Piesek i rumak
...oraz stadko z Gowarzewa.
Zwierzaki z Gowarzewa
Owieczka i gąska
No i dojazd do pracy.

Jakieś plusy? Tak, przynajmniej nie ma upałów :)