Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239451.50 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.50 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783343 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 32.10km
  • Czas 01:17
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 42.90km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 89m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut chlupiący

Środa, 18 stycznia 2023 · dodano: 18.01.2023 | Komentarze 9

Zgodnie z zapowiedziami, przyszła kolejna jesień.

A nie, miała być przecież zima! 

W sumie ciężko powiedzieć, czym są opady marznącego deszczu przy temperaturze ledwo dochodzącej do plus jednego stopnia...

Gdy ruszałem, jeszcze nie padało. Kilka minut później już tak, a jeszcze kilka z nich minęło i miałem już w butach małe jezioro. Takie zamrożone. No ale skoro już się ruszyło, to przynajmniej gluta wypadało wykonać.

Finalnie nawet nie wyjechałem poza granice Poznania, tylko zrobiłem krechę w tę i z powrotem na szlaku z Dębca przez Hetmańśką, Starołękę, Minikowo, Krzesiny i Sypniewo do granic Szczepankowa i Spławia (to ostatnie pasowało idealnie), gdzie nastąpiła nawrotka.

Oczywiście opisywać nie ma czego, bo skupiłem się na tym, żeby się nie utopić :) A, i przeżyć, bo tu Starołęka, tam piesi-samobójcy, jeszcze gdzie indziej wymuszający pierwszeństwo na rondzie. Ot, polskie realia.

Fotki tylko symboliczne. 
Na Moście Przemysła w deszczu
Obok roweru przyszłości :)
Kompakcik wyjąłem tylko na chwilę, żeby jedynie symbolicznie uwiecznić z daleka potrzeszcze na drutach.
Stadko potrzeszczy na drutach
Do pracy zrobiłem sobie spacerek przez Dębinę. Tam z daleka wypatrzyłem szpiega z krainy d(r)eszczowców :)
Czapla - szpieg z krainy d(r)eszczowców
Paskudny dzionek. A fuj!




  • DST 63.10km
  • Czas 02:25
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Absolutne nic

Wtorek, 17 stycznia 2023 · dodano: 17.01.2023 | Komentarze 10

Idzie zima. Dzisiaj jeszcze nie było to specjalnie odczuwalne, ale co się odwlecze...

Po wolnym poniedziałku przyszedł niestety pracujący wtorek. Czyli poranne wstawanie, brak czasu na cokolwiek, takie tam atrakcje.

Wiało z zachodu, tam więc się skierowałem i zrobiłem polną, przewianą standardową pętlę: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nie działo się absolutnie nic wartego uwagi. Zero. Nawet zwierzaki widziałem tylko w oddali, do tego na niebie, więc nie było sensu bawić się w focenie.
Zachmurzony klasyk
Zorza w Lisówkach
Nowa śmieszka za Komornikami ma już swoich adoratorów:
Ok, awaria, ale można było trochę inaczej się ustawić...
Ok, rozumiem, awaria, ale można było troszkę inaczej...

Jeszcze news, dość świeży. Do tej pory moi ulubieni myśliwi potrafili pomylić z dzikiem na przykład rowerzystę, łosia, grzybiarza czy (to akurat fajne) ziomala po fachu. Ale mamy chyba wygranego w tej rywalizacji: zwyrol trafił w... dom :)

Na koniec zaległy kowalik tańczący na rurze :)
Kowalik tańczy na rurze
Dystans z dojazdem do pracy. Czarnuchem, przez Dębinę.




  • DST 54.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 26.61km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 180m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na luzie

Poniedziałek, 16 stycznia 2023 · dodano: 16.01.2023 | Komentarze 5

Nie lubię poniedziałków. Ale wolne już tak :) Taki właśnie mi się dzisiaj trafił.

Było pospane - to najważniejsze.

Wyjazd po jedenastej, bo jakoś wcześniej mi się nie chciało. Tym bardziej, że lekko się ochłodziło. Za to już nie padało, było wręcz pięknie i słonecznie. No i oczywiście wietrznie.

