No niestety. Rano za oknem zaspy, breja i lód. Nie było sensu syfić tak siebie, jak i roweru.
Do dupy z tą zimą. Nie pamiętam takiej liczby chomików od wielu, wielu lat.
Do pracy miałem na popołudnie, więc najpierw spacer z Kropą (lubi śnieg), potem pseudorowerowanie, a potem spacer do roboty.
Chomika wyszło 32 kilometry w około godzinę.
Chodzenia łącznie lekko ponad 10 kilometrów. A po drodze spotkałem raniuszki :)
Aha, aparat będzie do uratowania, odbiorę pewnie pod koniec tygodnia. A tymczasem w szarych warunkach sprawdził się inny. A na jutro zapowiadają.. gołoledź... Czyli znów szykuje się przerwa od kręcenia :/
Komentarze (3)
Może powinieneś zmienić tytułowe "chomiki" na "raniuszki"? ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"