Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 245847.28 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 798815 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.60km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.44km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 99m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lekko integracyjnie

Niedziela, 24 września 2023 · dodano: 24.09.2023 | Komentarze 8

Niedziela wolna, ale zalatana.

Między innymi na tapecie była firmowa integracja, ale start zaplanowany na "w samo południe", co uznałem za absurd, ale skoro większość była za taką dziwną godziną, to pozostało mi... przyjść na drugą część. Trzeba się szanować :) Tym samym gokarty nie były mi dane (innym razem, o normalnej porze), za to wyżerka (pyszna) owszem :)

Najpierw jednak rower.

Wyjazd po dziewiątej, w temperaturze najpierw rześkiej, potem akuratnej.

Trasa zachodnia, antylubońska: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Fotki:
Słup zdecydowanie wysokiego napięcia
Kolejna klasyczna rowerówka
Kółeczko nad klasykiem
Konik na pace :)
Czaplę przyuważyłem z daleka...
Czapla na czatach
Maszerująca czapla
...a ciut bliżej wiejskiego zakapiora :)
Kot i baloty
Zbliżenie na wiejskiego zakapiora
Kot schowany za balotem
Zakapiorowe paszportowe
No i jeszcze Warta, Dębina oraz chmurki :)
Warta, chmury i poznańska Dębina




  • DST 53.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 26.55km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 166m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kondokombo

Sobota, 23 września 2023 · dodano: 23.09.2023 | Komentarze 10

Wolna sobota, czyli regeneracja po urlopie trwa.

Wyspanie się udało. Kolejny mały życiowy sukces :)

Było... dziwnie. Temperatura niby fajna, ale jechało się ciężko, głównie przez wiatr, który ani przez sekundę pomóc nie chciał.

Trasa: odkurzone kondominium. Czyli: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki - Luboń - Poznań.

Atrakcji niewiele, ale znalazłem niezłe kombo. Czapla biała, czapla siwa, pustułka, sroki, baloty i wiatraki w jednym. I to w Łodzi :)
Wiatrakowy landszafcik z czaplą
Baloty, czapla, sroki i pustułka w jednym
Czapla biała na polu
Aha, na niebie jeszcze pojawił się myszołów.
Myszołów w szarzyźnie
Reszta widoczków z tych okolic:
Rowerówka z WPN-em w tle
Lekko drzewny XP
No i jeszcze zaskok. Między Rosnówkiem a Szreniawą ostatnio coś remontowali, o czym zapomniałem. Cieszyłem się na szerokie pobocze po obu stronach, bo tak było do tej pory. Ale nie - zrobili przedłużenie bezsensownej śmieszki, tej z Komornik. Oczywiście błędy te same: tylko po jednej stronie, tłuczeń wlatuje pod koła, wąskie toto, a i na wjeździe i wyjeździe kostka. No cóż zrobiłem jedyną słuszną rzecz: olałem. Tym bardziej, że wjazd przeoczyłem, a barierki nie ułatwiały naprawienia "błędu". No trudno :) Mam kolejny powód, żeby zapomnieć o kondominum z powodu "ułatwień rowerowych"...
Kolejna bezsensowna antyrowerówka z prawej




  • DST 52.80km
  • Czas 02:00
  • VAVG 26.40km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 123m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Test płaskości

Piątek, 22 września 2023 · dodano: 22.09.2023 | Komentarze 10

Znów na płaskim. Nawet tęskniłem :)

Dzionek wolny, ale oczywiście masa rzeczy do zrobienia, w tym misja "hydraulik - reaktywacja". W końcu udało mi się dostać odpowiednią uszczelkę pod zlew. I zamontować.

Najpierw jednak rower. Szosa to spoko rzecz, wiatr już nie spoko. Relaksowałem się więc jedynie pomiataniem mnie przez niego :)

Trasa antylubońska: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Fajnie było spojrzeć znów na klasyk.
Znów piękny klasyk
Rower na klasyku
Pola stoją :)
Na wielkopolskim polu
Żółwik w tajemnym miejscu jeszcze spać nie poszedł.
Żółwik korzysta z jesieni
Myszołowy latają i wygrzewają na balotach.
Dwa drapieżniki na niebie
Myszołów wysoko na niebie
Myszołów w locie
Myszołów na balotach
Lewy profil myszołowa
Myszołów na mnie zerka
A w Gołuskach znów zaczepił mnie piesek. A w sumie pani pieskowa :)
Piesek spod lasu
Posiadaczka potężnej kity :)
Ktoś chyba był głodny
Obowiązkowe głaskano za uszkiem
Bestia ujarzmiona :)
Siedzące pysio :)
A na śmieszkach typowe rowerówki.
Panie rowerówki
Czyli wszystko w normie :)