Trasa wyjątkowo wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Komorniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Odwiedziłem stare śmieci. Mokradła na poznańskiej Głuszynie...
Rowerówka bagienna
Bagienko na poznańskiej Głuszynie
Głuszyńskie mokradła
...Szczodrzykowo, niestety wciąż po remoncie drogi ciche i puste...
Słoneczne Szczodrzykowo
...oraz Żerniki i tamtejsza śmieszka błotno-nierowerowa. Tu się nic nie zmienia.
Droga błocko-rowerowa w Żernikach
Zwierzaki były, a owszem. Sporo sarenek. Koło Krzyżownik...
Sarny na polu obok Krzyżownik
Zbliżenie na sarenki
Uszy do góry!
...i na poznańskim Sypniewie.
Śpiochy z poznańskiego Sypniewa
Z ptactwa: samotny srokosz z oddali...
Srokosz na drutach z oddali
...oraz polna czapla.
Czapla siwa na polu
Podsumowując: leniwie, słonecznie i bez pośpiechu. Tak powinno być codziennie :)




  • DST 51.70km
  • Czas 02:08
  • VAVG 24.23km/h
  • VMAX 41.40km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Styczniolistopad

Niedziela, 15 stycznia 2023 · dodano: 15.01.2023 | Komentarze 9

Dzisiaj dopiero mieliśmy prawdziwy listopad tej zimy... Taki pełen wszelkich wszystkich niezbędnych elementów. Fuj.

Rano padało, więc się wyspałem. Tak solidnie. I solidnie padało, i solidnie się wyspałem :)

Potem niby przestało. Niby, bo oczywiście już kilka minut po wyruszeniu znów padało. Raz lekko, raz mocno, dopiero pod koniec w ogóle. No i wiało. Na tyle upierdliwie, że średnia tragicznie tragiczna.

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Aparat wziąłem jedynie pro forma. Przydał się, bo w oddali zauważyłem parkę wędrujących po mokrym żurawi.
Żurawie zza krzaka
Żurawie spacerujące w deszczu
Wędrujący samotnik
Poza tym nudy. Chwila suchości na klasyku...
Jak zwykle uważałem na zwierzaki :)
...oraz nowa tablica "reklamująca" Trzcielińskie Bagno.
Pod nową tablicą
Na poznańskiej Dębinie dzisiaj genialna cisza i spokój.
Podeszczowy spokój na poznańskiej Dębinie
No i najważniejsza rzecz: ten, kto jeszcze nie wie, niech się dowie, że może pomóc :) Nasi zacni Bikestatowicze: Bitelsowa i Bitels zbierają na elektryczny skuter, niezbędny do poruszania się po amputacji nogi u Ani. Zebrana jest już połowa kwoty, ale sporo brakuje. Więc wielka prośba o wsparcie. Bezpośredni link do zrzutki można znaleźć TUTAJ, a wpis Bitelsa TUTAJ. Dajmy Bitelsowej znów śmigać! Wystarczy najmniejsza kwota, bo jak wiadomo ziarno do ziarnka... Dzięki z góry!

EDIT: już wiem, skąd taka średnia. W końcu miałem czas wyczyścić rower z całego syfu - gdy założyłem go przed tym na stojak i próbowałem pokręcić korbą, ledwo dało się to zrobić, taka pustynia była w napędzie. Tak coś mi się wydawało, że dziwnie ciężko się jedzie... :)




  • DST 62.20km
  • Czas 02:29
  • VAVG 25.05km/h
  • VMAX 53.40km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obok zwyroli

Sobota, 14 stycznia 2023 · dodano: 14.01.2023 | Komentarze 14

Dzisiaj było całkiem ładnie, mimo że wietrznie. A ja oczywiście w pracy.

W sumie może nawet dobrze, bo by mnie kusiło zrobić jakiś większy dystans i bym się zmordował. A tak to luz, nie było jak :)

Trasa? Hm. Bez zaskoczeń - od trzech dni taka sama :) Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Stabilnie.

Czy było ładnie?

