Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2022

Dystans całkowity:1465.35 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:57:18
Średnia prędkość:25.57 km/h
Maksymalna prędkość:53.10 km/h
Suma podjazdów:4425 m
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:47.27 km i 1h 50m
Więcej statystyk
  • DST 51.70km
  • Czas 02:04
  • VAVG 25.02km/h
  • VMAX 47.70km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 186m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak zostałem foliarzem :)

Sobota, 1 stycznia 2022 · dodano: 01.01.2022 | Komentarze 18

Spokojnie, nie odbiło mi wraz z nowym rokiem :) Nie zacząłem wierzyć w spiski żydowsko-masońskie i w to, że po zaszczepieniu na Covid mogę sobie włączać Windowsa kliknięciem w ramię. A po prostu od rana na przemian padało i mżyło, więc - nauczony wieloletnim doświadczeniem - opakowałem sobie foliowymi woreczkami buty oraz... licznik. Bowiem jak wiadomo wodoszczelna Sigma jest taka tylko i wyłącznie w dni słoneczne oraz bezdeszczowe, a już kilka kropel potrafi zastopować jej działanie. Jednak jeśli zabezpieczy się czymś nieprzemakalnym komputerek i koszyczek, jest szansa, że będzie działał. Tak, wiem, abstrakcja :)

Trasa na rozpoczęcie kolejnych 365 dni z grubsza podobna do tej z wczoraj, czyli zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wyjazd dość późny, bo po jedenastej. Po co się spieszyć? Ważne, żeby w ogóle cokolwiek wykręcić.

Kilka razy mnie ostro zlało, były jednak i momenty bezdeszczowe. Tak typowo... jesiennie.

Fajnie, że udało się być dzisiaj w Lisówkach.
Ulubiona droga w Lisówkach
W lesie w Lisówkach
Dokręciłem do ambony, na szczęście znów nie zastałem tam żadnej pijanej mendy z flintą.
Noworoczne parkowanie pod amboną w Lisówkach. Żadnego gnoja na górze nie było, na szczęście
Atłasem wyściełana ambona śmierci
Pola w Lisówkach
O, tu ja jako tytułowy foliarz :)
Przez deszcz zostałem foliarzem :)
No i znów okazja do zjedzenia rogalika - został mi z wczoraj.
Znów okazja do konsumpcji zaległego rogalika :)
Przez deszcz ze zwierzakami dziś skromnie. Jedynie uciekająca w oddali sarenka.
Uciekająca sarenka na tle wierzb
Za to w Palędziu zatrzymałem się na chwilę przy ciekawskich konikach.
Ciekawskie koniki z Palędzia
Konie zastanawiają się czy podejść
Klacz portretowo
Udało się pokręcić pierwszego stycznia - i to jest najważniejsze. Wiało, było mokro, ale pięć dych wpadło. Pralka też była zachwycona :)

Jeszcze krótko o zakończeniu roku. Częściowo filmowo, częściowo na łączach ze znajomymi, w sumie spoko. Mimo że Poznań w tym roku nie organizował imprezy miejskiej, oczywiście bezmózgi musiały napieprzać petardami w ilościach hurtowych. Kropa na szczęście miała tylko jeden mały kryzys polegający na schowaniu się pod łóżkiem, ale generalnie odbyła Sylwestra Marzeń, bo nie żałowaliśmy jej smakołyków :)
Sylwester marzeń w oczach Kropy :)
Na koniec kadr z Dębiny. Tym razem mało fajny - pływający Żubr na jednym ze stawów. Gnoja, który potrafi przynieść browara do lasu, ale już resztek po nim z niego nie wynieść, osobiście zaprzągłbym do czyszczenia wody na całym terenie. Najlepiej ryjem.
Żubr pływający po stawie na Dębinie, wyrzucony przez jakiegoś debila