Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239393.10 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.50 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783193 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.10km
  • Czas 02:23
  • VAVG 26.06km/h
  • VMAX 53.10km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 144m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ale urywał!

Czwartek, 3 sierpnia 2023 · dodano: 03.08.2023 | Komentarze 8

Pisałem wczoraj, że wiało?

Pisałem.

No to kompletnie nie wiem, co dzisiaj napisać :)

Urywało łeb koszmarnie. Momentami wykręcić 20 km/h było sporym wyczynem. Cóż, podsumowałbym, że jesień idzie, gdyby ostatnimi czasy nie było to normą przez większość roku.

Nie było kombinowania z trasą, tylko kopiuj-wklej: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Chmurki wciąż rządzą :)
Zakręcona Szreniawa
Wielkopolski landszaft
Klasyk w wersji chmurka+
Drzewko pod chmurką
Malwniczo nad Trzcielinem
No i w końcu jakieś ptactwo.

Żurawie...
Żurawie pod napięciem
Żurawie trio
Dumnie spacerujący żuraw
...błotniak i myszołów...
Myszołów i błotniak
Myszolów z czymś w pazurach
...oraz czapli duet.
Czaple zajmują rogi
Odlot czapli
Czapla pikuje
Czapla leci nad zbożem
Dojazd do pracy szosą. Oczywiście... w deszczu. Co ciekawe, na drugim piętrze jeszcze nie padało, a przy wyjściu z klatki już tak. I to solidnie...




  • DST 63.10km
  • Czas 02:22
  • VAVG 26.66km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowolinkowo

Środa, 2 sierpnia 2023 · dodano: 02.08.2023 | Komentarze 5

W końcu dzień bez opadów. Dziwnie jakoś :)

Za to wiało tak, jak ostatnio, czyli paskudnie.

Z pozytywów: mam już przerzutki z tyłu w szosie, bo wleciała nowa linka i pancerz. Też dziwnie jakoś :)

Znów klasyk antyluboński: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Łaaaaaadne niebo dzisiaj było.
Barwy sierpnia
Niebo nad okolicami Szreniawy
Dynamiczna rowerówka
Przeleciała nada mną kania ruda. Nawet pięknie zapozowała. Ja nawet się zatrzymałem i zdążyłem wyjąć aparat. I wycelować. Tylko że zdjęcia nie wyszły, a ptak odleciał. Dopiero po fakcie okazało się, że w plecaku przestawiło mi się autofocusa na tryb manualny, więc w locie mogłem co najwyżej... pomachać przez te kilka sekund. No pech.

Zamiennie para żółwików :)
Para opalających się żółwi
A dojazd Czarnuchem, bo przez las.
Mostek na poznańskiej Dębinie




  • DST 63.10km
  • Czas 02:31
  • VAVG 25.07km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wylewnie

Wtorek, 1 sierpnia 2023 · dodano: 01.08.2023 | Komentarze 16

Tak, jak słabo zakończył się lipiec, tak samo rozpoczął sierpień.

Czyli deszczem. 

Padało od rana, ale około dziewiątej przestało - jupi. Szybko na Czarnucha, a w głowie liczenie na cud, że wrócę o suchej stopie. No nie zdarzył się - ostatnie kilkanaście kilometrów to kręcenie w ulewie, jakiej ostatnio nie zaliczyłem. Po powrocie mogłem robić za przenośne jezioro, a najbardziej zadowolona była pralka.

Trasa to rzadko wykonywane kondominium: Poznań – Luboń – Łęczyca – Puszczykowo – Mosina – Krosinko – Dymaczewo Stare – Dymaczewo Nowe – Łódź – Witobel – Stęszew – Dębienko – Trzebaw – Rosnówko – Szreniawa – Komorniki - Luboń - Poznań.

Póki nie padało, udało się uchwycić motyw z mojego ulubionego szlaku Mosińskiej Kolei Drezynowej.
Tory Mosińskiej Kolei Drezynowej
Tak też można :)
A tak z grubsza wyglądała cała reszta drogi:
Znów ten cholerny deszcz...
Zdjęć zwierzaków z oczywistych względów brak, więc zaległa czapla, która postanowiła zostać serduszkiem :)
Czapla udaje serduszko :)
Do pracy o dziwo rowerem, bo nagle lać przestało. Oszaleć można.