Było :)
Niebo wciąż nie zawodzi :)
Rowerówka na klasyku
Znów zwyrole i mendy zaczęły się bawić w zabijanie. Mam nadzieję, że im się udało coś ustrzelić. Coś grubego, pijanego i z wąsem :)
Życzę udanych łowów. Czyli co najmniej jednego postrzelonego myśliwego :)
W Dopiewie zajechałem do piekarni po rogala, a przede mną stał miły pan ze Straży Gminnej. Zapytałem więc, czy polowanie zostało zgłoszone i niestety otrzymałem potwierdzenie - pan zresztą też ubolewał, że nie ma na nich mocnych :/

Za to są istoty mądre. Kawałek dalej sarenki schowały się koło zabudowań i nikt ich tam nie może puknąć :)
Sarenki przyblokowe
Zbliżenie na sarenki
Sarenki schowane za krzakiem
Do roboty szosą. Ale przez Dębinę.
Wielki błękit na Dębinie




  • DST 63.10km
  • Czas 02:31
  • VAVG 25.07km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 142m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ciąg dalszy

Piątek, 13 stycznia 2023 · dodano: 13.01.2023 | Komentarze 7

Wiosny, a w sumie to jesieni, ciąg dalszy.

Dzisiaj rano padało, potem przestało, a następnie znów padało. No i wiało.

A fuj!

Trasa dokładnie taka sama jak wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Po co kombinować? :)

Wciąż malowniczo. Na klasyku rzadko jest inaczej.
Kolejna malownicza sesja na klasyku
Nawiedziłem "moją" ambonę w Lisówkach. Zakaz wisi, czyli tym bardziej wlazłem, bo takich abstrakcji normalny człowiek na poważnie brać nie może :)
Pod amboną w Lisówkach
Upoważnieni do mordowania?
Okno w ambonie
Widok z góry na WPN w Lisówkach
Zapomniałem kartki i długopisu, żeby zostawić list miłosny dla zwyroli-miłośników mordowania. Może kiedyś będę pamiętał :)

Ze zwierzaków przede wszystkim kolejne kropki sarenkowe spod Dopiewa oraz żuraw z okolic Szreniawy.
Kropki do połączenia, czyli sarenki spod Dopiewa
Sarenki w zbliżeniu
Sarenki bardziej szczegółowo
Samotny żuraw spod Szreniawy
Gdy jechałem do pracy, oczywiście lalo. Ale udało się niewyraźnie uchwycić rekord - piętnaście czapli na Dębinie :)
Co najmniej 15 czapli na Dębinie




  • DST 62.70km
  • Czas 02:24
  • VAVG 26.13km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 114m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Parawiosna

Czwartek, 12 stycznia 2023 · dodano: 12.01.2023 | Komentarze 7

Dzisiaj było wybitnie wiosennie. Ale z tej niższej półki wiosenności.

Wiało paskudnie i upierdliwie.

Po nocnych opadach drogi jeszcze mokre.

Słońce raz pojawiało się, a raz znikało.

Chmury przynajmniej były fajne, bo całkiem malownicze.

A tak to kompletnie bez niczego wartego opisania. Czyli bez zagrożenia życia :)

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wielkie drzewa i mały rower
Drapane niebo
Kolorowo na klasyku
Słońce pojawiło się nad Lisówkami
Zwierzaki jakieś były. Ale słabiutko. Stadko saren z Komornik...
Stadko sarenek z Komornik
Sarenki z bliska
...oraz kruk w locie.
Kruk w locie
Więc jako uzupełnienie kolejne "połącz kropki", czyli dziewięć czapli z Dębiny :)
Dziewięć czapli, czyli połącz kropki na Dębinie
Do pracy rowerem. A po drodze przyuważony rower cargo na miarę czasów kryzysu :)
Rower cargo na czasy kryzysu :)




  • DST 52.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.75km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 193m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kontrolnie :)

Środa, 11 stycznia 2023 · dodano: 11.01.2023 | Komentarze 6

Gdyby nie upierdliwość wiatru, jechałoby się dzisiaj całkiem sympatycznie. A tak... Było jak prawie zawsze :)

Wyjazd oczywiście przed pracą. Aura spoko, ale jednak jakoś tak chłodno, mimo tych kilku stopni na plusie.

