Chyba mój rekord jazdy na minusie :) W sumie źle nie było - a na pewno lepiej niż przy ubiegłorocznym kręceniu przy czterdziestu w pełnym słońcu.
Mniemałem, że będzie glut i... był. Ale z dokrętką, jedyną słuszną. Czyli do tematu podszedłem taktycznie: zrobiłem trzy dychy, wróciłem do domu się ogrzać i zjeść kanapki na ciepło, a przy okazji wyprowadzić psa, żeby dobić do pięciu dych trochę naokoło, ale do pracy. I tym samym jakoś to przeżyłem.
Średnia była najmniej istotna, bo mróz w połączeniu z mocnym wiatrem to wrogowie nie do pokonania. Jak ktoś nie wierzy, to zapraszam na przejażdżkę :)
Trasa: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Las Dębiński - Dolna Wilda - centrum.
Fotki symboliczne jedynie: Żeby nie było, że ściemniam :) No i ciekawska pani dzięciołowa czarna z ostatnich dni na deser :) Co będzie jutro - się zobaczy.
Komentarze (2)
Gratki za udane foto-spotkanie z samicą czarnego ;) U mnie dzień wcześniej -14,7, tyle, że mój dystans wtedy to jakoś 1/6 Twojego i też na dwie raty :))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"