Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 248244.23 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 809081 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2026

Dystans całkowity:1798.63 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:69:03
Średnia prędkość:26.05 km/h
Maksymalna prędkość:62.20 km/h
Suma podjazdów:5909 m
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:58.02 km i 2h 13m
Więcej statystyk
  • DST 63.90km
  • Czas 02:22
  • VAVG 27.00km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 90m
  • Sprzęt Magnat
  • Aktywność Jazda na rowerze

2+2

Piątek, 21 sierpnia 2026 · dodano: 21.08.2026 | Komentarze 1

Dzisiaj zrobiło się nawet ładnie i słonecznie, do tego ciepło, ale nie za ciepło. 

Ideał? Gdyby nie to, że wiało mi ciągle w pysk, być może :)

Wyjazd z tych, do których zbierałem się zdecydowanie za długo, ale w końcu się udało. Jakoś.

Trasa ponownie zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Kolejna rodzinka żurawi spotkana, tym razem w konfiguracji 2+2.
Klangor na dwa żurawie
Żurawiowa rodzinka
Klangor młody i stary
Rowerówka z klasyka:
Jak zwykle na klasyku
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 63.10km
  • Czas 02:25
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 114m
  • Sprzęt Magnat
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kocia apokalipsa :)

Czwartek, 20 sierpnia 2026 · dodano: 20.08.2026 | Komentarze 0

Wieje, wiało, będzie wiać i pewnie nie przestanie. Cóż zrobić. Dzisiaj było tak samo. Jeden, dość ważny plus - nie było upału. Hurra.

Wyjazd oczywiście poranny, bez siły, weny i woli walki. Jak zwykle :)

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Apokalipsa na niebie była :)
Lekko apokaliptycznie
Szosa słonecznikowa
Gdy zatrzymałem się w Żabce, żeby kupić coś do jedzenia, zostałem kupiony. Ja, nie jedzenie :) Przez kotka.
Ktoś tu czeka na głaskanie
Kotek serwisant
Komuś tu dobrze :)
Pod bródką najlepiej
Kocie drapanko
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 63.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 26.25km/h
  • VMAX 50.10km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt Magnat
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gąsiorkowo

Środa, 19 sierpnia 2026 · dodano: 19.08.2026 | Komentarze 0

Dzisiaj już nie padało. Bardzo miło ze strony deszczu, że się nie pojawił :)

Za to wiało paskudnie. Bardzo niemiło.

Wyjazd poranny, znów wracam bowiem do kieratu i niewyspania.

Trasa klasycznie zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Tachałem ze sobą aparat tylko po to, żeby na jednym z pól wypatrzeć gąsiorka. Zawsze po coś :)
Gąsiorek przy drodze
No a generalnie ładnie było, bo wiatr - co widać po chmurkach - robił swoje na niebie.
Balotowo-widokowo
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 64.40km
  • Czas 02:28
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 80m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Deszczowy zaskok

Wtorek, 18 sierpnia 2026 · dodano: 18.08.2026 | Komentarze 1

Miało nie być deszczu. A był. I zaskoczył mnie, bo już miałem ruszać, a tu "niespodzianka".

Na szczęście się ogarnął i mogłem startować, choć już lekko spóźniony. A aura nie pomagała w nadrabianiu czasu, bo wiało jak cholera i ślisko było. Więc nie nadrabiałem.

Trasa zachodnia, w tę i z powrotem: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko, gdzie nastąpiła nawrotka.

Jedno symboliczne zdjęcie.
Szosa i polna droga
Dystans z dojazdem do pracy. Wziąłem aparat, więc udało się w tej szarzyźnie wypatrzyć czaplę-akrobatkę :)
Czapla w locie
Czapla na czubku drzewa




  • DST 53.20km
  • Czas 01:59
  • VAVG 26.82km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 141m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Regularny koszmar

Poniedziałek, 17 sierpnia 2026 · dodano: 17.08.2026 | Komentarze 0

Nastąpił regularny powrót do pracy. Koszmar.

W związku z tym musiałem sobie przypomnieć jak to jest wstawać wcześnie, nie wysypiać, spieszyć i jeszcze kilka paskudztw. Rzyg.

Wyjazd na wschód, bo niby stamtąd wiało, a realnie jak zwykle ciągle dostawałem powiewem w pysk,

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Skrzynki - Borówiec - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Rano było jeszcze nawet słonecznie i ładnie.
Wciąż na żółto i niebiesko
A to... Poznań :)
Bryczka w Poznaniu
Do pracy rowerem nie jechałem, bo na wieczór zapowiadano opady.




