Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 246764.28 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 800491 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.80km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.26km/h
  • VMAX 60.20km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Podjazdy 197m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Omdleniowo

Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 5

Miałem dzisiaj ruszyć wcześnie z powodu upałów i nawet by się pewnie udało, gdyby nie coś, co mi się jeszcze nie zdarzyło. Musiał być ten pierwszy raz...

Wszystko szło dobrze. Wstałem, nastawiłem kawę, a gdy sięgałem po cukier, żeby dosypać do cukierniczki, zauważyłem niedomkniętą, przeładowaną szufladę w kuchni. Chciałem jakoś upchnąć to, co w środku, włożyłem lewą łapę i... trafiłem paluchem na jedyny niezabezpieczony kawałek mega ostrego noża. Poczułem ból, krew zaczęła się lać ciurkiem, poleciałem więc szybko do łazienki pod zimną wodę i obserwowałem jak wylatuje ze mnie jej coraz więcej i przestać nie chce. Chciałem sięgnąć po plastry i w tym momencie poczułem jak odpływam/mdleję. Po chwili ocknąłem się leżąc na ziemi, zacząłem wstawać, akurat w momencie gdy wpadła do łazienki zaniepokojona żona. Nie wiem ile leżałem, pewnie krótko, ale wrażenie było kosmiczne - nagle mnie nie było. Oczywiście podłoga i zlew uwalony na czerwono, ja byłem podobno strasznie blady i w zimnych potach, na szczęście rana zaczęła się zasklepiać, więc udało się nalepić plaster, a ja stanowczo odmówiłem jazdy na SOR. Zostałem więc wysłany do pokoju pod wiatrak i jakoś dochodziłem do siebie. 

Nie reaguję źle na samą krew, musiał to więc być wynik jej utraty w zbyt szybkim tempie. Pamiętam nawet, że o tym myślałem zanim upadłem. Finalnie zacięcie jest spore, ale bez tragedii, zagoi się. Zjadłem pól tabliczki czekolady oraz banany, wypiłem mocną kawę i tak czekałem aż wrócą mi kolory na pysk i będę w stanie spokojnie myśleć co dalej. Tak zeszło do trzynastej, gdy poczułem się na tyle ok, że postanowiłem spokojnie ruszyć na rower. 

Był jeden problem - ukrop. Prawie cztery dychy. Nie brałem więc aparatu, jechałem ostrożnie, na wszelki wypadek bardziej oswojoną przez lata szosą, i jakoś wykręciłem te pięć dych. O dziwo nie było najgorzej.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Mosina, tam wdrapanie się na Osową Górę i powrót swoimi śladami.

Dawno nie było mnie w górach, stęskniłem się :) Kolarz dostał ujęcie gratis, a ja się rozpędziłem do 60 plus.
Pożegowska i wspinający się kolarz
Stęskniłem się za podjazdami
Nie ma już wieży widokowej :( Podobno ma powstać nowa.
Na Osowej Górze
Ze zwierzaków koniki z Rogalinka.
Koniki z Rogalinka
Spojrzenie na konie
No i dowód na rzeź.
Prawie 40 stopni w słońcu... :/
Dziwny to był dzień, w większości stracony, bo po powrocie nie za bardzo mogłem się zabrać za cokolwiek. Tak jak napisałem - ciekawe doświadczenie za mną, wręcz metafizyczne, ale więcej nie chcę go powtarzać.





Komentarze
meteor2017
| 14:40 poniedziałek, 17 sierpnia 2026 | linkuj @Marecki - ja miałem kiedyś jak ten lekarz ;-) Jak jeszcze Kluska była malutka, to raz obudziła mnie w środku nocy - stoi zakrwawiona przede mną i mówi: "Tata, mama umrzeła". Co się okazało? Kluska miała po raz pierwszy pierwszy krwotok z nosa (normalka, ja jako dzieciak miewałem regularnie), ale lavinka na widok krwi zemdlała. Leżała w przedpokoju gdy szliśmy do łazienki i mówiła żebym się nią nie przejmował i zajął Kluską (przytomności nie straciła, a że nie po raz pierwszy mdlała, to była przyzwyczajona).
Marecki
| 10:47 poniedziałek, 17 sierpnia 2026 | linkuj BUS xD
Dobrze że sobie w żyłę nie zajechałeś. Gdy mi ucieło opuszki jak byłem dzieciakiem, to o dziwo mdlała moja Mama, aż lekarz się śmiał że nie wiadomo kogo ratować
meteor2017
| 12:39 niedziela, 16 sierpnia 2026 | linkuj Po tytule myślałem, że to omdlewanie od upału ;-) a tu sobie niezły falstart załatwiłeś... Faktycznie mega ostry musiał być ten nóż, my chyba takiego nawet nie mamy, zresztą mając dzieci lepiej nie mieć.

Ja tylko raz omdlewałem, jeszcze na studiach, jak oddawałem krew i w pewnym momencie zacząłem odlatywać... ale całkiem nie zemdlałem, bo obsługa się chyba zorientowała, że jakoś za bardzo blady się robię i mi zaraz podnieśli nogi do góry. Gdyby nie to, to bym nie wiedział jakie to uczucie.
JPbike
| 08:49 niedziela, 16 sierpnia 2026 | linkuj No tak, takie sytuacje się zdarzają, do tego nie wiadomo kiedy...
Dobrze że doszedłeś do siebie i pojeździłeś standardowe pięć dych :)
BUS
| 02:30 niedziela, 16 sierpnia 2026 | linkuj Ja tak miałem ze swoją dziewczyną jak ją zapinałem od tyłu w wannie w zaparowanej łazience a że łeb miałem prawie przy suficie to mi tlenu zabrakło i spadłem z bezwładnym kutongu w wzwodzie dupą na kibel a łapa w umywalce xD jak się ocknąłem to myślałem, że jestem w niebie bo zobaczyłem swoją zaniepokojoną dziewczynę :D

co do jazdy - wyjechałem dziś o 17:20 i w sumie tylko 15 minut miałem upału, za Zawadami już lajt. W lasach 24'C
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa obiep
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]