Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2024

Dystans całkowity:1748.65 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:69:27
Średnia prędkość:25.18 km/h
Maksymalna prędkość:62.50 km/h
Suma podjazdów:6299 m
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:56.41 km i 2h 14m
Więcej statystyk

Góry pod chmurami

Sobota, 21 grudnia 2024 · Komentarze(11)
Kategoria Góry
No to czas na górki. Co prawda krótko i zerkając na prognozy pogody kręcenia będzie mało, ale przynajmniej dzisiaj się udało :)

Wyjazd po odespaniu, bo przyjazd późny. Czyli start o dziesiątej.

Gór co prawda widać za bardzo nie było, ale coś tam udało się przyuważyć, głównie chmury :) Jak na grudzień i tak było pięknie.

Trasa kombinowana, bo czas naglił, głównym celem była Szklarska Poręba, ale tym razem nie Górna, tylko Dolna, która - kto podjeżdżał, ten wie - jest o wiele bardziej wymagająca. Kilometr z podjazdami 10%-15% to poezja, polecam :) Czyli: Jelenia Góra - Cieplice - Wojcieszyce - Piechowice - Szklarska Poręba Dolna - Piechowice - Wojcieszyce - Cieplice - Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - Czarne - Jelenia Góra.

Fotek tylko kilka, bo nie za bardzo była chęć się zatrzymywać, a przebłysków mało. Jednak parę wyszło :)
Karkonosze pod słońcem
Karkonosze pod chmurami
Rowerówka pod górskim słońcem
Chojnik na tle Śnieżki
Stawy Podgórzyńskie niestety wysuszone :(
Wyschnięte Stawy Podgórzyńskie
Czapla biała trafiona :)
Czapla biała w stawie
No i dowód na fajny podjazd :)
W swoim żywiole :)
Na sprawdzenie większej ilości zdjęć czasu nie mam, ale pewnie kiedyś wkleję :)

Jak na rzeź, która miała być, było całkiem fajne. Wiało mocno, średnia nie istniała, ale za duży plus uznaję dzisiejszy fał maks :)

Jutro niestety deszcz łamany na śnieg łamany na wichurę. A do tego niedziela zaplanowana. Kręcenia może nie być :(

Słoneczna rzeź

Piątek, 20 grudnia 2024 · Komentarze(3)
Dzisiaj krótko, bo nie mam za bardzo czasu. Jakbym kiedykolwiek go za dużo miał :)

Wyjazd poranny, przy o dziwo słonecznej aurze. Coś tu nie pasuje.

A, no tak, pasowało jedno - wietrzysko :/ Znów jedna wielka masakra, kompletnie mordująca jakąkolwiek chęć do jazdy. Oraz oczywiście średnią.

Trasa polna: Poznań - Plewiska - Komorniki - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Fotek tylko kilka. Rowerówki i przyuważone sarenki.
Klasyk z Lisówek
Słoneczna rowerówka
Odpoczywające sarenki
Sarenki zaczęły być czujne
No i tyle :) Wracam do nieposiadania czasu.

Ładnociągłość

Czwartek, 19 grudnia 2024 · Komentarze(14)
Kolejny - o dziwo - ładny poranek. Miło.

Po południu już padało, czyli normalność wróciła :)

Wyjazd w okolicach dziewiątej, na zachód, oczywiście pod wiatr.

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wspomniana ładność:
Poranna ładność
Ładna rowerówka
Moja największa dzisiejsza radość - ziomek się pojawił i czekał. Dawno go nie było, już się martwiłem. Uff :) Glaskanko było obowiązkiem.
Dawno się nie widzieliśmy :)
Były jeszcze żurawie...
Kolejna żurawia rodzinka
...oraz kruk incognito :)
Kruk incognito
A do pracy Czarnuchem, bo przy okazji wpadłem na serwis. Od pewnego czasu bowiem już bałem się jeździć tym rowerem, bojąc się, że amortyzator skończy w tysiącach kawałków. Dźwięki z niego wydobywały się kosmiczne, to już był ostatni dzwonek. Zresztą wystarczy spojrzeć jak wyglądał po dwudziestu kilku tysiącach kilometrów przejechanych w najgorszym syfie :)
Chyba już najwyższy czas na wymianę amora :)
Przeszczep się udał. Oczywiście wziąłem budżetówkę, bo inwestować w ten rower już nie ma sensu, ale jestem zadowolony, że przynajmniej ta część mi nie odpadnie :)
Po przeszczepie amora

Ciastkowo

Środa, 18 grudnia 2024 · Komentarze(5)
Dzisiaj - szok i niedowierzanie - pojawiło się słońce na niebie. Jeden dzień, ale zawsze coś.