  • DST 52.23km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.49km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 85m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Późnodeszczowo

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 16.08.2026 | Komentarze 0

Nie patrzyłem wczoraj na prognozy - błąd. Jestem co prawda pewnie trochę wytłumaczony, bo najpierw omdlenie "na ostro", a potem dogorywanie w upale, ale jednak jestem zły, bo mogłem wstać wcześniej, gdybym wiedział. A tak, gdy już zdecydowałem się na ogarnianie, zaczęło padać. A potem lać. I tak przez cały poranek i wczesne popołudnie.

Na szczęście jakoś przed szesnastą udało się wyjechać, i to nawet szosą. W fajnej temperaturze, w końcu. Jednak cisnąć mi się nie chciało, więc spokojnie zrobiłem te swoje pięć dyszek. 

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Sierpień pełną gębą:
Baloty w miejscu kultowym
Smutno na klasyku
Rodzinkę żurawi udało się spotkać.
Rodzinka żurawi
Młody i niemłody żuraw
Co do wczorajszej akcji - paluch się goi, lekko boli tyłek, bo na niego wczoraj upadłem :)




  • DST 51.80km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.26km/h
  • VMAX 60.20km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Podjazdy 197m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Omdleniowo

Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 5

Miałem dzisiaj ruszyć wcześnie z powodu upałów i nawet by się pewnie udało, gdyby nie coś, co mi się jeszcze nie zdarzyło. Musiał być ten pierwszy raz...

Wszystko szło dobrze. Wstałem, nastawiłem kawę, a gdy sięgałem po cukier, żeby dosypać do cukierniczki, zauważyłem niedomkniętą, przeładowaną szufladę w kuchni. Chciałem jakoś upchnąć to, co w środku, włożyłem lewą łapę i... trafiłem paluchem na jedyny niezabezpieczony kawałek mega ostrego noża. Poczułem ból, krew zaczęła się lać ciurkiem, poleciałem więc szybko do łazienki pod zimną wodę i obserwowałem jak wylatuje ze mnie jej coraz więcej i przestać nie chce. Chciałem sięgnąć po plastry i w tym momencie poczułem jak odpływam/mdleję. Po chwili ocknąłem się leżąc na ziemi, zacząłem wstawać, akurat w momencie gdy wpadła do łazienki zaniepokojona żona. Nie wiem ile leżałem, pewnie krótko, ale wrażenie było kosmiczne - nagle mnie nie było. Oczywiście podłoga i zlew uwalony na czerwono, ja byłem podobno strasznie blady i w zimnych potach, na szczęście rana zaczęła się zasklepiać, więc udało się nalepić plaster, a ja stanowczo odmówiłem jazdy na SOR. Zostałem więc wysłany do pokoju pod wiatrak i jakoś dochodziłem do siebie. 

Nie reaguję źle na samą krew, musiał to więc być wynik jej utraty w zbyt szybkim tempie. Pamiętam nawet, że o tym myślałem zanim upadłem. Finalnie zacięcie jest spore, ale bez tragedii, zagoi się. Zjadłem pól tabliczki czekolady oraz banany, wypiłem mocną kawę i tak czekałem aż wrócą mi kolory na pysk i będę w stanie spokojnie myśleć co dalej. Tak zeszło do trzynastej, gdy poczułem się na tyle ok, że postanowiłem spokojnie ruszyć na rower. 

Był jeden problem - ukrop. Prawie cztery dychy. Nie brałem więc aparatu, jechałem ostrożnie, na wszelki wypadek bardziej oswojoną przez lata szosą, i jakoś wykręciłem te pięć dych. O dziwo nie było najgorzej.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Mosina, tam wdrapanie się na Osową Górę i powrót swoimi śladami.

Dawno nie było mnie w górach, stęskniłem się :) Kolarz dostał ujęcie gratis, a ja się rozpędziłem do 60 plus.
Pożegowska i wspinający się kolarz
Stęskniłem się za podjazdami
Nie ma już wieży widokowej :( Podobno ma powstać nowa.
Na Osowej Górze
Ze zwierzaków koniki z Rogalinka.
Koniki z Rogalinka
Spojrzenie na konie
No i dowód na rzeź.
Prawie 40 stopni w słońcu... :/
Dziwny to był dzień, w większości stracony, bo po powrocie nie za bardzo mogłem się zabrać za cokolwiek. Tak jak napisałem - ciekawe doświadczenie za mną, wręcz metafizyczne, ale więcej nie chcę go powtarzać.