Trasa to południowa pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Zdarzyło się mało. A w sumie nic. Mimo to było na czym zawiesić oko :) 

Ładnie zaprezentowała się sarenka. Czujna, ale nie ze mną te numery! :)
Sarenka w galopie
Czujna sarenka
Przeleciał mi też nad kaskiem srokosz. Ale na chwilę wylądował na krzaczku.
Srokosz na czubku krzaka
BS-owa blokada nie została zniszczona. To cieszy :) Kon-troll-a wykonana.
Na BS-owej zaporze wszystko ok :)
No i jeszcze kadr z Puszczykowa, a konkretnie z Niwki.
Poranek w Puszczykowie
Do pracy rowerem nie jechałem, bo na wieczór zapowiadano opady.




  • DST 61.20km
  • Czas 02:21
  • VAVG 26.04km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 133m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nudnoszosa

Wtorek, 10 stycznia 2023 · dodano: 10.01.2023 | Komentarze 4

Na szczęście dzisiaj już nie padało (teoretycznie, bo w praktyce lekka mżawka mnie po drodze zaskoczyła), mogłem więc przejechać się szosą. Nowa oponka ładnie się o dziwo dopasowała do koła, nie trzeba było nawet używać płynu do naczyń :) Szkoda tylko, że wciąż nie chce zadziałać przednia przerzutka i aktualnie jeżdżę na jednym blacie. Oczywiście tym większym.

Wyjazd poranny, niewyspany, bo Kropa zażyczyła sobie wyjść za potrzebą o trzeciej w nocy. Bez komentarza :)

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Ciężko się jechało. A i mokro, bo drogi nie wyschły.

Ze zwierzakami słabo. Tylko kilka spotkań z oddali z żurawiami.
Młody żuraw z rodzicem
Landszafcik z żurawiami
Żurawie szukające jedzonka
Żuraw w oddali
W Trzcielinie też nudy.
Szare Lisówki
Dystans zawiera dojazd do pracy. A przed nią jeszcze Dębina i pięknie pozujący kowalik :)
Kowalik w swojej pokazowej pozie




  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 75m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut wybuchowy

Poniedziałek, 9 stycznia 2023 · dodano: 09.01.2023 | Komentarze 10

Oj, a myślałem, że uda mi się dzisiaj normalnie pokręcić... No ale niestety.

Najpierw jednak o tym, dlaczego się nie wyspałem. Jakoś o trzeciej czy czwartej w nocy obudził mnie donośny huk, taki naprawdę solidny. Sprawdziłem: nic nie spadło, nic nie wybuchło. Nooo, prawie nic - z ciekawości spojrzałem na rowery, a tam kapeć w tylnym kole szosy. Który zresztą wieczorem pompowałem. I już wiedziałem - mam rozwiązanie zagadki. Choć tam imponującej pany jeszcze w życiu nie słyszałem. 

Oczywiście nie zabrałem się do wymiany nocą, ale specjalnie wstałem trochę wcześniej, żeby wymienić dętkę. Jednak najpierw postanowiłem sprawdzić, co się z nią stało. I od razu natrafiłem na wielką dziurę, zresztą to samo na oponie. Czemu nie stało się to wcześniej, na trasie? Nie mam pojęcia, lecz człowiek ma czasem jednak szczęście :) Nie bawiłem się już w zostawienie starej gumy, tylko zamontowałem całkiem nowego Continentala. Mniejszy stres.

Gdybym ruszył, zamiast bawić się w serwisanta, pewnie skończyłoby się na pełnym dystansie. A tymczasem niebo się zachmurzyło, więc wybrałem do jazdy Czarnucha, bo pogodynki mówiły o opadach, ale gdzieś za godzinę-dwie. W związku z tym pierwsze krople zaczęły na mnie lecieć... kilka minut po wyruszeniu. Jeszcze się łudziłem, że znikną, ale gdzie tam - lało coraz mocniej, więc skończyło się na glucie w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - objazd Koninka i powrót swoimi śladami.
Aleja drzew na poznańskim Sypniewie, deszcz, dwa stopnie i przedwczesna nawrotka
Tutaj, czyli na poznańskim Sypniewie, byłem już cały mokry. Sarenki, ledwo widoczne, również. Dodam, że były całe dwa stopnie na plusie.
Główka sarny w deszczowej mgle
Po powrocie rozgrzewający prysznic i do roboty. Zrobiłem sobie deszczowy spacer przez Dębinę. Tam też zachwytu nad aurą nie było :)
Zmoknięta czapla