Info
Suma podjazdów to 791323 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec25 - 50
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 52.10km
- Czas 02:05
- VAVG 25.01km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 233m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Malownicze zaskoczenie
Sobota, 4 lutego 2023 · dodano: 04.02.2023 | Komentarze 11
Nastawiałem się dzisiaj na masakrę. A tu proszę, niespodzianka.
Największą zagadką była pogoda. Wstępnie zapowiadano nocne opady oraz przymrozki, ale na szczęście obyło się bez - pierwszy plusik. To znaczy minusem były przymrozki, ale o tym później.
Drugim problemem było to, że o dziewiątej, czyli w środku nocy, musiałem być w pracy. Co oznaczało, że w sumie najlepiej, żebym się w ogóle nie kładł, bo wyliczyłem, iż powinienem wstać przed siódmą, jeśli chciałem być w miarę ogarnięty :)
Udało się. Sam nie wiem jak, ale się udało. Miałem nawet zapas czasu, więc wyliczyłem sobie, że zdążę zrobić pół klasycznego dystansu. Na drugą miałem plan - zgodziłem się poranek w zamian za możliwość legalnego wyskoczenia na godzinkę już wtedy, gdy obsada w firmie będzie wystarczająca. Ma się to doświadczenie w negocjacjach :)
Pierwsza połowa była piękna wizualnie, ale jeśli chodzi o pewność jazdy to.. napiszę tak: mogło być ciut lepiej :) Na drogach leżał lód, kałuże były zamarznięte, ale trzeba też przyznać, iż miasto postarało się o w miarę przejezdne DDR-ki. Nawet za bardzo, bo tak jakoś przez najbliższy tydzień nie muszę solić zupy, tyle tego związku chemicznego przyjąłem na siebie i rower. No i w tyle głowy była świadomość, że ciąży nade mną odpowiedzialność za losy świata, a nawet więcej: za otwarcie biura, więc nie mogłem ryzykować gleby :)
Ten poranny odcinek to: Dębiec - Las Dębiński - Dolna Wilda - Hetmańska - Wartostrada do styku z Hlonda - powrót do Hetmańskiej i Dębca - Dolna Wilda - centrum.
No to po kolei. Mój ukochany las o wczesnej porze był przepiękny, bo o dziwo trafił się wschód słońca, którego nie planowałem.

Dojazd Hetmańską również niczego sobie.


Wartostrada przejezdna, acz słona.
I to właśnie na niej, przy samej północnej końcówce, trafił mi się - ocena subiektywna - najlepszy kadr.
W pracy byłem nawet przed czasem, mając na liczniku 25 kilometrów.
Odbębniłem swoje i w okolicach 11:30 wybrałem się na drugi kurs. Było już powyżej zera i jakoś dziwnie słonecznie :) Zrobiłem trasę z centrum przez Jana Pawła, Główną, Miłostowo i Bogucin do Janikowa, gdzie zawróciłem i podreptałem swoimi śladami. W sumie dzięki temu, że miałem mało kilometrów do dokręcenia, odkryłem nową, ślicznie pagórkowatą trasę (momentami 8%), której nie byłem do tej pory świadomy. Plus dodatni :)


Tam wypatrzyłem polującego myszołowa włochatego, ale nie chciał się zaprezentować od przodu niestety.