  • DST 51.60km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.16km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt Magnat
  • Aktywność Jazda na rowerze

Płasko

Piątek, 14 sierpnia 2026 · dodano: 14.08.2026 | Komentarze 2

Już na płaskim. Wróciłem niby wypoczęty, a padam na ryj :)

Wyjazd po odespaniu, takim porządnym. W końcu.

Znów gorąco i znów wieje. W pysk. Poznań :)

Z atrakcji: jeden debil, który specjalnie wyprzedził mnie na gazetę cisnąc na oko stówą w zabudowanym, a do tego jeszcze włączył spryskiwacz. Ot tak, po prostu, bo jechałem ulicą, na której nawet nie było żadnej śmieszki. Polska.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Moje ulubione zdjęcie do rowerówek, czyli mostek na poznańskiej Głuszynie.
Na moście w poznańskiej Głuszynie
Tachałem aparat, ale tylko po to, żeby w oddali jedynie symbolicznie uchwycić niewyraźnie żurawia.
Żuraw w trawie




  • DST 51.70km
  • Czas 02:14
  • VAVG 23.15km/h
  • VMAX 62.20km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 426m
  • Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miedziankowo

Czwartek, 13 sierpnia 2026 · dodano: 13.08.2026 | Komentarze 0

Dzisiaj w miarę lajtowy wypad w Rudawy. Czas było się powoli żegnać z górami, a najlepiej z tymi ulubionymi :)

Trasa: Jelenia Góra - Dąbrowica - Wojanów - Bobrów - Trzcińsko - Janowice Wielkie - Miedzianka - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Przełęcz Karpnicka - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Łomnica - Jelenia Góra.

Wspiąłem się (to dobre określenie) do Miedzianki, słynnego miasteczka, które przestało istnieć. Opisywałem je tu wielokrotnie. Niestety w remoncie jest taras w browarze, więc nie było jak zrobić dobrego zdjęcia na Sokoliki. Za to wpadł godny fałmaks :)

Z ciekawostek: pogadałem chwilę z rowerzystą z sakwami z... Olsztyna i powiedziałem mu, gdzie warto jeszcze skręcić w drodze do Wlenia. Obiecał, że z porad skorzystał. I zauważyłem na jednej ze skał... swastyki. Dziwne, że dopiero teraz, ale lepiej późno, niż wcale. Ciekawe czy to te historyczne, czy może robota współczesnych nazioli?

Zdjęcia:
Malownicza rzeka Bóbr
Skała ze swastykami
Zbliżenie na swastyki
Pod Sokolikami
Pod Browarem Miedzianka
Tablica informacyjna o Miedziance
Ty był kiedyś rynek w Miedziance
Widok na Rudawy
Spojrzenie na Śnieżkę
Myszołów na balocie


Kategoria Góry


  • DST 51.50km
  • Czas 02:14
  • VAVG 23.06km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 531m
  • Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do kompletu

Środa, 12 sierpnia 2026 · dodano: 12.08.2026 | Komentarze 1

Była już Szklarska, były Rudawy, do kompletu brakowało mi Karpacza i Kowar. Dzisiaj zaliczyłem :)

Co prawda Karpacz tylko liznąłem, bo jak zobaczyłem ogromne korki wjazdowo-zjazdowe, to mi się odechciało, ale jednak. Za to Kowary objechałem całe, łącznie z obwodnicą.

Trasa to najpierw Rudawy (Jelenia - Dąbrowica - Łomnica - Karpniki - Strużnica - Gruszków - Kowary), potem już Karkonosze (Ścięgny - Karpacz - Miłków - Michałowice - Łomnica - Jelenia). Faaaaajnie było, znów bez zajmowania się średnią, tylko spokojna wspinaczka. A było gdzie się wspinać :)

Wiało :)

Fotki z grubsza po kolei:
Rudawy i baloty
Młode i stare łabędzie
Na szczycie w Gruszkowie
Widok z przełęczy pod Średnicą
Podjazd konkret
Kręta trasa Przełęczy Kowarskiej
Ławeczka z widokiem na Śnieżkę
Śnieżka spod Karpacza
Karkonoski landszaft
Deptak w Kowarach
Kochankowie w Kowar
Yoda i Nazgul
Śnieżka w słońcu
Dobrze mi było :)


Kategoria Góry