Panowanie
Środa, 11 grudnia 2024
· Komentarze(13)
No nie ma lekko pod koniec roku. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami - bo nawet jeśli pogoda w sumie nie jest najgorsza, to zaczynają się problemy.
Tym dzisiejszym była... pana. Fakt, dawno nie doświadczana. Ale ta okazała się mega dziwna. Gdy koło zaczęło mi falować i musiałem zająć się przydrożnym serwisem, sądziłem, że zajmie mi to maks 10-15 minut, tym bardziej, że szybko ustaliłem przyczynę: prawie najgorszy wymiar kary, czyli nie zmęczenie gumy życiem, ale przebicie opony w dwóch miejscach przez jakieś ostre kamyki. Co znów pokazuje, że nawet "antyprzebiciowe" kapcie znanych marek (tu akurat Michelin) też łatwo pokonać. Ok, już byłem świadomy, że jak już ogarnę temat, to dalej nie ma się co pchać, tylko taktycznie lepiej zawrócić do Poznania (a byłem w Chomęcicach, prawie 20 km od domu) i ewentualną dokrętkę wykonać już tam, bo doświadczenie mnie nauczyło, że nawet jak się oczyści gumę od środka, to i tak zostanie jakaś zadra, która może regularnie gwarantować kolejne awarie. Problem w tym, że za cholerę nie mogłem napompować nowej dętki - udawało się to, gdy jeszcze nie była założona, a gdy już siedziała sobie grzecznie na kole, to powietrze jakby zastrajkowało. Mogła to być wina wentyla, mogła samej pompki, nie wiem. W każdym razie dopiero po ponad pół godzinie udało mi się dobić jakoś do 2 czy 3 barów i tak z półflakiem (na szczęście z przodu), dopełzłem do domu, zabijając po drodze całą średnią. No ale ważne, że dojechałem, miałem lekki zapas czasu, więc użyłem pompki stacjonarnej i wykręciłem brakujący dystans na Wartostradzie. Dało się, ale i tak jechałem z duszą na ramieniu. Czy tam w okolicach widelca :)
Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań - dokrętka Wartostradą z zahaczeniem o Dębinę.
Zdjęcia najpierw te sympatyczne, czyli sarenki...



...oraz Most Jordana, Katedra i ogólnie poznańska Śródka...



...by zakończyć znienawidzonym kadrem.

Nowe opony już zamówione.
Do pracy pojechałem na wszelki wypadek Czarnuchem.
Tym dzisiejszym była... pana. Fakt, dawno nie doświadczana. Ale ta okazała się mega dziwna. Gdy koło zaczęło mi falować i musiałem zająć się przydrożnym serwisem, sądziłem, że zajmie mi to maks 10-15 minut, tym bardziej, że szybko ustaliłem przyczynę: prawie najgorszy wymiar kary, czyli nie zmęczenie gumy życiem, ale przebicie opony w dwóch miejscach przez jakieś ostre kamyki. Co znów pokazuje, że nawet "antyprzebiciowe" kapcie znanych marek (tu akurat Michelin) też łatwo pokonać. Ok, już byłem świadomy, że jak już ogarnę temat, to dalej nie ma się co pchać, tylko taktycznie lepiej zawrócić do Poznania (a byłem w Chomęcicach, prawie 20 km od domu) i ewentualną dokrętkę wykonać już tam, bo doświadczenie mnie nauczyło, że nawet jak się oczyści gumę od środka, to i tak zostanie jakaś zadra, która może regularnie gwarantować kolejne awarie. Problem w tym, że za cholerę nie mogłem napompować nowej dętki - udawało się to, gdy jeszcze nie była założona, a gdy już siedziała sobie grzecznie na kole, to powietrze jakby zastrajkowało. Mogła to być wina wentyla, mogła samej pompki, nie wiem. W każdym razie dopiero po ponad pół godzinie udało mi się dobić jakoś do 2 czy 3 barów i tak z półflakiem (na szczęście z przodu), dopełzłem do domu, zabijając po drodze całą średnią. No ale ważne, że dojechałem, miałem lekki zapas czasu, więc użyłem pompki stacjonarnej i wykręciłem brakujący dystans na Wartostradzie. Dało się, ale i tak jechałem z duszą na ramieniu. Czy tam w okolicach widelca :)
Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań - dokrętka Wartostradą z zahaczeniem o Dębinę.
Zdjęcia najpierw te sympatyczne, czyli sarenki...



...oraz Most Jordana, Katedra i ogólnie poznańska Śródka...



...by zakończyć znienawidzonym kadrem.

Nowe opony już zamówione.
Do pracy pojechałem na wszelki wypadek Czarnuchem.









































