Ciągle wiało, może minimalnie mniej. Z naciskiem na "minimalnie".

Miałem misję - odebrać specjalne "koszerne" (czyli bezglutenowe) ciasto z Komornik. Misja zakończyła się sukcesem.

Trasa zachodnia, tak skonstruowana, żeby nie telepać się ze słodkościami przez kilometrów czterdzieści, a tylko przez dziesięć: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Luboń - Poznań.

Oto słońce:
Znów kawałek słońca
Oczywiście na Dębinie ;)
Rano na Dębinie
A rządziły dzisiaj żurawie. Dużo żurawi.
Solidne żurawie stado na polu
Żurawie na polu
Żurawie pod lasem
Rodzinka żurawi na tle lasu
Przelatujące żurawie
Dystans z dojazdem do pracy.

Wietrzna powtórka

Wtorek, 17 grudnia 2024 · Komentarze(4)
Wietrznych czasów ciąg dalszy.

Z grubsza wiało tak samo jak wczoraj i było tak samo paskudnie, ale trochę cieplej. Mogę uznać się za mistrza w wyszukiwaniu pozytywów :)

Trasa też idealnie wczorajsza: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Różnica taka, że dzisiaj zdecydowałem się na wyjazd szosą. Jak cierpieć, to na całego :)

Największym sukcesem jest to, że dojechałem cały. O średnią oczywiście nie walczyłem.

Szaro-bure fotki:
Wyłysiałe drzewa
Chmurki na klasyku
Spore stado gęsi w oddali wypatrzyłem, w tym gęgawy i białoczelne. A czy bezczelne to nie wiem :)
Spore stado gęsi
Zbliżenie na gęsi
Do pracy Czarnuchem, częściowo przez Dębinę. Kormoran się dał uchwycić (też z oddali) na Warcie.
Kormoran na Warcie

20 tysiaków w 2024 :)

Poniedziałek, 16 grudnia 2024 · Komentarze(11)
Udało się - 20 000 tysięcy kilometrów w 2024 roku zostało wykręcone :) Pewnie nie dziś, a kilka dni wcześniej, bo wciąż mam niedopisanych wiele powrotów z pracy w statystykach (co leń, to leń), ale ważne, że mam już z głowy ten bezsensowny wynik. Teraz mogę kręcić gluty, a nawet nie kręcić nic i nie będzie presji :) Do końca roku postaram się też uzupełnić zaległości, żeby chociaż raz wiarygodnie stwierdzić ile wykręciłem.

Dzisiaj rano brakowało mi około 40 kilometrów, czyli niewiele. Problem był tylko jeden, w sumie dość istotny - pogoda. W całej Polsce ostrzegano przed wichurami, więc oczywiście pod Poznaniem musiały być obowiązkiem. No i były. W gratisie dołożono deszczyk, ale ten dopadł mnie tylko na ostatnich 15 kilometrach. 

Wyjechałem Czarnuchem i był to dobry wybór, nie tylko ze względu na błotnik, ale równie ważny był większy komfort, bo na szosie wiatr pomiatałby mną jak szmatą, a tak pomiatał mną jedynie jak solidniejszą ścierką :) O średniej nawet nie wspominam, to naprawdę wszystko, co dało się wyciągnąć w tych warunkach, szczególnie, że momentami byłem przez podmuchy zatrzymywany w miejscu.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Kilka fotek wpadło. Spore stado żurawi z okolic Konarzewa...
Odlatujące żurawie na tle kościoła
Żurawie się zlatują
Stado żurawi z Konarzewa
Część żurawiego stada
...oraz sarny.
Przebiegające sarny
Skupione na okolicy sarny
Dystans z dojazdem do pracy. Już na luzie :)

Przewietrznie :)

Niedziela, 15 grudnia 2024 · Komentarze(6)
Ło matko, jak dzisiaj wiało!

Tak bardzo, że nawet nie chce mi się marudzić bardziej niż zazwyczaj, bo mi się skala kończy :) A ma wiać mocniej... I lać:(

No nic, dziś przynajmniej wyszło słońce i było naprawdę pięknie pod tymi szalejącymi na niebie chmurami. A że średnia godna posiadacza legitymacji ZBOWiD-u? No trudno.

Wyjazd poranny, bo niestety niedziela w pracy.