Aha, Żabu-nagroda do mnie przyleciała kurierem :) Miło :)
Żabu do mnie przyjechało :)
W cztery oczy z Żabu :)
Zaczynam hodować kolejnego :)




Kto rano wstaje, ten nic nie widzi

Czwartek, 21 września 2023 · dodano: 21.09.2023 | Komentarze 11

Z dzisiejszego wypadu jest jeden wniosek: wczesne wstawanie jest przereklamowane. Przynajmniej w górach. Przynajmniej we wrześniu 2023 roku :)

Bowiem, mimo że byłem praktycznie pod Śnieżką, finalnie jej nie zobaczyłem, takie mgły i chmury zalegały w wyższych partiach. No ale przynajmniej odwiedziłem choć na chwilę Karpacz. Wyżej pchać się nie było sensu, bo zamglenia to mogę sobie pooglądać i w Poznaniu :)

Trasa: Jelenia Góra - Łomnica - Mysłakowice - Miłków - Karpacz - Ścięgny - Kowary - Kostrzyca - Bukowiec - Krogulec - Karpniki - Przełęcz Karpnicka - Trzcińsko - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Bobrów - Wojanów - Dąbrowica - Jelenia Góra.

Klimaty okołokarpaczowe:
Trasa do Karpacza
Wjazd do Karpacza
To by było na tyle jeśli chodzi o widok na Śnieżkę
Coś tam się przejaśnia
Chmury powoli opuszczają Karpacz
Wirująca chmura
Ewidentnie czarny szlak :)
Słoneczny strzał
Nazgul odwiedzony :)
Nazgul wita
Oczy w oczy z Nazgulem
W Kowarach przyszła względna jasność.
Widok z obwodnicy Kowar
Widok na kawałek Śnieżnych Kotłów
No a moje ukochane Rudawy to już w ogóle bajka :) Wpadły stawy w Karpnikach (tam gęsiówki i koniki), Przełęcz Karpnicka, Trzcińsko, Janowice i Bobrów (tam kucyk).
Stawy w Karpnikach
Gęsiówki z Karpnik
Zbliżenie na gęsiówkę
Koniki z Krogulca
Widok z Przełęczy Karpnickiej
Rowerówka spod Sokolików
Najkrótszy szlak na Sokoliki
Inne spojrzenie na Sokoliki
Bóbr w Trzcińsku
Głodny kucyk
Dzwon dnia jeszcze był. W Bukowcu. Taki przy kiedyś ewangelickim kościele :)
Kościół św. Jana Chrzciciela w Bukowcu, pierwotnie ewangelicki
Dzwonnica na dawnym kościele ewangelickim w Bukowcu. Ekhm :)
A generalnie pięknie tam. Drugi kościół jest pięknie położony, a zabudowa klimatyczna i historyczna.
Pięnie położony kośćiół św. Marcina w Bukowcu
Tradycyjna sudecka zabudowa w Bukowcu
Aha, wiało jak cholera. Średnia więc trup.


Kategoria Góry


Grzesznie :)

Środa, 20 września 2023 · dodano: 20.09.2023 | Komentarze 8

Dzień pełen aktywności, niekoniecznie rowerowych, ale i tak wstać trzeba było wcześnie, co na urlopie jest grzechem. No ale cóż, kto jest bez niego, niech pierwszy rzuci budzikiem :)

Wyjazd w całkiem sympatycznej temperaturze - trzynaście stopni na plusie cieszy o ósmej rano we wrześniu to ideał. Potem niestety zrobiło się jakieś dwadzieścia sześć, ale na szczęście już wracałem :)

Słońce było od rana, jednak chmurki cieszyły me oko. Szkoda, że tak szybko zniknęły.

Trasa rzeźbiona na bieżąco, na zasadzie krążenia: Jelenia Góra - Czarne - Staniszów - Sosnówka - Podgórzyn - Stawy Podgórzyńskie - Cieplice - Sobieszów - Piechowice - Szklarska Poręba - Piechowice - Pakoszów - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Stawy Podgórzyńskie - Cieplice - Jelenia Góra.