  • DST 62.50km
  • Czas 02:30
  • VAVG 25.00km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rezerwówka

Poniedziałek, 31 lipca 2023 · dodano: 31.07.2023 | Komentarze 6

Dzisiaj awaria szosy okazała się przydatna, paradoksalnie.

Czemu? Bo padało, nie od samego startu, a gdzieś tak od piątego kilometra, niezbyt mocno, ale jednak. Było to pewne zaskoczenie, bo pogodynki w swoich fusach zapowiadały jakiekolwiek upierdliwości około piętnastej, nie dziewiątej rano, ale że mocno wiało, to wolałem wybrać Czarnucha niż męczyć się z nieistniejącym napędem. Tym samym tyłek po powrocie miałem suchy.

Trasa znów antylubońska: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Tak jak wspominałem już wcześniej, z utęsknieniem czekałem na baloty. Czemu? A temu :)
Zbliżenie na myszołowa
Balot z myszołowem
Myszołowy to główni ich beneficjenci. Miłośnicy przyrody w sumie też :)

Była też krówka ;)
Krówka z sierścią widoczna z wiaduktu :)
Ale z sierścią, do tego na dole wiaduktu, więc zdjęcie jedynie z oddali.

No i dwie rowerówki, z miejsc, gdzie wyjątkowo było w miarę sucho.
Zachmurzony klasyk
Na śmieszce koło Szreniawy
Dystans z dojazdem... szosą, bo do serwisu. Wczoraj byłem na myjce - niepotrzebnie. Nie przemyślałem tego :)




  • DST 52.20km
  • Czas 01:58
  • VAVG 26.54km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 109m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z napędem 2x1

Niedziela, 30 lipca 2023 · dodano: 30.07.2023 | Komentarze 13

Niedziela pod znakiem wyspania. Tak, dziwny stan :)

Wyjazd lekko po jedenastej. Temperatura całkiem fajna, ale niestety mocno wiało. A biorąc pod uwagę, że aktualnie w szosie mam napęd 2x1, nawet nie miałem zamiaru walczyć, bo z tyłu nawet nie mogłem zmienić zębatki na stale na lżejszą - i tak spadała na najniższą. Na podjazdy, choćby pod wiadukty, słaba opcja :)

Trasa to dopracowany antyluboński zachodni klasyk: Poznań - Plewiska - Komorniki - - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Niewiele się działo. Ale przynajmniej ładnie było :)
Sielankowe Lisówki
Dwa koła i dwa baloty
Ze zwierzaków jedynie ledwo widoczny w zbożu kopciuszek.
Kopciuszek w zbożu
Po południu Dębina, gdzie znów trafiła mnie burza. Mam to szczęście :) Tu zdjęcie na kilkanaście minut przed nawałnicą:
Dębina na kilkanaście minut przed burzą
Na koniec wczorajszy zimorodek. Każde spotkanie cieszy jak pierwsze :)
Zimorodek z poznańskiej Dębiny




  • DST 21.20km
  • Czas 00:50
  • VAVG 25.44km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wpław na Tour de Pologne :)

Sobota, 29 lipca 2023 · dodano: 29.07.2023 | Komentarze 11

Druga część wolnej soboty była starannie zaplanowana.

Po szosowym wyjeździe nastąpił spacer z Kropą, a w międzyczasie śledzenie relacji z pierwszego etapu Tour de Pologne, który w końcu znów zawitał do Poznania. Ponad 180 kilometrów objazdówki po w większości znanych mi terenach - nie mogłem odpuścić.

Wyliczyłem sobie, że jakoś przed szesnastą zawitają tam, gdzie najwygodniej będzie mi przyuważyć kolarzy z najwyższej światowej półki, czyli w Wirach lub Komornikach. Pierwotnie chciałem podjechać szosą, ale awaria przerzutki wymusiła Czarnucha. I to był jedyny plus defektu, bo jak się okazało, rower MTB był jedyny słuszny. No dobra, wodny pasowałby jeszcze bardziej :)

Bowiem w Luboniu nagle zaczęło kropić, potem grzmieć, a w końcu lać. To była istna ulewa! Do tego stopnia, że musiałem schować się w sklepie spożywczym, gdzie skrył się cały przekrój społeczeństwa: od klasycznego żula przez motocyklistę aż po panią, która codziennie jeździ rowerem (holendrem) od 20 do 50 kilometrów, przez cały rok. Czyli towarzystwo doborowe, dzięki któremu jakoś przetrwałem masakrę bez nudy.