Tym samym z dnia, który zapowiadał się jako paskudny, wyszedł najbardziej malowniczy od dawna. Cóż, nie mam zamiaru na to się obrażać :)
- DST 32.00km
- Czas 01:01
- VAVG 31.48km/h
- Aktywność Rower wirtualny
Chomik 1/2023
Piątek, 3 lutego 2023 · dodano: 03.02.2023 | Komentarze 8
No niestety, dzisiaj zostałem w końcu pokonany. Jeśli ktoś dzięki mnie został miliarderem - nie ma za co :) No ale coś czuję, że wciąż u buka nie da się postawić złamanego grosza na to, czy danego dnia cokolwiek wykręcę. Chyba że o czymś nie wiem :)
Gdy tylko otworzyłem rano oczy i spojrzałem za okno, zobaczyłem śnieg. Nie jakiś tam banalny śnieżek, ale ostro napieprzające białe zaspy, które pokryły chodniki oraz ulice. Jedno było w tym dobre - mogłem wrócić do łóżka.
No ale piątek pracujący, więc trzeba było coś zaplanować. Oczywiście padło na chomika, no bo na co? Dystans i czas tak jak w opisie (mam nadzieję, że ten "rower wirtualny" faktycznie nie liczy się do statystyk, bo to żaden rower, tylko popierdółka), do tego siódmy odcinek "Rodu smoka" w końcu został nadrobiony.
A potem spacer do pracy, oczywiście przez Dębinę. Tym razem w zacinającym... deszczu.
A jutro niestety kiszka się zapowiada, bo nie tylko zamarznie to, co popadało, ale i ja muszę być o wiele wcześniej w robocie niż zazwyczaj. Zapewne skończy się więc na porannym spacerku zamiast dwóch kółek :/
Fotki na dziś symboliczne. Dębina...
...uliczki na Dębcu o poranku...
...oraz gawron wzbijający się do lotu. Żeby był jakikolwiek zwierzak :)
- DST 69.10km
- Czas 02:48
- VAVG 24.68km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Słońcowietrz
Czwartek, 2 lutego 2023 · dodano: 02.02.2023 | Komentarze 13
Najważniejszy news jest taki, że wczoraj odebrałem z serwisu Czarnucha. Udało się spod ziemi ściągnąć bębenek i wymienić go, tanie to nie było, ale najważniejsze, że jest sukces. Czyli koło znów się kręci, STaRuch może dalej odpoczywać :)
Nie znaczy to, że jeździ się łatwo. Bo rower to jedno, a aura drugie. I mimo, że było dzisiaj naprawdę pięknie, bo wróciło na chwilę słońce, a na niebie cudownie szalały chmury, to wiatr wciąż masakrował i był chyba najmocniejszy od ostatniego tygodnia. Momentami, naciskając na maksa na pedały, ledwo wyciskałem kilkanaście kilometrów na godzinę. Za to powrót był całkiem sympatyczny :)
Trasa północno-zachodnia: Dębiec - Kopanina - Grunwald - Junikowo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Najpiękniejsze było Jezioro Lusowskie.



Na wodzie unosiło się spore stado łysek.

Kawałek dalej, w Lusówku, widziałem olbrzymie mewy siwe (to chyba one). Jedna była w trakcie zamachu na trucicieli od fajek :)

Były też sarenki, straszne śpiochy.

Śmieszka Lusówko - Zakrzewo w końcu odśnieżona. Z pięknymi chmurami nad nią. A ja po raz pierwszy sobie uświadomiłem, że jest po prawej rów, a nie ma biało-czerwonych barierek. Można? Można.
No i jeszcze motyw kibicowski. W sumie dobrze oddaje formę Lecha na początku rundy wiosennej :)
Dystans zawiera dojazd do pracy oraz wieczorny odbiór roweru z serwisu.
A jutro pogoda ma wrócić do standardów spod znaku "gnój" :/
- DST 31.10km
- Czas 01:17
- VAVG 24.23km/h
- VMAX 43.50km/h
- Temperatura 3.0°C
- Podjazdy 91m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
G-luty
Środa, 1 lutego 2023 · dodano: 01.02.2023 | Komentarze 9
Ładnie było, ale się skończyło. Wczoraj przynajmniej przez jeden dzień dało się zobaczyć słońce, dzisiaj już wrócił standard.
Prognozy nie pozostawiały złudzeń - miało padać. Wybrałem więc znowu STaRucha (którego chyba jednak przemianuję na STR-acha, bo boję się nim jeździć ze względu na stan komponentów), po cichu licząc na pełen dystans. Oczywiście nic z tego - w połowie drogi jak lunęło, tak nie przestało do końca, Skończyło się więc na glucie.
Trasa to ostatni klasyk, z tych mikro: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Wiało okrutnie, co w sumie jest elementem stałym przez ostatni tydzień. Nawet nie walczyłem, nie było sensu.
Nie było też zwierzaków. Nie dziwię się, sam bym w sumie nie wychodził w taką pogodę. A że już wyszedłem? No trudno :)

Za to podczas spacerku do pracy, oczywiście przez Dębinę, natrafiłem na gągoły. Wróciły na swoje, rok temu też tu były :) Niestety lało, więc zdjęcia jedynie do dokumentacji.

- DST 52.50km
- Czas 02:01
- VAVG 26.03km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 117m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Chwila normalności
Wtorek, 31 stycznia 2023 · dodano: 31.01.2023 | Komentarze 6
W aktualnej sytuacji nie moglem sobie życzyć lepszego wolnego dnia niż ten dzisiejszy. Bowiem o dziwo na chwilę wróciła względna normalność!
Względna, bo wiało tak, że ledwo dało się jechać. Ale kij z tym, ważne, że nie padało, a nawet przez krótki czas na niebie widać było słońce. Pewnie widziałbym go więcej, ale musiałem odespać - sorry, ale trzeba mieć priorytety :)
Załapałem się na końcówkę, zawsze coś.
Trasa zachodnia, w końcu pełna: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Najbardziej ucieszyło mnie jednak spotkanie myszołowa włochatego. Jak zwykle ten turysta znad Syberii nie grymasi, tylko wdzięcznie zastyga na chwilę w locie niczym pustułka, przez co jest szansa na jakieś foto. Coś tam wyszło, bez rewelacji, bo już było szaro, a i obiekt wysoko, jednak jestem względnie zadowolony.