Odcinek Jelenia - Staniszów - Sosnówka jest jednym z moich ulubionych. Wspinamy się, zjeżdżamy, a widoki są gratis.
Widok na Staniszów
Sosnówka się reklamuje
Drzewa, chmury, góry
Pasmo za pasmem
Nad zalewem w Sosnówce
Nad Stawami Podgórzyńskimi byłem dwa razy, ale tylko raz się zatrzymałem. Ładnie było, ale i tak gęsiówki egipskie zrobiły mi wpis. No i może przelatujący kormoran oraz labędzie :)
Stawy z półcienia
Podgórzyn znad łodzi
Stawy Podgórzyńskie w słońcu
Słoneczko dwa razy
Całe stado gęsiówek
Trzy gęsiówki egipskie
Przelatujący kormoran
Rodzinka łabędzi z Jeleniej Góry
Był jeszcze plan podjazdu do Szklarskiej Poręby Górnej, ale okazało się, że się nie da, bo coś, to znaczy zakaz. Przynajmniej od strony Szklarskiej Dolnej, która jest taka dolna, że człowiek na dwóch kilometrach napoci się bardziej niż na całym podjeździe do tej Górnej :)
Procent podjazdu wyższy niż aktualna prędkość :)
Odwiedziłem wiewióry i lipę sądową. Niestety, ta druga grozi poddaniem się :(
Wiewióra pilnuje lipy
Wiewióra ze Szklarskiej Poręby
Lipa sądowa, Szklarska Poręba
A miało być tak... wysoko
Kościół w Szklarskiej Porębie Dolnej
A na koniec wpisu Chojnik. A co, sentyment mam :)
Jeszcze jedno spojrzenie na Chojnik
Piechotą weszło jeszcze jakieś 13 kilosów.

A że padam na ryj, to BS-a nadrobię już nie dzisiaj :)


Kategoria Góry


Górsko-misyjnie

Wtorek, 19 września 2023 · dodano: 19.09.2023 | Komentarze 9

Dzisiaj wyjazd częściowo rekreacyjny, a częściowo zadaniowy.

Część pierwsza to zadania. Najpierw zajrzenie w pewne miejsce i robienie fotek na zasadzie "cichociemny w akcji". Żona bowiem poprosiła o sprawdzenie, jak wygląda sytuacja na "froncie", czyli w oddziale jej firmy w Cieplicach. Potem wizyta w jeleniogórskim schronisku dla zwierząt zawieźć leki, które zostały po ukochanej jamniczce Mikusi, która odeszła w pięknym wieku piętnastu lat w tamtym miesiącu :(

Oczywiście leki przyjęto, a ja przy okazji zrobiłem sobie obchód schroniska (dzięki uprzejmości jeszcze przed jego otwarciem), w którym kiedyś byłem nawet krótko wolontariuszem. No i przypomniałem sobie, jak wyniszczające psychicznie są takie miejsca... Każde spojrzenie w oczy psa za kratami boli, a takich spojrzeń widziałem wiele. Najbardziej urzekł mnie piętnastoletni staruszek Jimmy, którego najchętniej wziąłbym ze sobą. Na szczęście już przed odjazdem dowiedziałem się, że idzie do adopcji. Dziękuję tym dobrym ludziom, którzy zdecydowali się dać psiakowi dom na ostatnie lata życia.

Jazda była więc bardziej nostalgiczna. Średnia wyszła tragicznie, ale nie spieszyło mi się.

Trasa: Jelenia Góra - Cieplice - Trasa Czeska - Wojcieszyce - Piechowice - Michałowice - Jagniątków - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - Jelenia Góra.