Jednak jeśli chciałem zdążyć, musiałem kiedyś ruszyć. Na szczęście już lało się z nieba słabiej, ale i tak musiałem zredukować miejsce, gdzie chciałem zrobić fotki do ronda w Komornikach. W sumie wyszło idealnie, bo gdy przyjechał wyścig, akurat zaczęło się przejaśniać, kawałek wcześniej jeszcze panowała ciemność.

Kibice dopisali, jeden uraczył mnie tekstem "ale pan jedzie nie w tym kierunku", bo oczywiście jechałem w pełnym stroju, inna pani udostępniła kawałek koszuli spod kurtki, żebym przetarł obiektyw, jednym słowem - sielanka :)

No i uważam, że warto było zmoknąć, żeby dostać całą sekundę na uchwycenie kolarskiego giganta oko w oczy. Cała śmietanka jak na dłoni :)
Czoło Tour de Pologne na wysokości Komornik
Reszta ujęć. Najpierw dojazd i wybrane miejsce...
Rowerem na TdP - mam za swoje :)
Oczekiwanie w deszczu na TdP
...a potem już tylko smaczki najlepszego polskiego wyścigu :)
Zapowiedź TdP
To też w sumie wyścig :)
Pozdrowienia dla kibiców
Bombowy przejazd
W oku kamery
Tour de Pologne i kibice
Bestia nadciąga :)
Maruder z Bora :)
Wrażenia? Super impreza, zorganizowana na najwyższym światowym poziomie. Kilka minut po przejeździe kolumny wszystko było ogarnięte, koło mnie zatrzymał się nawet wóz, żeby odciąć oznaczenie na słupie, do tego gdy kawałki plastiku spadły na trawę, od razu zostały podniesione i zabrane.

Jak pewnie już pisałem wiele razy, nie lubię wszelkich amatorskich wyścigów, nie rozumiem ich i w sumie mnie wkurzają. W tym przypadku wielki plus, tym bardziej, że Wielkopolska została pięknie pokazana w kamerach.

No i warto było zmoknąć :)

Powrót na Dębiec przez Wiry i Luboń.




  • DST 53.30km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.05km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na ostrym kole

Sobota, 29 lipca 2023 · dodano: 29.07.2023 | Komentarze 15

Dzisiaj wyjątkowo będą dwa wpisy :)

Ten klasyczny, szosowy, niestety z przykrą niespodzianką - od samego wyjazdu czułem, że coś nie tak jest z tylną przerzutką, biegi jakoś początkowo jeszcze działały, ale w pewnym momencie manetka całkowicie przestała reagować na moje próby. Szukałem przyczyny jadąc, ale w końcu musiałem się zatrzymać (w tym czasie wyprzedził mnie jakiś inny szoszon, lekki wstyd) i zrobić mały przegląd. No i szybko znalazł się winny - pękła linka, do tego tak mocno, że przebiła pancerz :(

Nie pozostało mi nic innego, jak kręcić na prawie ostrym kole, czyli w wariacji 2x1. W międzyczasie zadzwoniłem do znajomego serwisu, gdzie wstępnie umówiłem się na przyszły tydzień. Oby nie okazało się, że to coś poważniejszego.

Trasa zachodnia, klasykowa, ale tym razem z Luboniem, bo musiałem coś obczaić, o czym w kolejnym wpisie :) Czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Zwierzaki nawet były, w przeciwieństwie do biegów :) Znajomy żółw bardzo chce być błotny :)
Żółw bardzo chce być błotnym :)
Dymówka próbowała obgryzać paznokcie :)
Dumna dymówka
Dymówka próbuje obgryzać paznokcie :)
No i odkryłem, że jeden z bocianów z Palędzia nie ma... nogi. Serio, nie stał na jednej, bo tak lubi, ale po prostu drugiej brak. Co najlepsze, chyba nawet o tym nie wie. Niesamowite, dzielny zwierzak.
Bocian z... jedną nogą. Naprawdę
No i rowerówka. Jeszcze w słońcu. Z naciskiem na "jeszcze"...
Pogodny poranek na klasyku
TUTAJ drugi wpis, który właśnie udało mi się sklecić :)




  • DST 52.10km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 42.70km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 181m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nieglut deszczowy

Piątek, 28 lipca 2023 · dodano: 28.07.2023 | Komentarze 10

Zapomniałem wczoraj napisać, że dzisiaj ma padać i może być ciężko z kręceniem. W sumie nawet o tym nie wiedziałem, bo nie miałem czasu sprawdzać prognoz :)

No i od rana lało. Nie padało, a lało. 