A tak poza tym - tak jak wspomniałem - było znów ładnie :)

Po powrocie zdążyłem jeszcze przejść się z Kropą po Dębinie...
...a potem wrócił deszcz, całkiem solidny. I będzie on nam towarzyszył przez kolejne dni :( No nic, miło, że chociaż przez pół dnia było spoko.
- DST 31.70km
- Czas 01:21
- VAVG 23.48km/h
- VMAX 40.80km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 93m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut skopiowany
Poniedziałek, 30 stycznia 2023 · dodano: 30.01.2023 | Komentarze 4
No cóż. Jest glut. A tak szczerze, to jeszcze kwadrans przed wyjazdem byłem niemal pewien, że skończę na chomiku.
Jednak postanowiłem zrobić organoleptyczne obadanie terenu przed tak ostateczną decyzją. Bo za oknem biało, drogi w śniegu i błocie, ale mimo wszystko delikatnie na plusie. Poszedłem na jedną z głównych ulic na Dębcu i stwierdziłem, że jakoś się da jechać.
Tylko czym? Szosa odpadała, mtb w serwisie, a wczorajsze doznania podczas jazdy STaRuszkiem były... mało komfortowe. Ale stwierdziłem, że trudno, olewam średnią, jakoś doturlam się tym gratem, wszystko, byle nie kręcić w domu.
Tym samym wyszło kopiuj-wklej, czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Wiało tak samo paskudnie, momentami zwiewało mnie z drogi, tak samo też po nawrotce żadnej pomocy ze strony wiatru nie czułem, Ale jakoś dojechałem.
Na Opolskiej, było już całkiem ok, dzięki kursującym dość często autobusom. A na śmieszkach w Komornikach coś próbowali. Z naciskiem na "coś" :) Natomiast klasyk szary jak nigdy.


Zwierzaków brak, jedynie smętna śmieszka z Szacht.
Za to bardziej radosne były te pod domem, bo przy kawce :) A i sroce spod ogona nie wypadły.

Masakra z tą końcówka stycznia. Za dobrze widocznie było...
A jutro? Cholera wie co będzie.
- DST 31.70km
- Czas 01:20
- VAVG 23.78km/h
- VMAX 42.50km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 105m
- Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
- Aktywność Jazda na rowerze
STR-aszny glut
Niedziela, 29 stycznia 2023 · dodano: 29.01.2023 | Komentarze 14
No dobra. Dzisiejszym dniem jestem trochę załamany, a jednocześnie cieszę się, że w ogóle cokolwiek wykręciłem.
Czas na rower miałem tylko rano. Czyli niby jak zawsze, bez stresu. Wczorajsze prognozy raz pokazywały opady, potem przestały, byłem więc umiarkowanym optymistą.
Niestety - gdy tylko spojrzałem za okno, zobaczyłem śnieg... Może nie jakiś duży, ale biorąc pod uwagę, że było zero na termometrze, wiedziałem, że nie poszaleję. A już na pewno nie na wąskich kołach.
Wczoraj wieczorem zapobiegliwie odkurzyłem starego, wiekowego STR-a, mając obawy czy jeszcze da się nim jeździć. Koła były całe, hamulce jakoś reagowały, no i najważniejsze - po pokręceniu pedałami była reakcja, czego nie mogę powiedzieć o oddanym na serwis Czarnuchu.
Napiszę tak: jechać się dało. I to największy komplement, jaki mogę wyrazić :) Początkowo co chwilę musiałem stawać, tu coś poprawić, tam dokręcić, no i jeszcze dopompować. O średniej więc nawet nie chcę wspominać, bo tak złej nie pamiętam (ok, Przełęcz Karkonoska może rywalizować). Bo doszedł jeszcze mega mocny zimny wiatr, który nawet przez moment nie chciał pomóc. A że co chwilę prószyło i zawiewało, do tego na fragmentach dróg osiadał lód, nie miałem zamiaru wyciskać czegokolwiek więcej niż gluta.
Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Oto STaRuszek w pełnej krasie:
Akurat na klasyku już śniegu nie było. To ciekawe. Ale na przykład kawałek wcześniej, oczywiście na debilnej śmieszce z Komornik, owszem.