To ujęcia z pochmurnej połowy...
Landszaft z Chojnikiem
Chojnik w centrum
(Nie)śnieżne Kotły
Pochmurna panoramka
Widok ze Stawów Podgórzyńskich
...tu z bramy świetlnej, czyli tunelu do Michałowic...
Tunel z podjazdu do Michałowic
...a tu ze szczytu. Czyli z innego już świata :) Jak zwykle warto się było wspiąć do tego wysoko położonego, ale na szczęście mało znanego miejsca. Tym bardziej, że odnalazłem zagubione owieczki :)
Nagroda za wjazd do Michałowic
Nagłe przejaśnienie w Michałowicach
Rowerówka z Michałowic
Śpiąca owca
Owiecze głaskanko :)
W jeleniogórskim Jagniątkowie ponowne spojrzenie na zamek Chojnik...
Ten skos to góra, na której znajduje się zamek Chojnik
Zamek Chojnik w przybliżeniu
...no i chwila na Stawach Podgórzyńskich, gdzie "upolowałem" gęsiówki egipskie, kormorany i głowienki.
Staw w Podgórzynie
Gęsiówki egipskie na trawie
Gęsiówka na fali
Kormorany dwa
Samica głowienki
Na koniec poczet jeleniogórskich schroniskowych psiaków, z Jimmym na czele. Jeśli ktoś chce mieć przyjaciela na całe psie życie, obowiązkowo z takiego miejsca. Bowiem póki istnieją tego typu przytuliska, zarabianie na hodowli jest niemoralne...
Jimmy - na szczęście idzie do adopcji
Dziesięcioletni schroniskowy Zenek
Schroniskowy maluch
Czarne biedactwo
Schroniskowy smętek :(
Czy on jeszcze komuś zaufa?


Kategoria Góry


Rudawsko i spontanicznie

Poniedziałek, 18 września 2023 · dodano: 18.09.2023 | Komentarze 13

No dobra, znów jestem w górach. Spontanicznie i na krótko. Ale to równanie było proste: wolne + ładna pogoda = Sudety :)

Z tą pogodą oczywiście bez przesady, bo w momencie dodawania tego wpisu już leje i grzmi, ale przynajmniej dzisiaj było ładnie.

Wyjazd po odespaniu i kawie, czyli jakoś w okolicach 9:30. Aura wrześniowa, czyli po prostu fajna (w przeciwieństwie do letniej): nie za gorąco, słonecznie, choć fragmentami wietrznie.

Trasa: Jelenia Góra - Dąbrowica - Wojanów - Radomierz - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Przełęcz Karpnicka - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Łomnica - Jelenia Góra.

Od początku wiedziałem, że będzie ładnie. W końcu kierunek Rudawy :)
Słońce nad widokiem na Rudawy
Piękne wszystko - niebo, góry i drzewa
Choć nie dla wszystkich poniedziałek był udany :) Ledwo minąłem dwóch towarzyszy waćpana, bo w Dąbrowicy chód zygzakiem jest chyba obowiązujący.
Poniedziałek w górach :)
Ale też plus dla tej miejscówki: fajna "biblioteka", gdzie znalazłem dwie perełki.
Na mostku w Dąbrowicy
Kącik czytelniczy między górami
Zacne książki z kącika czytelniczego
Jeden z ulubionych tarasów widokowych, czyli droga z Radomierza do Janowic Wielkich, był w błękicie.
Panorama Rudaw i Karkonoszy
Zbliżenie na Sokoliki i pasmo Karkonoszy
Zbliżenie na Śnieżkę
No i same ukochane Janowice.
Rzeka Bóbr w Janowicach Wielkich
Górski potok w Rudawach
Na rudawskiej kładce
Tu droga w Trzcińsku.
Górska rudawska szosa
Przełęcz Karpnicka tym razem integracyjna. Bo już od wjazdu widziałem przed sobą rowerową parkę, ale że zatrzymałem się na foty...
Sokoliki dwa
Jeden z Sokolików
...to i tak ją dogoniłem :) Po pozdrowieniu zauważyłem, że goni mnie jej męska część, która towarzyszyła mi do samego szczytu, ładnie trzymając tempo, mówiąc przy okazji: "kurde, jak fajnie chwilę pokręcić z facetem. Chyba czas kupić żonie elektryka" :) Cóż, czasem rozumiem, po co są te dziwne rzeczy :)

Na koniec zwierzaki. Panda myśliwska...Spacerująca pantera
Rudawska panda :)
..ciekawskie koniki...
Zaciekawione koniki
...myszołów w wersji górskiej...
Myszołów - wersja górska
...oraz czapla w tej samej wariacji.
Czapla z Rudaw
Lajtowy, bardziej lajtowo letni niż jesienny wypad. Czyli typowa cisza przed burzą, zobaczymy jak jutro.


Kategoria Góry


  • DST 53.10km
  • Czas 01:57
  • VAVG 27.23km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z głosem ludu :)

Niedziela, 17 września 2023 · dodano: 17.09.2023 | Komentarze 10

Dzisiejszy wyjazd typowo niedzielny - leniwy i bez zacięcia. Czyli taki spoko :)

W drogę wyruszyłem lekko po dziesiątej, gdy słońce już zaczynało lekko przypiekać. Ale to i tak nic w porównaniu z letnią rzezią.