Trasa zachodnia, ale ciut inna, bo postanowiłem sprawdzić co tam w dawno nieodwiedzanych Podłozinach, czyli: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Podłoziny - Dopiewo - Konarzewo - Chomęcice - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Sprawdziłem, w Podłozinach jak zwykle błoto :)

Widoczki:
Wierzbowa aleja w chmurach
Droga w Podłozinach
Walka słońca z chmurami
W końcu słońce na Dębinie :)
W końcu słońce na Dębinie
Rowerówka ze słonecznej Dębiny
Zapomniałem o największej atrakcji Podłozin - kultowym Jezusie. Wciąż mi się podoba :)
Leśna błotna i boczna droga
Twarz Jezusa z Podłozin
Zwierzaki symbolicznie i znów z oddali - myszołów oraz sarny.
Myszołów na krzaku
Sarny na tle kościoła w Skórzewie
Zbliżenie na sarenki
Do roboty pojechałem Czarnuchem, bo miało padać.

Bezwennie

Sobota, 14 grudnia 2024 · Komentarze(7)
Dzisiaj już bez gleby :)

Niestety sobota w pracy, więc wyspania nie odnotowano.

Wyjazd ziewający, bez weny, pod ciągle wiejący w pysk paskudny i silny wiatr. A fuj.

Trasa polna, zachodnia: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wymęczone fotki to na dziś sarenki i żurawie, wszystko w słabym świetle i z oddali, więc jedynie dokumentacyjne.
Przebiegające sarny
Przydomowe żurawie
Zoom na żurawie
Jeszcze brzydka rowerówka.
Paskudnie wciąż
No i tyle. Dojazd do roboty Czarnuchem, bo pogoda na wieczór miała być niepewna.

Piątek glebiastego

Piątek, 13 grudnia 2024 · Komentarze(12)
No i jak tu nie być przesądnym? Niby piątek trzynastego to mit, ale czasem zadziwiająco przyciąga pecha.

Może tu w sumie też być moje gapiostwo, ale bardziej stawiam na fatum :) 

A o co chodzi? Ano o pierwszą tej zimy glebę. Na zakręcie przy wjeździe na śmieszkę, na szczęście przy niewielkiej prędkości, bo to był sam początek wypadu. W sumie się nie spodziewałem takich przygód, bo co prawda w nocy padało, ale nad ranem było już trochę powyżej zera, więc wydawało się bezpiecznie. No właśnie, wydawało.

Ja cały, a co najważniejsze - rower też (tylko lekko skręcony baranek, jakoś skorygowałem). Minus - rozwalone kolano, rozdarta kolarska bluza przeciwdeszczowa i jedna rękawiczka. I tak mały wymiar kary.

Potem już jechałem baaaaaaaardzo ostrożnie :)

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Kamionki - Borówiec - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Było szaro, ale żurawie wypatrzyłem. Jeden udawał strusia.
Żuraw i struś :)
Pasące się żurawie
Małe żurawie i wielki las
Kruk też czuwał.
Kruk na polu
Dębina posiadała przebłyski słońca, choć niewyraźnie.
Rowerówka z Dębiny
No i niestety rozpoczęła się kolejna rzeź - budowa nowej drogi z poznańskich Krzesin przez Koninko do Borówca... :( Może i nie będzie drzew, ale za to asfalt. Szkoda, że reklam nie usunięto.
Drzew nie będzie, ale więcej asfaltu owszem :/
Reklam nie wycięli...
Rzeź pod nową drogę
Dystans z dojazdem do pracy, ale Czarnuchem, bo musiałem oddać na serwis zapowietrzony hamulec przedni.

Myszodublet

Czwartek, 12 grudnia 2024 · Komentarze(6)
Jeden z ostatnich wolnych dni w najbliższym czasie za mną. Wyspane, zapomniane :)

Dzionek zaczęty od wymiany opony. Znalazłem gdzieś w domu jedną zwijankę i tę zainstalowałem. Działa, pany nie było.

Trasa zachodnia, tym razem nie na raty: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Tytułowe myszołowy: klasyczny...
Myszołów przy autostradzie
...oraz w barwie białej.
Myszołów w jasnym ubarwieniu
Żurawia afera gratis :)
Afera wśród żurawi
No i szara rowerówka.
Szaro-bura rowerówka
No i tyle. Wolna, emerycka jazda. Przygód brak, prócz oczywiście wymuszenia pierwszeństwa i gazeciarstwa. Norma.