Już myślałem, że dzisiaj nici z jazdy, a tu niespodzianka - przed dziesiątą przerwa. Od razu na Czarnucha i w planach glut, bo na więcej czasu nie było.

Trasa klasyczna na takie wypadki: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Byłem pewien, że na tym dziś skończy się przygoda z dwoma kółkami, a tu niespodzianka - wyszło nawet słońce. Więc szybkie ogarnięcie siebie i psa oraz dokręcenie do pięciu dych. Początkowo przez Dębinę, a potem Wartostradą do styku z Hlonda, tam nawrotka i do centrum. Oczywiście ostatnie 10 kilometrów w... deszczu. Zapasowe ciuchy zostawione w pracy znów się przydały :)

Fotki. Ragnarok nad Szachtami...
Ragnarok nad poznańskimi Szachtami
...obok zmarznięta śmieszka...
Śmieszka na latarni
...klasyk pod chmurką...
Chwila po deszczu na klasyku
...początek jazdy...
Początek jazdy - za sucho to nie było :)
...Luboń rozkopany przez jakiś Burdomel :)...
Burdomel rozkopał Luboń :)
...Dębina...
MTB-owo po Dębinie
Pędem przez las
Warta i poznańska Dębina między deszczami
...i Wartostrada.
Już wiedziałem, że suchy do pracy nie dojadę
Katedra za zakrętem
Ustąpiłem pieszym
Wartostrada w deszczu
Kasztanowa aleja
Był jeszcze mural na schodach. Schoral? :)
Mural na schodach. Schodal? :)
Zwierzaków prawie brak, bo nie brałem porządnego aparatu, ale w zamian uchwycony telefonem na Dębcu trenujący i uśmiechnięty UAE Team Emirates, w tym Pascal Ackermann :) Jakoś nie jechali śmieszką :)
UAE TEAM EMIRATES jedzie sobie przez poznański Dębiec :)




  • DST 57.10km
  • Czas 02:06
  • VAVG 27.19km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 133m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świrostakowo :)

Czwartek, 27 lipca 2023 · dodano: 27.07.2023 | Komentarze 10

Dzień świra, czy tam świstaka, trwa. Pobudka, kawa, rower, pies, praca. A pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu śmigałem po górkach...

No nic, robić trzeba, żeby jakoś żyć :)

Trasa z patentem antylubońskim: Poznań - Plewiska - Komorniki - - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

W sumie fajnie było, mimo że wiało. Bo nie było upału, tylko idealne jak na lato 20 z małym plusem.

Żniwa się zaczęły i od razu żurawie znów widać. Miło :)
Zamyślony żuraw
Spacerujący żuraw
Żuraw od tyłu
Żuraw schowany w trawie
Parka żurawi spod Dopiewca
Za to uciekł mi błotniak stawowy...
Odlatujący błotniak stawowy
Ulubione bagienko wciąż pięknie się prezentuje.
Rowerówka z Trzcielina
Bagienko w Trzcielinie
Podobnie jak niebo nad Dębiną.
Pastele nad poznańską Dębiną
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 57.20km
  • Czas 02:06
  • VAVG 27.24km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 111m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lusowski szorcik

Środa, 26 lipca 2023 · dodano: 26.07.2023 | Komentarze 3

Jak to fajnie, gdy nie ma upałów!

Jak to niefajnie, że chmury w każdym momencie grożą urwaniem. Na szczęście obyło się bez :)

Wyjazd poranny, oczywiście.

Trasa: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Czasu mało, bo w pracy urwanie głowy, więc tylko fotki. Najpierw Lusowo i łyska...
Kawałek nieba nad Jeziorem Lusowskim
Łódka i uciekająca kaczka
Lusowska rowerówka
Krzycząca łyska
Inne ptaki. Dziwnie spore stado czapli...
Solidne stado czapli
Odlatujące czaple
...potrzeszcz...
Potrzeszcz na drucie
Śpiewający potrzeszcz
...oraz dzierlatka.
Dzierlatka drze dzioba
Dzierlatka z lewego profilu
Dystans z dojazdem do roboty, Czarnuchem, na wszelki wpadek.