Nie wiało mocno, ale cięgle w pysk. Trochę moja wina, bo wbrew podmuchom wybrałem się na zachód, licząc na to, że kierunek wiatru się zmieni. Nic z tego.

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Żurawie spotkałem w stałym dla nich miejscu.
Parka żurawi pod drzewami
Drzewa i żuraw
Żuraw w pozycji szpiegowskiej
Wędrujący żuraw
Zebrało się na klangor
Wypatrzyłem jeszcze modraszkę.
Młoda modraszka
Oraz myszołowa.
Kołujący myszołów
Ten "peleton" najpierw wyprzedziłem, potem mnie dopadli :) Oczywiście wtedy, gdy robiłem zdjęcia i stałem.
Jakaś zorganizowana wycieczka
Klasyk słoneczny.
Klasyczne słońce na klasyku
Jeszcze dwa wątki. Tak się chodzi po lubońsku...
Chodzenie po lubońsku
...ale wyjątkowo też plusik dla tej wioski :)
Głos ludu w Luboniu. W
Prawdziwy głos ludu. W "Wiadomościach" raczej nie będzie :)




  • DST 51.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.24km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 150m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolne i wolno

Sobota, 16 września 2023 · dodano: 16.09.2023 | Komentarze 7

Dzisiaj się wyspałem. Znaczy się - wolne.

Wyjazd przed jedenastą. Pogoda niby super, bo słonecznie, ale wiatr masakrował. Znów walki nie było, bo po co?

Trasa taka sama jak wczoraj: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Dawno nie widziałem trznadla. No to mam :)
Trznadel na krzaku
W Szczodrzykowie wędkarze (dużo), ale na szczęście więcej gęgaw.
Caly zalew gęgaw
Gęgawy, gęgawy i gęgawy
Zbliżenie na gęgawy
Przeleciały też kaczki.
Lecące kaczki
A na poznańskiej Głuszynie wypatrzyłem pod drzewem żurawia z młodym.
Żurawie drzewo
Żurawie w trawie
Na deser, po południu, spacer po Dębinie.
Bajkowa Dębina




  • DST 71.50km
  • Czas 02:43
  • VAVG 26.32km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tanecznie :)

Piątek, 15 września 2023 · dodano: 15.09.2023 | Komentarze 11

W końcu nie ma upału, nie pada i da się oddychać. Super.

Wiatr dziś rzeźbił mną z każdej strony, ale żadnej miło. Nie super.

W związku z tym walki nie było. Spokojne kręcenie noga za nogą, żeby dojechać.

Trasa - wschodni klasyk: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Prócz spokojnego kręcenia było jeszcze patrzenie w niebo. Opłacało się. Bowiem za Krzyżownikami w jednym miejscu przyuważyłem aż trzy gatunki: kanię rudą, kruka i myszołowa podczas tańca :)
Wyścig kani i kruka
Duet w locie
Taniec kani z krukiem
Kania ruda zawraca
Przelatujący myszołów
Kawałek dalej, przy autostradzie, opalała się czapla siwa.
Czapla przy autostradzie
A w Szczodrzykowie sporo gęgaw...
Dużo gęgaw
...oraz nurkujący perkozek.
Nurkujący perkozek
Rowerówka tym razem spod szlabana.
Dostałem szlaban
Potem do pracy, a z pracy w ramach przerwy na chwilę na Dębinę, bo pojawił się tam "Łowca Obcych", czyli człowiek, który na zlecenie RDOŚ w Poznaniu odławia gatunki inwazyjne, a konkretnie raki luizjańskie. Niestety mogłem być tylko przez chwilę, ale oczywiście zdążyłem zadać niewygodne pytania co do losów odławianych zwierzaków. No i tak jak się obawiałem - nikt nie planuje je gdzieś przenieść, tylko kończą jako pokarm dla zwierząt lub w słoiku...Biedny rak złapany przez
Ok, człowiek miał wiedzę i swoje argumenty, bo faktycznie polują one na płazy i podobno przenoszą jakieś choroby, ale jestem przeciwnikiem jakiejkolwiek eksterminacji z powodu bycia "obcym", bo ów "obcy" o tym nie wie, tym bardziej, że zawlekł go tu człowiek. A gdy już temat zszedł na szopy, zrobiło się gorąco. Może i dobrze, że musiałem wracać :)