Przypomniałem sobie, że istnieje takie coś jak stopka :)
W Poznaniu również mikrosyf na DDR.
Myślałem, że zwierzaków nie ujrzę żadnych, ale coś tam ledwo-ledwo uchwyciłem. W oddali koziołka...
...oraz kolonię śmieszek na Szachtach.
Zerkam na prognozy i nie mam złudzeń: jutro będzie biało. Zapewne odpuszczę, bo dzisiaj był jeszcze lajcik, ale bez szerokich gum nie ma co ryzykować.
Na Dębinie klimatycznie.
- DST 54.80km
- Czas 02:05
- VAVG 26.30km/h
- VMAX 52.20km/h
- Temperatura -1.0°C
- Podjazdy 109m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Awaryjnie :/
Sobota, 28 stycznia 2023 · dodano: 28.01.2023 | Komentarze 10
O tytułowej awarii na sam koniec. Najpierw o rzeczach bardziej normalnych.
Sobota w pracy, więc klasycznie niewyspany wyjazd o poranku. Na termometrze minus jeden, ale bez opadów (jeszcze) i w sumie nienajgorzej.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Prócz tego, że zmarzłem, wiało w pysk i tylko w pysk, no i tak jakoś momentami mrocznie było, wydarzeń zasługujących na uwiecznienie brak.

Przelatywały nade mną klucze...
...choć solidne stado gęsi spotkałem również na ziemi...

...a sarenki - jak zwykle czujne - z ciekawością obserwowały dwunogów idących wzdłuż autostrady :)

Czyli: na spokojnie, bez ciśnienia.
Potem wybrałem się do pracy Czarnuchem, przez Dębinę. Z pozytywów: udało mi się uchwycić zapuszkowanego dzięcioła średniego.
I na tym koniec. Nagle bowiem rower przestał współpracować - korba się kręciła, ale wokół siebie, bez kontaktu z kasetą. Mogłem dalej jechać, ale... w miejscu. Już od kilku dni coś dziwnego się działo w okolicach tylnego koła, coś chrobotało, ale sądziłem, że jakimś cudem samo się naprawi, jak wiele razy wcześniej. Jednak nie tym razem - pozostał mi jedynie spacer do pracy, a wcześniej do serwisu (3,5 kilometra), na ostatnią chwilę. Zostawiłem go tam do przyszłego tygodnia, zobaczymy jaka będzie diagnoza. Wstępna to bębenek, co ma ręce i nogi, bo stamtąd dochodziły groźne dźwięki. Podobno to dość popularna awaria przy jeździe w zmiennych warunkach, a to było mi ostatnio bliskie. Najgorsze jest jednak to, że wciąż brakuje części i to może być największym problemem :/ Tymczasem zostałem bez zimówki, a prognozy na najbliższe dni mówią, że bez niej ani rusz. Więc powoli można już stawiać u buka wiadomo co.
- DST 57.50km
- Czas 02:12
- VAVG 26.14km/h
- VMAX 51.10km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 157m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątunio
Piątek, 27 stycznia 2023 · dodano: 27.01.2023 | Komentarze 6
Piątek pracujący. Nic dziwnego, ale jednak boli :)
Wyjazd oczywiście rano, a ja tym razem niedokawowany i nienajedzony. Ale szosą, mimo że lekko mżyło, na szczęście słabo.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo -
Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo -
Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo -
Starołęka - Las Dębiński - dom.
Dżdżysto, szaro, buro, paskudnie. Do tego wiać w plecy nie chciało.
Zwierzaki były, ale już okazji do dobrych fotek brakowało.
Tu myszołów w oddali...

...tu znikające sarenki...

...tu czapla, ledwo widoczna. Ale malownicza w mimice za to :)



W tym czasie przeleciały nade mną gęsi.
W Szczodrzykowie mało co można, ale chyba zdjęcia robić tak. I oddychać :)
Do pracy pojechałem Czarnuchem. Ledwo żywym, ale to już inna bajka.
- DST 53.10km
- Czas 02:00
- VAVG 26.55km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 117m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wolnoczwartkowo
Czwartek, 26 stycznia 2023 · dodano: 26.01.2023 | Komentarze 2
Wolny czwartek. Fajna sprawa. Na tyle dziwna, że nie za bardzo mogłem się odnaleźć i po prostu się wyspałem :)
Po wstaniu solidna porcja kofeiny i - wyjątkowo - czegoś na ząb. No i można było ruszać.
Wyjazd lekko po jedenastej, z jednym założeniem: nie spieszyć się. Udało się :)
Trasa zachodnia, z północnym akcentem: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Swadzim - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Grunwald - Kopanina - Dębiec.
Jechałem ostrożnie, bo drogi niby ok, ale nigdy nic nie wiadomo. A najweselej - jak zwykle - było na wiaduktach i rondach.
Jest zima. Nie da się ukryć :)
Odwiedziłem Jezioro Lusowskie.
Tam cisza, tylko daleko na wodzie wypatrzyłem łyski w towarzystwie kaczek.
Były też sarenki. Nawet udało się je zaskoczyć. I niestety przestraszyć, przez co zamieniły się w kangury :)


Na jutro pogoda niepewna - trąbią, że może padać coś między marznącym deszczem a śniegiem. A że pracuję, to może być różnie.






